Polnisch
-
Verteilschriften
- Evangelistische Verteilschriften
-
Fremdsprachige Verteilschriften
- Abasinisch/Abasa
- Afrikaans
- Albanisch
- Amharisch
- Arabisch
- Aramäisch
- Armenisch
- Balkarisch
- Brasilianisch
- Bulgarisch
- Burmesisch
- Chinesisch
- Dänisch
- Deutsch
- Englisch
- Esperanto
- Estnisch
- Finnisch
- Französisch
- Friesisch
- Gälisch
- Georgisch
- Griechisch
- Hebräisch
- Hindi
- Indonesisch
- Italienisch
- Japanisch
- Kambodschanisch
- Karatschaisch
- Kasachisch
- Kirgisisch
- Koreanisch
- Kroatisch
- Kurdisch-Kurmandschi
- Lateinisch
- Lettisch
- Litauisch
- Maltesisch
- Marathisch
- Mazedonisch
- Mongolisch
- Niederländisch
- Noghaisch
- Nordfriesisches Platt
- Norwegisch
- Oromo
- Ostfriesisch
- Ostpreußisches Platt
- Persisch (Farsi)
- Plattdeutsch
- Polnisch
- Portugiesisch
- Romanisch
- Rumänisch
- Russisch
- Schwedisch
- Serbisch
- Slowakisch
- Slowenisch
- Sorbisch
- Spanisch
- Suaheli
- Tamil
- Thailändisch
- Tigrinisch
- Tschechisch
- Tscherkessisch
- Türkisch
- Ukrainisch
- Ungarisch
- Vietnamesisch
- Zulu
- Flyer for Joy
- Joy Cards
- Rat und Hilfe für Christen
- Sonstige Schriften
- Plakate
- Gutscheine
- Grußkarten
- Eindruck einer Kontaktadresse
- Traktatkästen
- Bücher
- Bibeln
- Bibelkurse
- CDs
- DVDs
- Sprachen
Produkte filtern
Kosten- und Verteilhinweis: Dieser Artikel gehört zum kostenpflichtigen Sortiment und eignet sich vorrangig für die gezielte Weitergabe an einzelne Personen. Religion ist eine Suche nach Gott. Das Evangelium dagegen ist die frohe Botschaft, dass Jesus auf der Suche nach uns Menschen ist. Die beste Religion betont die Notwendigkeit einer äußeren Umgestaltung. Das Evangelium jedoch beginnt mit einer inneren Umgestaltung. Genau das möchte Gott dir schenken. Jesus ist gekommen zu suchen und zu retten, was verloren ist.Aus dem Inhalt: „... es gibt Tausende von Religionen, aber nur ein Evangelium. Religionen sind von Menschen erdacht, das Evangelium jedoch ist die Offenbarung göttlicher Gedanken.“Wilhelm Pahls ist ein gern gehörter Evangelist, der aus Überzeugung und reicher Erfahrung spricht. Er versteht es, die Fragen und Probleme unserer Zeit verständlich anzusprechen und Antworten zu geben. Religia czy ewangelia Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku! W tym artykule chciałbym wskazać na różnicę pomiędzy religią a ewangelią. Zacznijmy od prostego przykładu: Jakiś czas temu przeczytałem, iż młode mamy, w przeciwieństwie do swych mężów, robiąc zakupy, zwracają baczną uwagę na ceny produktów, doskonale też orientują się, gdzie można kupić tanio i dobrze. Zaskakujące jest jednak to, że jeśli chodzi o kupowanie jedzenia dla swych niemowlaków, to prawie zawsze wybierają to najdroższe. Przyjrzano się bliżej tej sprawie i szybko znaleziono przyczynę. Młode mamy wiedzą, że właściwie to one powinny karmić swoje dzieci piersią. Ale ponieważ nie czynią tego (a niektóre nie mogą), to chcą dać swym dzieciom najlepszy zamiennik. Dlatego też wybierają najdroższe produkty przeznaczone dla początkowego okresu żywienia niemowląt. Gdyby tego nie robiły, w jakiejś mierze czułyby się winne. Jest to interesujące. Dziś chcemy zastanowić się nieco nad przyczyną tego rodzaju podejścia w kontekście naszego tematu „Religia czy Ewangelia”. Boży punkt widzenia. Wszyscy mamy sumienie, które mówi nam, co jest dobre, a co złe. Na przykład, jeśli rozmawiasz z nałogowym palaczem i powiesz mu: „To niedobrze, że palisz sześćdziesiąt papierosów dziennie”, to on może ci odpowiedzieć: „Robię z moimi pieniędzmi, co mi się podoba. Wędzone mięso jest trwalsze. Znam kogoś, kto nie wypuszcza fajki z ręki, a ma dziewięćdziesiąt pięć lat”. Odpowiedź mogłaby brzmieć tak albo podobnie. Jednak w głębi duszy on wie, że masz rację. Jeśli rozmawiasz z pijakiem i mówisz mu: „To, co robisz, jest bardzo złe”. Wtedy on może odpowiedzieć: „Ja akurat to lubię. Poza tym, mogę robić ze swoimi pieniędzmi, co chcę i nikogo nie powinno to obchodzić”. Ale on wie bardzo dobrze, że masz rację. Jeśli z kolei porozmawiasz z cudzołożnikiem, to może będzie się usprawiedliwiał i udawał, że prowadzi właściwe życie, ale dobrze wie, że jest oszustem. Jego sumienie też mu mówi: „To, co robisz, nie jest właściwe”. Biblia uczy nas, że od czasu upadku, wszyscy jesteśmy oddzieleni od Boga. Po jednej stronie jest święty Bóg, a po drugiej – grzeszny człowiek. W Biblii czytamy (Księga Izajasza 59,1-2), że grzech jest przegrodą pomiędzy nami a naszym Bogiem. To oddzielenie jest całkowite. Upadek i jego konsekwencje dotyczą wszystkich ludzi, każdej jednostki, bez wyjątku. W Liście do Rzymian 7,18 czytamy, że w nas, ludziach, nie ma nic dobrego. Niektórzy jednak uważają, że człowiek ma „dobry rdzeń”. To jest wielkie kłamstwo. Ci ludzie nie znają samych siebie. Biblia naucza, że nie można w nas znaleźć absolutnie niczego dobrego. Chociaż przez upadek oddaliliśmy się od Boga, Bóg nadal ma punkt oddziaływania na człowieka. Tym punktem jest jego sumienie. Możesz o tym przeczytać w Liście do Rzymian 2,14-15. Biblia mówi nam również na innych miejscach, że człowiek posiada sumienie. Nasze sumienie nie jest głosem Boga. Są ludzie, którzy mówią: „Żyję zgodnie ze swoim sumieniem i słucham swojego wewnętrznego głosu”. Choć nasze sumienie nie jest głosem Boga, to zostało ono zaprojektowane tak, aby reagowało na Jego głos. Ktoś kiedyś powiedział: „Nasze sumienie jest echem głosu Boga”. To bardzo dobrze powiedziane. Nasze sumienie reaguje, gdy robimy coś złego. Wszyscy doświadczyliśmy tego tysiące razy. Nasze sumienie reaguje jednak zupełnie różnie. Są ludzie, których sumienie jest nieczułe. Dr Gerhard Bergmann powiedział kiedyś: „U niektórych ludzi sumienie pokryte jest psychicznym nagarem”. Tacy ludzie nie zdają sobie sprawy, że kłamią. Nie zdają sobie sprawy, że rozbijają małżeństwo. Na ogół nie zdają sobie już sprawy, że czynią zło. Ich sumienie jest przytępione, jest nieczułe. To jest straszny stan. Możesz stłumić i zakatować swoje sumienie na śmierć, aż do momentu, gdy przestanie reagować. Jest też druga skrajność, mianowicie, ktoś ma przewrażliwione sumienie. Są ludzie, którzy ledwo są w stanie przejść na drugą stronę ulicy, nie patrzą ani w lewo ani w prawo, bo zawsze mają wyrzuty sumienia, że przechodzą w niewłaściwy sposób. Nadwrażliwe sumienie często wynika z fałszywego wpływu religijnego. To jest bardzo wielkie nieszczęście. Jest też normalnie funkcjonujące sumienie. Już o tym wspominałem, jak na przykład w przypadku matki, która kupuje najdroższe jedzenie dla swojego dziecka, ponieważ w przeciwnym razie miałaby wyrzuty sumienia. Albo człowiek, który w nocy rzuca się i przewraca z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Zrobił coś złego i dręczy go sumienie. Albo, jak w przypadku innego, który jest śmiertelnie chory i leży teraz na łożu śmierci. Choć od lat nie chodził do kościoła, nagle dręczy go sumienie i nie może zaznać spokoju. Nagle prosi o spotkanie z duchownym. Jego sumienie nadal działa. On wie, że jest obciążony winą. Wszystkie narody o tym wiedzą. Wszyscy jesteśmy grzeszni i dlatego wszyscy jesteśmy winni przed Bogiem. Nawet, gdyby nikt nam nie powiedział, wiedzielibyśmy, że potrzebujemy ratunku! W jakiś sposób to odczuwamy. I nie tylko my, którym to zostało powiedziane, ale wszyscy inni też to wiedzą i wyczuwają. Wszyscy ludzie wiedzą, że są winni i potrzebują zbawienia. Jest to bardzo interesująca rzecz. Możesz odwiedzić najbardziej oddalone plemię gdzieś na jakiejś wyspie. Tamtejsi ludzie mogą nie mieć nawet ubrań na sobie, mogą nie mieć domów i wielu rzeczy, które my uznajemy za oczywiste. Oni jednak na pewno szukają zbawienia i mają własną religię. Istnieje wiele różnych religii. Jeśli zastanowisz się nad tym i zadasz sobie pytanie: „Jak to możliwe?”, uświadamiasz sobie: Nawet ludzie, którzy nie mają żadnych kontaktów z innymi narodami, mają religię! A dlaczego mają religię? Mają religię, ponieważ czują, że są winni i dlatego, że bardzo odczuwają potrzebę ratunku. Za pomocą religii próbują oni oczyścić się przed siłą wyższą, w którą wierzą. Chcą uspokoić swoje sumienie. Po co religia? Słowo „religia” — w gruncie rzeczy piękne słowo — pochodzi z języka łacińskiego. „Re” oznacza „powrót”, a „legion” przypomina o „połączeniu”. Chodzi więc o ponowne zbliżenie się do kogoś. Człowiek poszukuje ponownego połączenia z Bogiem. Dlatego właśnie religia jest pięknym słowem. Chciejmy jednak sprawdzić, w jaki sposób człowiek ją wykorzystał dla siebie. Przede wszystkim pytam: skąd właściwie wzięła się religia i po co ona jest? Są ludzie, którzy uważają, że religia pochodzi od Boga. Kiedy słyszą słowo „religia”, myślą: „To jest coś boskiego, coś, co Bóg chciał”. Chciałbym teraz wyjaśnić coś na kilku bardzo prostych przykładach. W ręku trzymam mały ołówek automatyczny. Posiada on bardzo cienką końcówkę, której nie trzeba ostrzyć. Ołówek, gumka i papier to moje najważniejsze narzędzia pracy. Gumkę mam na drugim końcu ołówka. Jeśli coś źle napiszę, po prostu odwracam ołówek i gumką mogę wymazać to, co napisałem. Wspaniała rzecz, prawda? Jak myślicie, czy ten ołówek spadł kiedyś z nieba, czy powstał w inny sposób? Nie, został wynaleziony w Japonii i wyprodukowany w Japonii. Europejczycy go zaimportowali, a ja kupiłem go w supermarkecie. Ten mechaniczny ołówek jest wynalazkiem człowieka. Gumka do mazania jest również wynalazkiem człowieka. Mam też małe, ostre nożyczki do paznokci. Moje nożyczki do paznokci też nie spadły z nieba, lecz są wynalazkiem ludzi. Czytałem, że człowiek, który wynalazł spinkę do włosów typu „fala”, stał się bardzo bogaty. Wcześniej były tylko proste spinki do włosów i one się zsuwały. Pewnego dnia ktoś wpadł na pomysł, że można je również zrobić w kształcie fali, ponieważ w ten sposób lepiej się trzymają. Uzyskał na to patent i zarobił mnóstwo pieniędzy. To wszystko są wynalazki ludzi. Ludzie mieli problem i szukali rozwiązania. Myśleli i dokonywali odkryć. Rzeczy, które właśnie wymieniłem, są wynalazkami człowieka. Są one środkiem prowadzącym do osiągnięcia określonego celu — dużych pieniędzy. Religie są wynalazkiem Tak samo wygląda sprawa z wieloma różnymi religiami. Religie są również produktem ludzkiego umysłu. Religie nie pochodzą z nieba, ale od ludzi. Ołówek służy do pisania, gumka do mazania, a nożyczki do cięcia. Po co jest religia? Religia jest ludzkim środkiem do wyciszenia sumienia. Chciałbym to teraz wyjaśnić nieco szerzej, tak, aby każdy mógł zrozumieć. Poganie, którzy żyją gdzieś w buszu i nigdy nie słyszeli o Bogu ani o Biblii, też są grzesznikami. Oni wiedzą, że są grzesznikami. W Liście do Rzymian rozdział 2. można przeczytać, że ich sumienie o tym poświadcza. Odczuwają, że są winni przed Bogiem, że są grzesznikami i że coś trzeba z tym zrobić. Jednak w dążeniu do tego, by być w porządku wobec Boga, pojawiają się różnego rodzaju nieprawidłowości. Religia jest wysiłkiem Istnieją poganie, którzy czczą boga wykonanego z drewna. Wierzą nawet mocno, że ów bóg może im dopomóc. Składają wszelkie ofiary, nawet mordują swoje dzieci i składają je w ofierze bogu, którego sami stworzyli. Czytamy o ludziach, którzy modlą się całymi godzinami, bo chcą uspokoić wyrzuty sumienia. Wielu Hindusów pielgrzymuje setki kilometrów do rzeki Ganges, aby wziąć w niej oczyszczającą kąpiel lub tam umrzeć. Dlaczego to robią? Równie dobrze mogliby umrzeć w domu. Robią to, bo inaczej mieliby wyrzuty sumienia. Robią to, aby uspokoić swoje sumienie. Na pogańskich świętach kobiety rzucają swoje dzieci przed rydwany wiozące bożki. Kiedy koła przetaczają się po dzieciach, a krew rozpryskuje się na wszystkie strony i dzieci giną, matki te wpadają w ekstazę. Dla nich jest to punkt kulminacyjny ich życia. Złożyły bogom w ofierze najdroższą rzecz, jaką miały. Teraz bogowie muszą być zadowoleni. To są okropne praktyki. Tego nauczyli się od swoich przodków i dalej to kontynuują. Gdyby tego nie zrobiły, miałyby wyrzuty sumienia. Pewien misjonarz, który pracował wśród tubylców, przybył do wioski, w której ludzie świętowali. Tańczono i śpiewano. Podszedł bliżej, żeby zobaczyć, co się dzieje. I wtedy zobaczył, że składano w ofierze dziecko. Wybuchła epidemia. Ludzie poszli do znachora i zapytali: „Co mamy robić? Bogowie są przeciwko nam”. Wtedy znachor zapytał bogów, co ludzie powinni zrobić. Odpowiedź, która nadeszła, nie była jednak od Boga, ale raczej od diabła. Znachor nakazał złożyć w ofierze ostatnie urodzone dziecko. Szybko się o tym dowiedziano, a rodzice przynieśli nowo narodzone dziecko. Potem dziecko to było bardzo powoli duszone drobnym piaskiem. Podczas, gdy dziecko umierało w męczarniach, wioska świętowała. Wierzono, że gniew bogów został uciszony i zażegnany. To są przerażające fakty. Kiedy czyta się coś takiego, człowiek staje się wdzięczny, że pozwolono mu dorastać w kraju, w którym tak straszne rzeczy już nie występują. Dlaczego już tego nie ma? Wiele wieków temu dotarła do nas Ewangelia! Wszędzie, gdzie dotarła Ewangelia, te okrutne rzeczy zostały wykorzenione. W Biblii powiedziano nam, że nie musimy poświęcać naszych dzieci, ponieważ Bóg poświęcił swojego Syna dla naszego zbawienia! Najbardziej niebezpieczna religia Teraz wróćmy do tematu religii. Religia jest środkiem dla uspokojenia sumienia. Religia jest czasami bardzo okrutnym środkiem! Jeśli teraz zapytasz: „Jaka religia?”, wtedy muszę ci odpowiedzieć: „Każda”. Każda religia jest środkiem dla uspokojenia sumienia. Nawet najlepsza religia jest tylko środkiem do uspokojenia sumienia i dlatego w ostatecznym rozrachunku jest nic niewarta. Każda religia jest w rzeczywistości zagrożeniem. Karol Marks powiedział: „Religia jest opium dla ludu”. Ilu ludzi zdenerwowała ta wypowiedź? W rzeczywistości jest to prawda. Czym więc jest opium? Jest to środek odurzający, narkotyk, środek uspokajający, środek do ukrycia prawdziwego stanu. Teraz wyjaśnię coś bardzo ważnego na bardzo prostym przykładzie. Kogoś boli ząb. Powinien był pójść do dentysty już miesiące temu. Teraz ból zęba jest silniejszy, a ten ktoś wyjeżdża na wakacje, dostaje silny lek przeciwbólowy i zażywa go cztery razy dziennie. Co się dzieje? Ból znika. Czuje się dobrze. Znowu może gryźć i czuje się dobrze. Ząb jest jednak nadal tak samo chory, jak wcześniej. Stan faktyczny w zasadzie nie uległ zmianie. Proszę się dobrze zastanowić! Tak samo jest z religią. Jestem zgubionym grzesznikiem. Grzech oddziela mnie od Boga. Czasami robię rzeczy, o których moje sumienie mi mówi, że są złe, ponieważ grzech jest gorszy od wrzodów żołądka, o wiele gorszy. Grzech może również powodować wyrzuty, straszliwą agonię sumienia. Wtedy pomaga ci twoja religia. Każdy jakąś ma. Zaczynasz ją praktykować i religia zaczyna działać: wyrzuty sumienia znikają, ale grzech pozostaje. To tak, jakbym leczył chory ząb znieczuleniem. Ból zęba mija, ale ząb pozostaje niewyleczony. W ten sposób postępują miliony ludzi w różnych religiach. Złe sumienie może zostać uspokojone, ale grzech i stan zgubienia człowieka pozostają. Nic się nie zmieniło. I teraz dochodzę do punktu, w którym niektórzy mogą się na mnie prawie rozgniewać, ale to, co zamierzam powiedzieć, jest prawdą: religia chrześcijańska — tak zwana religia chrześcijańska — jest najbardziej niebezpieczną ze wszystkich religii. Jest tak dlatego, że funkcjonuje ona bardzo dobrze, ponieważ bardzo dobrze uspokaja człowieka. Wielu ludzi myśli: „Mam najlepszą rzecz, jaka istnieje: religię chrześcijańską”. Potem zaczynają ją praktykować i to ich bardzo uspokaja. Nic się nie zmienia w sprawie ich grzechów i zgubionego stanu. Używa się religii chrześcijańskiej jak środka uspokajającego. Czym jest religia chrześcijańska? Dziecko ma tylko kilka dni i od razu jest ochrzczone. Rodzice są uspokojeni. Wszystko idzie w dobrym kierunku: dziecko nie jest już poganinem, ale chrześcijaninem. Dziecko nie potrafi jeszcze nawet samodzielnie myśleć, a tu komunia i bierzmowanie. Dlaczego tak się dzieje? Czy Biblia coś mówi na ten temat? Nie mówcie teraz, że krytykuję jakiś kościół. Nie! Chcę tylko wyjaśnić, jak niebezpieczne jest stosowanie jedynie zewnętrznych form. Kiedy nawróciłem się w wieku dwudziestu lat i zacząłem czytać moją Biblię, szukałem w niej mojej ukochanej komunii i bierzmowania, ale nie znalazłem ich, aż w końcu musiałem zdać sobie sprawę, że jest to wymysł Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Zostało to wymyślone i wprowadzone w pewnym momencie historii tej grupy religijnej. Nigdzie w Biblii nie ma o tym mowy. Tak samo jest z małżeństwem chrześcijańskim. Jesteście małżeństwem w momencie, gdy wyrażacie swoje „tak” przed urzędem państwowym, któremu podlegacie. Chrześcijanie mają również potrzebę proszenia Boga o Jego błogosławieństwo. Jeśli możemy to zrobić w kościele, to czujemy się z tym dobrze. I to też jest słuszne. Który prawdziwy chrześcijanin nie ma tego pragnienia? Każdy, kto myśli, że skoro zostałem ochrzczony, bierzmowany, wziąłem ślub kościelny i w końcu zostanę pochowany po chrześcijańsku, to wszystko będzie dobrze, żyje w bardzo wielkim błędzie. To wszystko być może nas uspokaja, ale nie uratuje od wiecznego potępienia. Jeśli właściwie zbadamy te rzeczy, musimy uczciwie stwierdzić, że o większości z nich w ogóle nie jest wspomniane w Biblii. Są to działania chrześcijańskie, religijne, prowadzone być może w dobrej intencji. Nie mają one jednak nic wspólnego ze zbawieniem duszy człowieka. To, co mnie może uratować, to coś zupełnie innego. Większość ludzi nigdy się tym nie zajmowała. Po prostu dali się uspokoić religii chrześcijańskiej. Owoce chrześcijańskiej religii Polska jest nazywana krajem chrześcijańskim. Znaczna część Polaków uczestniczy jeszcze w chrześcijańskich nabożeństwach. Spójrzmy na owoce religii chrześcijańskiej! W tak zwanych narodach chrześcijańskich notuje się najwięcej rozwodów, młodzi ludzie żyją bez zawarcia związków małżeńskich, materializm i egoizm jest wszechobecny itd. Ktoś przyjeżdża do nas na przykład z Turcji i po krótkim czasie mówi: „Chrześcijanie mnie rozczarowali!”. A co z innymi krajami, które też nazywają się chrześcijańskimi? Poszedłem gdzieś do fryzjera. To było dawno temu. Podczas naszej rozmowy mężczyzna strasznie klął — to było po prostu nie do zniesienia. Wiedziałem, że ten człowiek nazywa się „Piękny”. Kiedy strzyżenie dobiegło końca i zapłaciłem, powiedziałem mu: „Panie Piękny, dzisiaj w mieście mamy ewangelizację. Siedzę tu z panem od półtorej godziny. Nasze spotkanie trwa mniej więcej tyle samo czasu. Jest o wiele tańsze, a właściwie to można wejść za darmo. Zapraszam. Czy przyjdzie pan na to spotkanie dzisiejszego wieczoru?”. Rozmawiałem z nim uprzejmie, zaprosiłem go serdecznie i wręczyłem mu zaproszenie. Wtedy ten człowiek wygłosił nieskładną tyradę o kościele, pobożności, Bogu i wszystkim, co chrześcijańskie. W końcu powiedziałem: „Panie Piękny, ma pan ładne nazwisko, ale wyraża się pan strasznie. Lepiej by było, gdy się pan nazywał pan Straszny, a wyrażał się inaczej”. Zamieniliśmy jeszcze kilka słów i odszedłem pełen smutku. Stojąc na zewnątrz, pomyślałem, że cała ta historia może być tematem do dobrego kazania. Można nawet nosić nazwisko „Szlachetny” i nadal być łajdakiem. Bardzo dobrze można także wyznawać religię chrześcijańską. Ktoś może być urodzonym „rzymskim katolikiem”, ale może nie mieć nic wspólnego z Ewangelią. Możemy wszyscy mówić: „jesteśmy chrześcijanami!”, a być daleko od Jezusa Chrystusa i Jego nakazów — służyć diabłu, a nie Panu Jezusowi. Proszę Cię, drogi czytelniku, o całkowitą szczerość w tym momencie. Po co komu maska? Bóg nie jest Tym, który widzi tylko to, co zewnętrzne. On patrzy na serce. Pewnego dnia osądzi nie naszą fasadę, ale to, jacy byliśmy naprawdę. Możesz być ochrzczony, ale nie mieć życia z Boga. Biblia mówi: „Mają imię, że żyją, a przecież są martwi”. Mówisz, że jesteś religijny. Wcale temu nie zaprzeczam. Przywiązujesz wielką wagę do tego, aby twoje dzieci były ochrzczone. Należy mieć nadzieję, że wezmą również ślub według ceremonii chrześcijańskiej, w przeciwnym razie, co pomyślą sobie krewni? I miejmy nadzieję, że ich dzieci zostaną także ochrzczone. Wtedy wszystko zacznie się od nowa. I w pewnym momencie, kiedy umrą, zostaną również pochowane w chrześcijańskim pogrzebie. Wtedy przypomni się o tym, że przyjęli wszystkie sakramenty. Cóż, jeśli ktoś został ochrzczony, przyjmował komunię i był bierzmowany, to z pewnością musi otrzymać honorowe miejsce w niebie, prawda? Tak się na pewno nie stanie!! Wielu jest religijnych, ale nie nawróconych, nie narodzonych na nowo. Oni nigdy nie zdecydowali się w swoim życiu przyjąć Jezusa Chrystusa i nie mają pewności zbawienia. To jest ich całkowita porażka. Teraz chciałbym szczerze powiedzieć wam kilka rzeczy. Powiem to z miłości, możecie być tego pewni, bo chcę wam pomóc. Trzy rzeczy, z którymi religia ma związek Religia prawie zawsze ma związek z trzema rzeczami. Zwróć uwagę: na martwe przedmioty, na pisma, które nie znajdują się nigdzie w Biblii i na ludzi, częściowo na martwych ludzi. Kilka przykładów: 1. Martwe przedmioty. Do dziś dobrze pamiętam te chwile. Gdy znów nadeszły święta, siedzieliśmy w blasku świateł i śpiewaliśmy: „Och, choinko, o choinko, jak piękne są twe gałązki! Och, choinko, o choinko, potrafisz mnie bardzo ucieszyć”.... Potem było: „No to zobaczmy, co przyniósł Mikołaj!”. To było największe święto chrześcijańskie w roku. Och, są ludzie, którzy na szyi noszą krzyżyk na łańcuszku. Pięknie! Podoba mi się to, ale jeśli to jest wszystko, co noszą, to są biedni. Inni znowu wkładają krzyż pod poduszkę, myśląc, że jeśli umrą tej nocy, to na pewno będą błogosławieni, bo przecież pod poduszką jest krzyż. To jest całkowicie błędny przesąd. Jeszcze inni udają się w różne miejsca i całują krzyż, ponieważ ma to być szczególnie święty kawałek drewna. Co za nonsens! To jest właśnie religia. Religia ma do czynienia z martwymi przedmiotami, z książkami, dokumentami i wszelkiego rodzaju śmieciami. 2. Inną rzeczą, o której wspomniałem, są zasady, których nigdzie nie można znaleźć w Biblii. Są ludzie, którzy na przykład nie jedzą mięsa w piątek. Myślą, że będą się w ten sposób Bogu podobać. Mieliby wyrzuty sumienia, gdyby wtedy to mięso zjedli. Powiedz mi, skąd ludzie biorą takie pomysły? Myślę, że dobrze jest przejść na bezmięsny tryb życia np. przez jeden dzień lub nawet dłużej. Poszczenie od czasu do czasu przez jeden dzień tygodnia również działa korzystnie na zdrowie u niektórych ludzi. Dzisiaj wiemy o tym z badań medycznych, że post jest bardzo dobrą rzeczą. Jeśli próbujemy powiązać to z religią i myślimy, że wyświadczamy Bogu jakąś przysługę, to jesteśmy w całkowitym błędzie. Żywy Bóg nie ma nic wspólnego z takimi zasadami. 3. Następnie wspomniałem, że w religii często chodzi nie o Jezusa Chrystusa, ale o ludzi i to często martwych. Ktoś mówi: „Mój wujek był pastorem, mój szwagier jest księdzem”. I co z tego! Czy Bóg zwraca uwagę na coś takiego? Co to za krótkowzroczne rozumowanie? Wszystko to jest nic nie warte, jeśli chodzi o nasze zbawienie. To jest właśnie religia! Religia, martwa religia, jest środkiem do celu, środkiem, dzięki któremu można na krótko uspokoić swoje sumienie. W końcu człowiek umiera bez nawrócenia, bez odrodzenia, bez pewności zbawienia, bez pojednania się z Jezusem Chrystusem. Czym jest Ewangelia? Teraz przechodzę do drugiej, bardzo ważnej części. Czym jest ewangelia? Chcę wyraźnie zaznaczyć różnicę między religią a ewangelią. Czym jest ewangelia? Chciałbym zacytować Ewangelię Jana, rozdział 3 wersety od 1 do 10. Czytamy tam: „Był człowiek z faryzeuszów imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa w nocy i rzekł mu: Mistrzu! Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był. Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha. Odpowiedział Nikodem i rzekł do niego: Jakże to się stać może? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jesteś nauczycielem w Izraelu, a tego nie wiesz?” Czytaliśmy, jak Jezus rozmawia tutaj z nauczycielem religii, z Nikodemem. Jezus mówi do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. Ten Nikodem miał najlepszą religię, jaka istniała w tamtym czasie. Wykonywał wiele dobrych uczynków. A teraz Jezus mówi do tego religijnego, dobrego człowieka: „To nic nie znaczy. Jeśli ktoś chce wejść do Królestwa Bożego, musi się na nowo narodzić”. Dar Boży Chciałbym teraz zacytować wypowiedź piosenkarza Leona Janza: „Moi przyjaciele, jest tysiące religii, ale tylko jedna Ewangelia. Religie są wymyślone przez ludzi, ale Ewangelia jest objawieniem Bożych myśli. Religia została stworzona przez ludzi, ale Ewangelia jest darem od Boga. Religia jest poglądem ludzi, ale Ewangelia jest przekazem Boga. Religia to na ogół historia grzesznych ludzi, którzy chcą coś zrobić dla świętego Boga. Ewangelia natomiast mówi nam, co Święty Bóg uczynił dla nas. Religia jest poszukiwaniem Boga. Ewangelia natomiast jest dobrą nowiną, mówiącą o tym, że Jezus szuka ludzi. Syn Człowieczy [Jezus] przyszedł, aby szukać i zbawić to, co zginęło”. A oto kolejne bardzo ważne zdanie Leona Janza: „Najlepsza religia podkreśla potrzebę zewnętrznej przemiany. Ewangelia jednak zaczyna się od przemiany wewnętrznej”. To jest to, co Bóg chce ci dać: wewnętrzną przemianę, nowe życie, odrodzenie. Jeszcze raz chciałbym powrócić do spraw zewnętrznych. Myślę, że wtedy dobrze to zrozumieliśmy i nikt nie będzie miał mi nic za złe. Religia ma związek z rzeczami zewnętrznymi. Nie mówię, że te zewnętrzne rzeczy są zawsze złe. Nie mówię, że te zewnętrzne rzeczy pochodzą od diabła, ale są to rzeczy ludzkie, wymysły ludzkie. Ponieważ stworzyli je ludzie, są niewystarczające — one nie zbawiają. Na przykład, mówimy do naszego małego synka, kiedy uczy się modlić: „Teraz ładnie złóżmy ręce i pomódlmy się”. Dlaczego tak mówimy? Żeby nie bawił się obrusem podczas modlitwy. Następnie mówimy maluchowi: „A teraz zamknijmy oczy i pomódlmy się”. Prawie zawsze zamykam oczy, kiedy się modlę. Modlę się też czasem podczas jazdy samochodem, więc oczywiście trzeba mieć oczy otwarte. Poza tym, kiedy jestem sam lub na spotkaniu modlitewnym, zawsze zamykam oczy. Dlaczego mówimy naszym dzieciom, że teraz chcemy zamknąć oczy, złożyć ręce i się modlić? Nigdzie w Biblii nie jest napisane, żeby to robić. Niemniej jednak mówimy to naszym dzieciom, żeby nie rozglądały się z ciekawością i może nie liczyły klusek w talerzu albo nie robiły czegoś innego. To nie to, co zewnętrzne, zamknięcie oczu, złożenie rąk, jest decydujące, ale modlitwa płynąca z serca. Moglibyśmy więc wymienić wiele innych rzeczy, aby pokazać, czym jest religia. Również nasze chrześcijańskie święta zostały wymyślone przez ludzi na przestrzeni wieków. Tak, ustanowiono je przed wiekami, a my je teraz obchodzimy. W rzeczywistości jednak niczego takiego nie znajdujemy w Biblii. Nie myśl, że jestem im przeciwny. Chcę tylko zaznaczyć, że te zewnętrzne rzeczy nie są wystarczające, aby zostać zbawionym. One nawet, jeśli mają chrześcijańską wymowę, mogą być co najwyżej „opakowaniem”. To nie opakowanie jest decydujące, lecz zawartość. A zawartość nie jest tym, co mają miliony ludzi. Oni mają tylko religię, czyli opakowanie. Konieczna jest wewnętrzna przemiana Jezus powiedział do Nikodema: „Musisz się na nowo narodzić”. Leon Janz powiedział: „Ewangelia zaczyna się od wewnętrznej przemiany”. Ta wewnętrzna przemiana nazywana jest w Biblii „nowym narodzeniem”. Chciałbym teraz Cię zapytać: czy doświadczyłeś tego w swoim życiu? Powiedz mi, czy możesz mi opowiedzieć o takim momencie w twoim życiu, w którym Bóg otworzył twoje wewnętrzne oczy? Kiedy rozpoznałeś swój zgubny stan, a potem przyszedłeś do Jezusa, aby pokutować, nawrócić się i przyjąć Go jako swojego Zbawiciela? Powiedz mi, czy narodziłeś się na nowo? Powiedz mi, czy jesteś świadomy, pewny swojego zbawienia? Czy masz świadectwo Ducha Świętego, że stałeś się dzieckiem Bożym? Czy Jezus mieszka w twoim sercu? Czy możesz powiedzieć tak, jak Paweł: „Chrystus we mnie, nadzieja chwały?”. Jeśli nie możesz tego powiedzieć, to znaczy, że nigdy nie uczyniłeś tego kroku, nie przeszedłeś przez tę ważną granicę. Biblia mówi o nowym narodzeniu. Jezus mówi: „Musicie się narodzić z Ducha. Musicie narodzić się na nowo”. Oznacza to, że trzeba się ponownie „narodzić”, po raz drugi. Przez pierwsze narodziny stajesz się dzieckiem człowieka. Przez drugie narodziny stajesz się dzieckiem Boga. Przez pierwsze narodziny człowiek staje się dzieckiem człowieka, ponieważ został poczęty przez człowieka. Przez ponowne narodzenie człowiek staje się dzieckiem Bożym, ponieważ został zrodzony przez Boga, za sprawą Ducha Świętego. Pierwsze narodziny następują w wyniku woli — decyzji człowieka. Tak samo jest z nowym narodzeniem. Staje się to w wyniku twojej osobistej decyzji (por. Ewangelia Jana 1,12-13). W Ewangelii Jana rozdział 1 werset 11 czytamy: „Do swej własności przyszedł (Jezus); ale swoi Go nie przyjęli”. Jest to jeden z najsmutniejszych fragmentów Biblii. Pan Jezus przychodzi na ten świat, chce zbawić ludzi, a ludzie Go nie przyjmują. Biorą chleb z Jego ręki, chcą korzystać z pozytywnych skutków Jego przyjścia, ale Jego samego nie przyjmują. Ludzie akceptują społeczne przemiany, jakie przyniosło ze sobą chrześcijaństwo. Lubimy żyć w kraju chrześcijańskim, ponieważ w dużej mierze panuje tu jeszcze pokój i porządek. Ewangelii zawdzięczamy to, że tak dobrze nam się dzisiaj powodzi. Ewangelia socjalna, zewnętrzna forma naszego życia, to jest to, czego chcemy. Tego, co naprawdę jest istotne – zbawienie człowieka, odrodzenie, nowe życie i jego konsekwencje – tego już nie chcemy. Następny werset (werset 12) mówi: „Tym zaś, którzy Go (Jezusa) przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w Jego imię”. W chwili, gdy przyjmujesz Jezusa Chrystusa w wierze jako swojego Zbawiciela i Odkupiciela, rodzisz się na nowo do żywej nadziei. Naturalne narodziny następują poprzez naturalne poczęcie, z nasienia człowieka. Wpierw następuje zapłodnienie, potem ciąża i wreszcie poród- rodzi się nowe życie. Nowe narodziny dokonują się z nasienia Bożego. Nasieniem Bożym jest Słowo Boże. Jezus mówi: „nasieniem jest Słowo”. A Jan w swojej Ewangelii w 1 rozdziale 14 wersecie mówi: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Jezus jest Słowem Wcielonym. Kto przyjmuje Jezusa w wierze, przyjmuje nasienie, które rodzi nowe życie. W momencie, gdy przyjmujesz Jezusa Chrystusa w wierze jako swojego Zbawiciela i Odkupiciela, rodzisz się na nowo, jesteś na nowo narodzonym człowiekiem. Nie ma to nic wspólnego z przynależnością do jakiegoś kościoła, parafii czy jakimikolwiek osiągnięciami religijnymi. W godzinie, w której porzucisz swoje stare, grzeszne, pełne winy życie pod krzyżem, nawrócisz się z całego serca i poprosisz Jezusa Chrystusa o przebaczenie, cała twoja grzeszna przeszłość zostaje wymazana. Następnie przyjmujesz Pana Jezusa Chrystusa w wierze jako swojego Zbawiciela i Odkupiciela i rodzisz się na nowo do żywej nadziei. Wszyscy przeżyliśmy naturalne narodziny, to jest jasne, inaczej nie byłoby nas teraz na ziemi. Drogi czytelniku! Czy ty również doświadczyłeś drugiego narodzenia? O co tak naprawdę chodzi? Proszę się nie oszukiwać. To nie przynależność do kościoła jest ważna. Jeśli chcesz być zbawiony, musisz przeżyć nawrócenie i nowe narodzenie. Dotyczy to wszystkich ludzi, bez względu na to, w jakim kościele są zarejestrowani. Jednak te rejestry w ogóle Boga nie interesują. Liczy się to, czy twoje imię jest zapisane w Księdze Życia. Kiedy rodzi się dziecko, jest ono rejestrowane w urzędzie stanu cywilnego i otrzymuje obywatelstwo na ziemi. Odnotowujemy w ten sposób nowego mieszkańca ziemi. Kiedy człowiek się nawraca i rodzi na nowo, jego imię zostaje wpisane do Księgi Życia, Księgi Życia Baranka. On ma obywatelstwo niebiańskie. Tam jest zarejestrowany, jest dziedzicem Boga i współdziedzicem Jezusa Chrystusa. Chcę cię teraz zapytać: Czy twoje imię jest zapisane w Księdze Życia? Będzie tam tylko wtedy, kiedy się nawrócisz i narodzisz na nowo, kiedy przyjmiesz Jezusa jako swojego Zbawiciela, i tylko wtedy. Nie musisz wstępować do jakiegoś kościoła. Chodzi o coś innego. Musisz opowiedzieć się za Jezusem i przyjąć Go jako swojego Zbawiciela i Ratownika. Apostoł Paweł był z pewnością jednym z najbardziej religijnych ludzi, jacy kiedykolwiek żyli na ziemi. Jakże on się natrudził, będąc religijny! Jakież ofiary poniósł! Jak wiele godzin Paweł się modlił! Jestem przekonany, że Paweł był człowiekiem, który nie tylko studiował Prawo Mojżesza. Starał się również żyć według niego. Był wiernym wyznawcą i zachęcał innych do tego samego. To wszystko było jednak na próżno, bo nie uznał Jezusa, bo nie dostrzegł ewangelii i potrzeby nawrócenia i ponownego narodzenia. Paweł prześladował nawet nawróconych i takie zjawisko istnieje do dziś. Można studiować teologię i być przeciwnikiem nawrócenia. Tak też było z Pawłem. Pewnego dnia otworzyły mu się oczy. Później w Liście do Filipian 3,4-9 napisał: „Chociaż ja mógłbym pokładać ufność w ciele. Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja: obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz, co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany”. Od wiersza 7 pisze: „Wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary”. Och, gdyby to była zasługa religii, to niektórzy ludzie dzisiaj mogliby podnieść ręce i powiedzieć: „Starałem się. Byłem ministrantem przez tyle i tyle lat. Zawsze zbierałem pieniądze w kościele i liczyłem je po nabożeństwie, czasami trwało to pół godziny. Czego to jeszcze nie robiłem, prowadziłem godziny religii dla dzieci i śpiewałem w chórze kościelnym”. Ktoś mówi: „Gram na organach w kościele od piętnastu lat”. Ach, gdyby to wszystko sprowadzało się do religii, to można by wyliczyć mnóstwo rzeczy. Apostoł Paweł na to wszystko mówi: „Wszystko to jest niczym”. Jeśli znalazłeś Chrystusa, wtedy jesteś w łączności z Bogiem. Tylko wtedy! Co za łaska, gdy człowiek w końcu zrozumie, że „opakowanie” to za mało. Bez względu na to, jak piękna jest twoja religia, nie uratuje cię. Musisz się nawrócić. Musisz przyjąć Jezusa w wierze jako swojego osobistego Zbawiciela. Wtedy „narodzisz się na nowo do żywej nadziei” (1. List Piotra 1,3), na mocy zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Masz trzy możliwości Ileż to razy oskarżało cię twoje sumienie! Co chcesz więc zrobić? Masz trzy możliwości: 1. Możesz nadal grzeszyć, a twoje sumienie z czasem stanie się tak nieczułe, że nie będzie już w ogóle reagować. To jest straszna rzecz. Tak, są ludzie, którzy już nie zauważają, kiedy kłamią. Są ludzie, którzy żyją w cudzołóstwie i już nie zwracają na to uwagi. Inni przeklinają i jest im to obojętne. Tak długo deptali swoje sumienie, że ono już nie reaguje. To jest przerażające, tak, naprawdę przerażające! Wybór należy do Ciebie. 2. Możesz wybrać również inny sposób: Możesz uspokoić swoje sumienie, wykonując jedną czynność religijną za drugą, wykonując tysiąc dobrych i religijnych praktyk. W rzeczywistości jesteś oszukaną osobą, ponieważ brakuje ci Jezusa Chrystusa. Twoja religia cię nie zbawi! 3. Możesz również wybrać trzecią drogę. I do tego właśnie dzisiaj cię zachęcam. Twoje sumienie mówi ci, kim jesteś. Duch Boży przychodzi ci z pomocą i otwiera oczy twojego serca. Wówczas zapytasz, tak jak Paweł w tamtym czasie: „Panie, co mam czynić?”. Jezus dał mu jasną odpowiedź. Dziś również Jezus zaprasza Cię z wielką miłością, abyś przyszedł do Niego. Nie musisz dzisiaj dokonywać jakiegoś wielkiego wysiłku, ale możesz przyjść do Jezusa dzisiaj, takim, jakim jesteś. Może zawsze wierzyłeś, że On istnieje, ale dzisiaj musisz zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiłeś. Możesz teraz złożyć ręce i powiedzieć do Jezusa w osobistej, prostej modlitwie: „Panie Jezu, przychodzę do Ciebie”. Nie musisz wypowiadać wielu słów. Możesz przyjść szczerze i pomodlić się w ten sposób: „Panie Jezu, oto jestem. Przepraszam Cię za moje grzechy. Moje dzieciństwo, moją młodość, całą moją przeszłość przynoszę Tobie. Panie Jezu, przebacz mi. Panie Jezu, obmyj mnie swoją krwią. Panie Jezu, ratuj mnie. Biblia mi mówi, że każdy, kto Cię przyjmuje, staje się dzieckiem Bożym. Teraz w to wierzę. Dużo o Tobie słyszałem. Dziś wybieram Ciebie. Panie Jezu, przyjmuję Cię teraz jako mojego Zbawiciela i Ratownika. Panie Jezu, wejdź do mojego serca, przyjdź teraz do mojego życia; ja będę Twój, a Ty będziesz mój teraz i na wieczność. Od tej chwili chcę być Twój. Chcę iść razem z Tobą, Twoimi drogami. Chcę być Twoim uczniem. I dziękuję Ci, że wysłuchałeś moją modlitwę. Amen”. Jeśli w modlitwie złożysz Mu swoje stare, grzeszne życie i przyjmiesz Jezusa jako swojego Zbawiciela, pokój Boży zagości w twoim życiu. Narodzisz się na nowo ku żywej nadziei. Staniesz się dzieckiem Bożym. Twoje życie się całkowicie odmieni. Gwarantuję ci to. To się naprawdę stanie, jeśli w ten sposób przyjdziesz do Jezusa. Bóg nie kłamie. On się z tobą spotka. Jeśli przyniesiesz swoją winę do Jezusa w modlitwie, On ją usunie. Jeśli przyjmiesz Go we wierze, narodzisz się na nowo. Tak mówi Biblia, a Biblia jest prawdą. Bóg nie kłamie. On spełnia swoje obietnice. Dzisiaj twoje życie stanie się zupełnie nowe. Drogi czytelniku, czy modliłeś się już taką modlitwą za siebie? Jeśli nie, to przeczytaj ją jeszcze raz w spokoju, a potem się pomódl. Wypowiedz ją jako SWOJĄ lub pomódl się swoimi słowami. Jezus z pewnością ci odpowie. On czekał na ciebie od dłuższego czasu. Jeśli właśnie teraz podjąłeś tę ważną życiową decyzję i w ten sposób przyjąłeś Jezusa do swojego życia, to możesz wiedzieć, że jesteś teraz nawrócony i narodzony na nowo. Stałeś się dzieckiem Bożym. W przyszłości powinieneś zawsze dziękować Jezusowi w modlitwie za ten dar. Chciałbym dać Ci kilka bardzo ważnych rad na nowe życie: Każdego dnia czytaj Biblię. W ten sposób będziesz coraz lepiej poznawał wolę Bożą.Każdego dnia poświęcaj czas na modlitwę!Nawiąż natychmiastowy kontakt z innymi chrześcijanami wierzącymi biblijnie, którzy mieli takie same doświadczenia jak ty i regularnie się zgromadzają. Życzę Wam obfitego błogosławieństwa Bożego na dalszą drogę z Jezusem! Wilhelm Pahls
28 Seiten, Best.-Nr.: 22-20
Wir leben in einer Zeit des rasanten technologischen Fortschritts. Die Digitalisierung, Automatisierung und Robotisierung begegnet uns überall. In der Industrie spricht man von Industrie 4.0, der vierten industriellen Revolution. Doch was ist mit dem Menschen? Er ist immer noch das alte Modell „Mensch Version 1.0“. Kann dieser alte Mensch überhaupt noch mit dem technologischen Fortschritt mithalten, oder braucht er auch ein Upgrade? Braucht es vielleicht einen „Mensch Version 2.0“? Die Reichen und Klugen dieser Welt machen sich dazu ernsthaft Gedanken. Der technologische Fortschritt und der Transhumanismus versprechen eine schöne neue Welt, in der unsere Probleme auf rein materialistische Weise gelöst werden sollen. Für den Vertreter des evolutionistischen Weltbilds ist diese Fortentwicklung des Menschen eine logische Fortsetzung seiner Weltanschauung. Dabei wird jedoch übersehen, dass der Mensch ein noch viel größeres Problem als Krankheit, Leid und sogar den Tod hat. Das eigentliche Problem des Menschen ist nicht materieller Art.
12 Seiten, Best.-Nr.: 62-20
Schon unsere alltägliche Erfahrung lehrt, dass jede Idee einen Ideengeber benötigt. Die Relativitätstheorie wurde von Albert Einstein erdacht, der Dieselmotor von Rudolf Diesel und die Bachkantaten von Johann Sebastian Bach. Wer aber ist der Erfinder aller biologischen Konzepte? Wer meint, die ziellose Evolution sei die Ursache, ist schlecht beraten, denn Information, die Basis allen Lebens, kann nach den Naturgesetzen der Information nicht von alleine in der Materie entstehen. Durch diese Naturgesetze kann auch der Nachweis erbracht werden, dass nicht nur eine hohe Intelligenzquelle vonnöten ist, sondern eine mit unendlicher Intelligenz. So bleibt nur ein Gott als Informations- und Ideenquelle übrig. Der Begriff Bionik setzt sich zusammen aus Biologie und Technik und beschreibt das kreative Umsetzen von Ideen aus der Biologie in die Technik. Bionik als Wissenschaftsdisziplin befasst sich mit der technischen Umsetzung von Konstruktionen und Prinzipien biologischer Systeme.
10 Seiten, Best.-Nr.: 136-20
Billy Graham geht auf die elementarste Frage der Menschen ein: Die Frage nach dem Sinn des Lebens. Im Prinzip sucht jeder Mensch nach Erfüllung und Sinn, doch jeder sucht ihn woanders. Obwohl die westliche Welt als zivilisiert, hoch entwickelt und modern gilt, bleiben die Menschen doch leer und sind keineswegs glücklich. Doch kann ein Mensch nicht von sich aus seinem Leben einen Sinn geben, denn das Wesen des Menschen ist verdorben - in diesem Punkt gab es über all die Jahrtausende keinen Fortschritt. Aber es gibt eine Antwort auf unser Suchen. "Wenn Du in den Himmel kommen und ein sinnerfülltes Leben führen möchtest, musst du dich bekehren." Wie das geht, erklärt Billy Graham in drei Schritten. W poszukiwaniu szczęścia Twoje usilne poszukiwania rozpoczęły się, gdy pojawiłeś się na świecie. Być może minęło wiele lat, zanim zdałeś sobie sprawę, że nieustannie czegoś szukasz, że czegoś ci brakuje. Czasami próbowałeś zapomnieć o swojej wewnętrznej pustce i zająć się innymi rzeczami. Przez kilka chwil udawało ci się wyprzeć z umysłu tę ciągle powracającą myśl. Wciąż na nowo rozpoczynałeś swoje poszukiwania. Nie jesteś jedyny Być może w godzinach samotności obserwowałeś innych ludzi i zastanawiałeś się, czy oni również szukają czegoś, czego nie potrafią dokładnie zdefiniować. Niektórzy z nich wydawali się dużo szczęśliwsi i bardziej beztroscy niż ty. Niektórzy zdawali się znaleźć spełnienie w małżeństwie i życiu rodzinnym. Inni wyjechali za granicę i tam zrobili karierę. Jeszcze inni pozostali w domu i odnieśli sukces. Gdy o nich myślałeś, przyszły ci do głowy następujące myśli: „Ci ludzie nie są na etapie wielkich poszukiwań. Oni znaleźli swoją drogę. Wiedzieli, czego chcą i osiągnęli to. Tylko ja jestem na ścieżce, która prowadzi donikąd. Tylko ja jestem ciągle na etapie wielkich poszukiwań”. Ale nie jesteś jedyny. Cała ludzkość wędruje z tobą. Wszyscy są na drodze wielkich poszukiwań. Szukają odpowiedzi na chaos, niemoralność i duchową pustkę, która gnębi świat. Cała ludzkość woła o zmianę. Tęskni za bezpieczeństwem i pokojem. Epoka wielkiej niepewności Mówi się, że żyjemy w epoce strachu. Historycy podkreślają, że niewiele było epok w historii, w których ludzkość była tak bardzo dotknięta strachem i niepewnością, jak obecnie. Wydaje się, że wszystkie znane podpory zostały zburzone. Mówimy o pokoju, ale stoimy w obliczu wojny. Opracowujemy skomplikowane systemy bezpieczeństwa, a mimo to wiemy, że go nie zaznamy. Wciąż wytyczamy nowe ścieżki, za każdym razem mówiąc: „To jest właściwa droga”. Ale za każdym razem się mylimy. Wyższe wykształcenie i puste serca Wielu ludzi próbowało zaspokoić swoją wewnętrzną tęsknotę wolnością i edukacją. Pokładali w tym całą swoją ufność i myśleli, że wolność polityczna w połączeniu z edukacją doprowadzi ich do celu. Włożyli cały swój wysiłek w edukację. Przez pewien czas wydawało się to rozsądną drogą. Ale dokąd ona zaprowadziła? Znasz odpowiedź. Jesteśmy jednym z najbardziej wykształconych społeczeństw w historii cywilizacji. Uczniowie naszych szkół średnich wiedzą więcej o fizycznych prawach wszechświata niż największy przyrodnik w czasach Arystotelesa. Ale chociaż nasze głowy są przepełnione wiedzą, nasze serca pozostają puste. Niepoprawne odpowiedzi na ważne pytania Rozejrzyj się wokół siebie. Widzisz teraz naród, który cieszy się wolnością polityczną niespotykaną nigdzie indziej. Widzisz najwspanialszy system powszechnej edukacji, jaki kiedykolwiek stworzył człowiek. Niektóre kraje zazdroszczą nam wysokiego standardu życia, mówiąc: „zachodni styl życia”. Mamy skomputeryzowaną i w pełni zautomatyzowaną gospodarkę. Ale czy to nas uszczęśliwiło? Czy daje nam prawdziwą radość i sens życia, za którym tęsknimy? W rzeczywistości żyjemy w czasach wielu kryzysów. Musimy zdać sobie sprawę, że wszystkie nasze wysiłki nie wyprowadzą nas z poczucia niepewności. Mężczyźni i kobiety wydają miliardy na wróżby, dzięki którym otrzymują wyłącznie błędne i często niebezpieczne odpowiedzi na swoje pytania. Dlaczego nasze wnętrze jest puste? Codziennie słyszę od rodziców, że nie wiedzą, co się dzieje z ich dziećmi. Nie chcą się wysilać, chcą mieć wszystko gotowe. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że ich dzieci są puste w środku. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nie wiedzą, skąd pochodzą, po co żyją i dokąd zmierzają. Przypominają piękny samochód, który jest doskonały w każdym szczególe, ale brakuje mu paliwa. I tak „rdzewieją” z nudów. Mówi się, że ludzie w krajach zachodnich mają najwyższy odsetek nudy. Zauważamy to po tym, że mamy największą różnorodność obiektów rozrywkowych. Wielu ludzi stało się tak pustych, że nie potrafią nawet zadbać o rozrywkę dla siebie. Muszą płacić innym ludziom, aby móc się śmiać. Nuda jest jednym z najbardziej wiarygodnych mierników własnej wewnętrznej pustki. Ten miernik jest tak dokładny, jak termometr i mówi ci, jak puste jest twoje wewnętrzne życie. Dlaczego nasze wnętrze pozostaje puste? Każdy z nas musi zdecydować, czym wypełnić swoją wewnętrzną pustkę. Próbowaliśmy wypełnić ją nauką, edukacją, lepszym stylem życia, przyjemnością i wieloma innymi rzeczami. Dlaczego, pomimo wszystkich naszych wysiłków, nie udaje nam się jej wypełnić? Biblia daje nam jasną odpowiedź: nasz Stwórca stworzył nas, abyśmy byli Jego odbiciem. Bez społeczności z Nim nigdy nie znajdziemy spełnienia i satysfakcji. Kiedyś Pan Jezus powiedział nam: „Nie samym chlebem żyje człowiek!” (Ewangelia Łukasza 4,4). Ale my nie zwracaliśmy na to uwagi i opychaliśmy się chlebem wszelkiego rodzaju, aż zachorowaliśmy od niego. Zaplanowany chaos W naszym świecie wszystko jest pogrążone w chaosie. Ale jest to zaplanowane zamieszanie — zgodne z planem szatana. Biblia mówi nam, że szatan jest wielkim zwodzicielem odpowiedzialnym za nasze ciągłe samooszukiwanie się. Oszukał nas, byśmy uwierzyli, że rzeczy powinny się poprawiać, podczas gdy w rzeczywistości się pogarszają. Pomimo postępu, nie rozwiązaliśmy podstawowego problemu ludzkości. Potrafimy rozszczepiać atomy i badać planety, ale nie potrafimy żyć razem w jedności i pokoju. Opracowujemy nowe, lepsze leki, ale nie wynaleźliśmy lekarstwa na naszą wewnętrzną pustkę. Nasze problemy są takie same jak te, z którymi ludzie zmagali się od zawsze. Wydaje się tylko, że stały się większe i liczniejsze. Prawda o nas samych Prawdziwa historia człowieka obejmuje następujące fakty: Jego przeszłość jest naznaczona grzechem, jego teraźniejszość jest wypełniona smutkiem i zmartwieniem, a w przyszłości czeka go nieunikniona śmierć. Człowiek jest z natury pełen nienawiści, zawiści, chciwości i zazdrości. Ciąży na nim przekleństwo grzechu, dręczy go strach przed śmiercią. Jego twórczy umysł pozwolił mu zmienić wiele rzeczy, z wyjątkiem samego siebie. Pomimo oczywistego wielkiego postępu w naszym stuleciu, człowiek pozostał taki, jakim zawsze był: grzeszny i oddzielony od Boga (por. List do Rzymian 3,23). Grzech pozostał niezmieniony. Próbowaliśmy nadać mu inne nazwy. Umieściliśmy nowe etykiety na tej samej starej butelce z trucizną. Próbowaliśmy nazwać grzech „błędem”, „pomyłką” lub „złym osądem”, ale grzech to grzech. Próbujemy uspokoić nasze sumienia, ale dobrze wiemy, że jesteśmy grzesznikami. A rezultatami grzechu są nadal choroba, rozczarowanie, rozpacz i śmierć. Droga powrotna Biblia pokazuje nam, że Bóg jest święty i sprawiedliwy. Nie może tolerować grzechu. Grzech oddziela nas od Boga. Wywołuje gniew Boży przeciwko nam. Jeśli chcemy pojednać się z Bogiem, potrzebujemy czegoś więcej niż tylko poprawy naszej moralności. Nie możemy znaleźć drogi powrotnej do Boga poprzez lepsze zachowanie moralne, ponieważ charakter człowieka jest zepsuty przez grzech. O własnych siłach nigdy nie będziemy w stanie żyć tak, jak oczekuje tego od nas Bóg. Pojawia się więc pytanie: Co muszę zrobić? Od czego zacząć? Jak wrócić do Boga? Jest tylko jedna droga, która prowadzi z powrotem do Boga. Tą drogą jest Pan Jezus (por. Ewangelię Jana 14,6). Reakcja na nasze poszukiwania Pan Jezus przyszedł, aby dać nam odpowiedź na pytania dotyczące grzechu, cierpienia i śmierci. Jezus Chrystus jest wieczny i niezmienny. Jest taki sam wczoraj i dziś, i na wieki (por. List do Hebrajczyków 13,8). Wszystkie inne rzeczy lub ludzie mogą się zmieniać, Chrystus się nie zmienia. Pamiętam, jak na jednym z moich spotkań podszedł do mnie alkoholik i powiedział: „Panie Graham, jestem pewien, że jest trochę prawdy w tym, co pan mówi. Jestem gotów dać Chrystusowi szansę. Jeśli On wyjdzie mi choć trochę naprzeciw, powierzę Mu całe swoje życie”. Kilka tygodni później powiedział mi, że to było całkowicie niezrozumiałe: za każdym razem, gdy chciał znowu pić, wydawało się, że ktoś go powstrzymuje. Jezus dał mu zwycięstwo nad uzależnieniem. Wrócił do swojej rodziny i prowadzi teraz życie z Chrystusem. Innymi słowy, zmienił swój sposób myślenia, nawrócił się. Konkretne kroki Jeśli chcesz prowadzić sensowne życie, a po śmierci być w niebie, musisz uwierzyć Panu Jezusowi. Ja tego nie powiedziałem, powiedział to Jezus. To nie jest opinia człowieka, to jest opinia Boga. Jezus powiedział (Ewangelia Mateusza 18,3): „Jeśli się nie nawrócicie... nie wejdziecie do Królestwa Niebios”. W ten sposób zażądał radykalnej zmiany nastawienia serca w uwierzeniu Jezusowi, nawrócenia od wiary w siebie do wiary w Boga. Biblijne nawrócenie odbywa się w trzech etapach. Pierwsze dwa są aktywne, trzeci jest pasywny: Pierwszy etap nazywany jest „opamiętaniem”. Musisz uznać się przed Bogiem za winnego. W modlitwie wyznać Jezusowi Chrystusowi, że jesteś grzesznikiem i poprosić Go o przebaczenie swoich grzechów. Odwrócić się od swojego dotychczasowego życia (por. 1. List Jana 1,9), aby rozpocząć nowe życie z Jezusem. Drugi etap nazywany jest „wiarą”. Wiara to świadome zwrócenie się ku Bogu. Pokładasz ufność w Jezusie Chrystusie, który umarł zastępczo za ciebie, i przyjmujesz Go jako Pana w swoim życiu. W tym momencie Duch Święty dokonuje cudu nowego narodzenia. Faktycznie stajesz się nową osobą (por. 2. List do Koryntian 5,17). To jest trzeci etap. Poprzez Ducha Bożego Jezus Chrystus wkracza w twoje życie. Czyni cię dzieckiem Bożym i nadaje nowe znaczenie twojemu życiu. Biblia mówi w Ewangelii Jana 1,12: „Tym zaś, którzy Go (Pana Jezusa) przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego”. Czy nie skorzystasz z tego teraz? Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony. Możesz też poprosić Pana Jezusa Chrystusa w osobistej i szczerej modlitwie o przebaczenie twoich grzechów i uczynić Go Panem swojego życia. Wtedy zrozumiesz, że w Jezusie znalazłeś dokładnie to, czego tak długo szukałeś. Tylko z Nim twoja tęsknota zostanie zaspokojona. Przyjdź do Niego! Zacznij z Nim iść przez życie. On czeka na ciebie! Nikogo kto do Niego przyszedł, Jezus nigdy nie odrzucił. Ty nie będziesz pierwszy. Billy Graham
8 Seiten, Best.-Nr.: 21-20
Zusammenfassung Wilhelm Pahls lädt aufbauend auf einem Bericht aus den USA zu einem Leben mit Jesus ein. Der Bericht entstammt einem Interview, das nach dem 11. September 2001 geführt wurde. Oft wurde nach Katastrophen gefragt, wo Gott war und warum er nicht geholfen hatte. Der Bericht handelt davon, dass WIR Gott immer mehr verdrängt haben - aus den Schulen, aus der Öffentlichkeit, aus der Erziehung etc. Wir zeigen Gott die kalte Schulter, erwarten aber im Gegenzug, dass er uns ein komfortables Leben schafft. Wilhelm Pahls geht von diesem Bericht aus und weist die Leser darauf hin, dass sie Jesus brauchen. Dlaczego oskarżamy Boga? Jak Bóg mógł dopuścić do czegoś takiego? Straszliwe ataki terrorystyczne z 11. września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych są dla nas niezapomniane. Nie wiem, czy czytaliście zaskakujący raport pochodzący z USA: Wierzymy również, że Bóg jest tym głęboko wstrząśnięty tak jak my. Chciałbym jednak poruszyć pewną ważną kwestię: Przez lata mówiliśmy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, naszych rządów i naszego życia. I tak po cichu On się wycofał. Jak możemy teraz oczekiwać, że On udzieli nam swojego błogosławieństwa i że otrzymamy Jego ochronę, kiedy sami żądaliśmy, aby zostawił nas w spokoju. Oto kilka przykładów: Myślę, że zaczęło się to gdy Madeline Murray O’Hare poskarżyła się i powiedziała, że nie życzy już sobie modlitwy w szkołach. A my powiedzieliśmy na to OK. Została zamordowana razem z dwojgiem innych członków rodziny. Potem Benjamin Spock powiedział, że nie powinniśmy karcić naszych dzieci, jeśli źle się zachowują. To zniszczyłoby ich małe osobowości i być może zraniło ich poczucie własnej wartości. I znów powiedzieliśmy na to OK. Syn doktora Spocka popełnił samobójstwo. Następnie ktoś powiedział, że powinniśmy pozwolić naszym córkom na aborcję, jeśli tego chcą. Nie musiałyby nawet mówić o tym swoim rodzicom. Na to też powiedzieliśmy OK. Następnie niektórzy członkowie rady szkolnej powiedzieli, że chłopcy i tak w końcu to zrobią. Więc dajmy im prezerwatywy. W ten sposób będą mogli się dobrze bawić. I na to też powiedzieliśmy OK. Następnie niektórzy z naszych najwyższych urzędników państwowych zadecydowali, że nie ma znaczenia, co robimy prywatnie, jeśli dobrze i sumiennie wykonujemy swoją pracę. A my się z tym zgodziliśmy i powiedzieliśmy, że już nas nie obchodzi, co kto — w tym prezydent — robi prywatnie, dopóki dobrze wykonuje swoją pracę, a gospodarka funkcjonuje dobrze. Potem ktoś wpadł na pomysł: drukujmy magazyny i książki ze zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to „zdrowym podziwianiem piękna kobiecego ciała”. I znowu powiedzieliśmy na to OK. Potem ktoś poszedł z tym „podziwianiem” jeszcze dalej i opublikował w Internecie pornografię dziecięcą, aby ten nieprzyzwoity przekaz był dostępny dla wszystkich. Na to też powiedzieliśmy OK. Wreszcie zaczęto rozprowadzać coraz więcej książek, filmów i piosenek, które zachęcały do gwałtu, używania narkotyków, samobójstwa, satanizmu i kontaktu z nadprzyrodzonymi ciemnymi siłami. Uważano, że jest to tylko zabawa i nie ma złych konsekwencji. Dlaczego dzieci mają tak nieczułe sumienia? Teraz zastanawiamy się, dlaczego nasze dzieci nie mają już normalnie funkcjonującego sumienia i dlaczego nie potrafią odróżnić dobra od zła? Zastanawiamy się, dlaczego nie porusza ich nawet zabijanie kolegów i podjęcie kroków samobójczych? Prawdopodobnie — jeśli pomyślimy o tym wystarczająco uważnie — pewnego dnia dowiemy się, że ma to związek z zasadą, która brzmi: co człowiek sieje, to żniwuje. Dlaczego zawsze oskarżamy Boga, gdy bezbożni ludzie dokonują złych czynów? Drogi Boże, dlaczego nie uratowałeś małej dziewczynki, która została niedawno zabita w swojej szkolnej klasie? Z poważaniem, Zatroskany Uczeń Co Bóg powinien odpowiedzieć na takie oskarżenie? Czy nie musiałby powiedzieć: Drogi Zatroskany Uczniu! Nie mam już wstępu do szkół. Zostałem z nich wyrzucony. Dlatego, niestety, nie mogę nic więcej dla ciebie zrobić. Z poważaniem, Bóg Dziwne, jak łatwo jest ludziom traktować Boga jak brud, a potem zastanawiać się, dlaczego ludzkość idzie do piekła! Ciekawe, że tak łatwo wierzymy gazetom, ale kwestionujemy Biblię! Zabawne, jak chętnie czytamy codziennie gazetę i Internet, ale jak mało Biblię, Księgę Życia! Smutne, jak szybko można wysłać pocztą elektroniczną 1000 dowcipów, które rozprzestrzeniają się jak ogień w buszu; ale kiedy zaczynamy wysyłać wiadomości, które dotyczą Boga, to wszystko zamiera! Ciekawe, że to, co krzywdzące, surowe, wulgarne i obsceniczne swobodnie porusza się w cyberprzestrzeni (EDP, przestrzeń wirtualna), ale rozmowa o Biblii jest natychmiast tłumiona w dyskusji publicznej! Ale to też jest zabawne, jak ktoś może uczestniczyć w niedzielnych nabożeństwach i udawać, że wierzy w Jezusa Chrystusa i Jego dzieło odkupienia, ale przez resztę tygodnia być niemym i niewidzialnym chrześcijaninem! Śmiejecie się z tego? A przecież to powinno doprowadzić was do płaczu! Przekaż tę wiadomość dalej, jeśli uważasz, że warto zastanowić się nad tym, co zostało tu powiedziane. Jeśli nie przekażesz jej dalej i nadal będziesz milczał, to przestań lamentować nad złą sytuacją na świecie, w rodzinach, w polityce, w społeczeństwie i w miejscu pracy! Drogi Czytelniku, droga Czytelniczko! Nasz świat jest naprawdę śmiertelnie chory. Nasze narody znajdują się na skraju duchowego i moralnego bankructwa. Podstawowe problemy nie dotyczą ani systemu opieki zdrowotnej, systemu socjalnego, bomb terrorystycznych czy narkotyków na rogu ulicy. Podstawowym problemem jest GRZECH. Kiedy wreszcie zrozumiemy, że „Co bowiem człowiek sieje, to też żąć będzie” (List do Galacjan 6,7)? Istnieją proste prawa duchowe, których nikt nie może zniweczyć. Dotyczy to również wieczności. Biblia mówi w Kaznodziei 11,3, że drzewo: „tam leży, gdzie pada”. To jest jasne. I podobnie: „Jak człowiek żyje, tak umiera”. Taki, jakim jest tutaj, tym będzie na zawsze po śmierci w wieczności. Śmierć nie będzie jego wybawcą. Tylko Jezus Chrystus może cię wybawić od twojego grzechu i od wiecznego potępienia. On umarł w zastępstwie na krzyżu za winy całego świata. On powstał z martwych i może zbawić każdego człowieka, który do Niego się zwraca. On jest Zbawicielem świata. Ty również Go potrzebujesz. Bez Niego jesteś na wieki zgubiony. Jeśli poprosisz Jezusa w modlitwie o przebaczenie wszystkich swoich grzechów, ON ci przebaczy. Jeśli w modlitwie zaprosisz Jezusa do swojego życia i uznasz Go za Pana swojego życia, staniesz się dzieckiem Bożym i zostaniesz zbawiony. Proszę cię, abyś uczynił to dzisiaj! Będziesz potem mógł stać się błogosławieństwem dla wielu w tym zniszczonym świecie. Wilhelm Pahls
6 Seiten, Best.-Nr.: 28-20
Aus dem Inhalt: „Das habe ich so nicht gewusst!“ – So lautete mein erstaunter Ausspruch, als ich erfuhr, dass man durch gute Werke nicht in den Himmel kommt. Diese Vorstellung war für mich damals einfach unfassbar! ... Nowy kurs! „Nie wiedziałem!” Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że dobre uczynki nie prowadzą do nieba. Wtedy stwierdzenie to było dla mnie niewiarygodne! Po bierzmowaniu poczułem głębokie pragnienie czynienia dobra i pomagania innym. Pracowałem więc wraz z rówieśnikami w kościele. Brałem udział w spotkaniach młodzieżowych, pielgrzymkach, kółkach różańcowych, pracowałem z dziećmi itp. W przeciwieństwie do wielu moich rówieśników wierzyłem Biblii. Nigdy nie zaakceptowałem teorii wielkiego wybuchu, który rzekomo doprowadził do powstania Ziemi. Nie! Wierzyłem, że Bóg jest Stwórcą wszystkich rzeczy i że Jezus jest Synem Bożym. Wiedziałem, że umarł na krzyżu i trzeciego dnia zmartwychwstał. Jednej rzeczy w ogóle nie rozumiałem: nie rozumiałem, że umarł za mnie na krzyżu i że sam osobiście muszę Go przyjąć jako mojego Zbawiciela. Nigdy nie uczono mnie tego na lekcjach religii. Byłem przekonany, że istnieje niebo i piekło. Wierzyłem, że jeśli będę się źle zachowywał, będę kradł, przeklinał i popełniał inne grzechy, trafię do piekła. Więc moim celem było czynienie dobra, w kółko, każdego dnia. Ale nie miałem siły. Byłem z tego powodu nie tylko smutny, ale wręcz zły. Sięgnąłem więc do Biblii, aby tam znaleźć odpowiedź. Wtedy myślałem, że Biblia to po prostu zwykły podręcznik, który można przeczytać ze dwa razy i po przeczytaniu odłożyć. Dziś patrzę na to inaczej: Biblia to coś więcej niż książka z dobrymi radami. To Boży plan działań dla naszego życia, który wskazuje nam właściwą drogę i jest wypełniony drogocennymi skarbami na każdy dzień. Kiedy miałem 20 lat, ktoś z wielkim przekonaniem opowiedział mi o tym, co Pan Jezus Chrystus zmienił w jego życiu. Byłem tym tak zainteresowany i pochłonięty, że naprawdę chciałem dowiedzieć się więcej o Jezusie. Stało się dla mnie całkowicie jasne, że Pan Jezus Chrystus umarł na krzyżu za grzechy każdego człowieka, a więc także za moje grzechy. Podczas rozmowy padło kilka zdań, które były dla mnie zupełnie nowe, np.: „Tu na ziemi musisz zadecydować, czy chcesz spędzać wieczność z Bogiem, czy bez Boga. Jeśli nie uwierzysz Panu Jezusowi Chrystusowi, to jesteś kandydatem do piekła!” – To mnie zaskoczyło! Nie zgadzałem się z tym! Jednak im więcej o tym myślałem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że nie mogę wydobyć się z wiru moich niedoskonałości i grzechów. Byłem tak bardzo pochłonięty myśleniem o ciągłym naprawianiu mojego życia i kupieniu sobie nieba dobrymi uczynkami. Wtedy zostałem zaproszony do udziału w chrześcijańskich spotkaniach. W tym czasie Bóg przemawiał do mojego serca poprzez różne wypowiedzi. Usłyszałem o miłości Boga i o tym, co Jezus uczynił dla mnie z miłości. W drodze powrotnej z kilku takich spotkań płakałem w samochodzie, bo znowu nie udało mi się podjąć osobistej decyzji dla Jezusa. Łzy spływały mi po policzkach tak bardzo, że ledwo widziałem drogę. W nocy nie mogłem już normalnie spać i dręczyła mnie myśl: „Jesteś kandydatem do piekła!” Obudziłem się w niedzielny poranek i poczułem chęć ponownego pójścia na spotkanie chrześcijan, chociaż nie miałem wcześniej takiego zamiaru. Usłyszałem tam słowa Jezusa z Ewangelii Jana 8,46: „Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie wierzycie Mi?”. Ile razy już słyszałem tę prawdę? Czytałem swoją Biblię, a jednak nie przyjąłem jeszcze Bożej oferty pojednania. W czasie tego zgromadzenia uświadomiłem sobie, że powinienem się nawrócić. Wstałem i wzywałem Jezusa w modlitwie. Prosiłem Go, aby przebaczył mi moje grzechy i przyjął mnie jako swoją własność. Osądziłem całe swoje dawne życie i oddałem je Jezusowi. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to doświadczenie było najważniejszą decyzją w moim życiu. Teraz jestem pewny, że mam życie wieczne i kiedyś będę w niebie z Jezusem. Odnalazłem sens życia. Teraz moim pragnieniem jest opowiedzieć innym o tym, czego sam doświadczyłem. Jezus całkowicie zmienił moje życie! Przyjąłem zupełnie nowy kurs. Może ty także szukasz zbawienia. Zadręczasz się swoją winą i ciągłymi porażkami i tęsknisz za bezpieczeństwem i pokojem z Bogiem. Jezus chce przebaczyć ci twoje grzechy. On zna całe twoje życie, twoje myśli, wszystkie twoje zmartwienia i potrzeby. Jezus pragnie całkowicie zmienić twoje życie i żyć razem z tobą. Łaskawie wyciąga do ciebie rękę. Chwyć się jej! Dino Zander
6 Seiten, Best.-Nr.: 33-20
Aus dem Inhalt: „Klar ist, dass niemand beweisen kann, dass es keinen Gott gibt, aber ist andererseits seine Existenz beweisbar? Wenn das Letztere möglich ist, dann sind die atheistischen Verbände einem Irrtum aufgesessen. Kann man darüber hinaus zeigen, dass es den biblischen Gott gibt, dann gehen die Atheisten auf die Hölle zu, denn die Bibel sagt: „Deren Los ist die dunkelste Finsternis“ (Judas 13b).“ Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! ... On jednak istnieje – nasz Bóg! Wiele osób stara się unikać rozmów na temat „Boga”, ale tak naprawdę nie da się od niego uciec. Swego czasu ateiści w Londynie chcieli umieścić na czerwonych, piętrowych autobusach napis: „Boga nie ma”. Nie udało się to jednak z powodu angielskiego prawa reklamowego, zgodnie z którym reklamować można tylko coś, co da się udowodnić faktami. Żaden z agitatorów nie potrafił jednak udowodnić, że Boga nie ma. Chcąc wybrnąć z sytuacji, zmienili swoje hasło na: „prawdopodobnie nie ma Boga”. Jednak ich hasło w konsekwencji zawierało również prawdopodobieństwo, że Bóg istnieje, co skłoniło niektórych ludzi do zastanowienia się nad kwestią Boga. W Niemczech nie zezwolono na żadną kampanię reklamową ateistów w publicznych autobusach. Dlatego postanowili oni wysłać własny bus reklamowy w trasę po Niemczech. Niemieckie hasło było nieco wyostrzone w stosunku do angielskiego: „Nie ma (prawie na pewno) Boga”. Myślący człowiek zastanawia się, dlaczego ateiści walczą z czymś, co ich zdaniem nie istnieje? Oczywiste jest, że nikt nie może udowodnić, że Boga nie ma, ale z drugiej strony czy można udowodnić Jego istnienie? Jeśli to drugie jest możliwe, to hasła ateistów są zwodnicze. Co więcej, jeśli można wykazać, że biblijny Bóg istnieje, to ateiści zmierzają do piekła, gdyż Biblia mówi: „dla których zachowane są na wieki najgęstsze ciemności” (List Judy 13b). Nie można postawić na większą przegraną. Na pytanie, czy jest Bóg, chcemy odpowiedzieć za pomocą dwóch nowych dowodów potwierdzających Jego istnienie. Sformułowanie, które znajdujemy w Liście do Rzymian 1,21: „Dlatego, że poznawszy Boga, nie uwielbili Go jako Boga” jest bardzo mocnym stwierdzeniem i świadczy o tym, że Bóg objawił się również poza Biblią i w ten sposób uczynił się możliwym do zweryfikowania. Nawet jeśli dowody na istnienie Boga nie prowadzą bezpośrednio do wiary, to jednak pełnią ważną funkcję: obalają ateizm i nadają się do zmniejszenia lub nawet wyeliminowania wielu przeszkód na drodze do wiary. Starsze dowody na istnienie Boga pochodzą np. od Arystotelesa, Anzelma z Canterbury i Tomasza z Akwinu. W tym miejscu chcielibyśmy wspomnieć o dwóch dowodach na istnienie Boga, które dopiero w ostatnich latach zostały opracowane przez autora niniejszej pracy. 1. Dowód pochodzący z praw natury informacji. 2. Dowód prorocko-matematyczny. Dowód na istnienie Boga z naturalnych praw informacji Na podstawie praw natury informacji wiemy, że ogromne ilości informacji w komórkach wszystkich żywych istot wymagają inteligentnego inicjatora. W przeciwieństwie do historycznych dowodów na istnienie Boga, które są w dużej mierze zorientowane filozoficznie, mamy tu po raz pierwszy dowód z prawa naturalnego na istnienie inteligentnego nadawcy, a tym samym na istnienie Boga. Nie możemy w żadnym wypadku wspominać żyjącego 200 lat temu Kanta, który jest uważany za wielkiego niszczyciela dowodów na istnienie Boga, ponieważ wtedy znano zaledwie ułamek dzisiejszej wiedzy naukowej. Dowody te są szczegółowo wyjaśnione w mojej książce[1]. Prorocko-matematyczny dowód na istnienie Boga Biblia zawiera ponad 3000 proroczych wypowiedzi, które już się wypełniły. Dobrym przykładem jest rozproszenie narodu izraelskiego zapowiedziane przez Boga w 5. Księdze Mojżesza 28,64-65, a następnie obietnica powrotu do Ziemi Obiecanej w Księdze Jeremiasza 16,14-15, która wypełniła się w 1948 roku po prawie 2000 lat wraz z powstaniem państwa Izrael. Żadna inna książka w historii świata nie ma takiej jakości. Daje nam to wyjątkowe kryterium badania prawdy. Czy to możliwe, aby ludzie, żyjący w ciągu 1500 lat, mogli dokonać tak wielu precyzyjnych przepowiedni? Czy spełniły się one przypadkowo, czy też było to możliwe tylko dlatego, że autorem Biblii jest Bóg, który dzięki swojej wszechwiedzy może wygłaszać proroctwa, które następnie można zweryfikować także przez bieg historii? Czy potrafimy sobie wyobrazić, co to oznacza? Zilustrujmy to na przykładzie modelu: Wyobraźmy sobie niezwykle duże mrowisko, w którym wśród skądinąd czarnych mrówek znajduje się tylko jedna czerwona. Łatwo zauważyć, że im większe staje się mrowisko, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo wyłowienia przez przypadek (np. z zamkniętymi oczami) jedynej czerwonej mrówki. Teraz zadajmy pytanie: Przy jakiej liczbie mrówek prawdopodobieństwo przypadkowego wyłowienia czerwonej mrówki jest tak samo niewielkie, jak prawdopodobieństwo przypadkowego wypełnienia się 3268 proroctw? Zaczynamy od szacunku: czy wystarczy wanna pełna mrówek, czy objętość wody w Jeziorze Śniardwy, czy może objętość kuli ziemskiej? Z wyliczeń wynika, że te objętości wciąż są za małe. Co teraz? Może ktoś zaproponuje, aby nasz ogromny i niewyobrażalnie wielki wszechświat[2] gęsto wypełnić mrówkami, albo nawet dwa lub trzy takie wszechświaty; może nawet sto (10 do potęgi 2) lub tysiąc (10 do potęgi 3) wszechświatów? Tylko matematyczne obliczenia przekraczające wszelkie nasze wyobrażenia podają nam ich rzeczywistą ilość: jest to liczba 10 do potęgi 896. Jak zapisać tak ogromną liczbę? Jest to jedynka, po której następuje 896 zer – wszechświatów wypełnionych po brzegi mrówkami. Prawdopodobieństwo, że ponad 3000 proroctw mogłoby się wypełnić przez przypadek, jest więc praktycznie zerowe. Wyniki obliczeń matematycznych rosną tak gigantycznie i trans-astronomicznie, że nasze myślenie i wyobraźnia są zbyt ograniczone, aby je odpowiednio zinterpretować. Szczegółowy dowód matematyczny podałem w mojej książce[3]. Ten zdumiewający wynik można podsumować krótko: Poprzez „prorocko-matematyczny dowód” można potwierdzić istnienie Wszechwiedzącego i Wszechmocnego Boga, który jest identyczny z Bogiem Biblii. Wynikają z tego trzy istotne wnioski: 1. Biblia pochodzi od Boga i jest prawdziwa Żaden człowiek nie jest w stanie sformułować proroctw, które potem bez wyjątku się spełnią. Prawdziwym autorem Biblii jest Wszechwiedzący i Wszechmocny Bóg (2. Tymoteusza 3,16). Stąd wiemy, że cała Biblia jest prawdziwa. Jezus modlił się do swojego Ojca: „Twoje słowo jest prawdą” (Ewangelia Jana 17,17), a Paweł wyznaje: „Wierzę we wszystko, co jest napisane w zakonie i u proroków” (Dzieje Apostolskie 24,14). Apostoł ufał Bogu nawet bez „prorocko-matematycznych dowodów na istnienie Boga”. 2. Nie ma innego Boga oprócz Boga Biblii Żaden z podanych w przeszłości dowodów na istnienie jakiegoś boga nie potwierdził jego istnienia. Wszystkie były tak ogólne, że każda religia mogła je wykorzystać do swoich celów. Natomiast „prorocko-matematyczny dowód na istnienie Boga” wyraźnie wskazuje na Boga Biblii i na Jego Syna Jezusa Chrystusa. Takiego dowodu nie można przedstawić o żadnym z bogów w innych religiach. Jakże trafnie Biblia mówi, że ludzie w swoich religiach niezliczone ilości bogów: „Bo chociaż nawet są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy na ziemi, i dlatego jest wielu bogów i wielu panów, wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy” (1. List do Koryntian 8,5-6). W Psalmie 96,5 Biblia odrzuca jakichkolwiek innych bogów: „Nicością są bowiem wszyscy bogowie ludów”. Służenie bożkom nie jest sprawą neutralną. W historii o kuszeniu (Ewangelia Mateusza 4,8-10) diabeł zażądał od Jezusa oddania mu czci. On przepędził go Słowem Bożym: „Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko Jemu służyć będziesz” (Ewangelia Mateusza 4,10). Zgodnie z wypowiedziami Nowego Testamentu, uprawiając bałwochwalstwo, człowiek służy złym duchom, czyli demonom (1. List do Koryntian 10,20), ostatecznie oddaje diabłu cześć, której Jezus tak stanowczo mu odmówił. Bałwochwalstwo jest grzechem, który wyklucza człowieka z Królestwa Bożego (1. List do Koryntian 6,9; List do Galacjan 5,20-21; Objawienie 21,8; 22,15). 3. Ateizm został obalony Ateizm można więc obalić na dwa sposoby — za pomocą prawa natury informacji oraz za pomocą „prorocko-matematycznego dowodu na istnienie Boga”. Biblia ocenia myślenie ateistyczne w Psalmie 14,1: „Głupi rzekł w swoim sercu: Nie ma Boga”. Dalej mówi: „Ale bezbożnemu nie będzie się dobrze powodziło (w wieczności)” (Księga Kaznodziei 8,13). Ateiści zatem nie tyle brną w kierunku pustki, ile znajdują się na drodze do wiecznego potępienia: „kto nie wierzy (w Pana Jezusa), będzie potępiony” (Ewangelia Marka 16,16). Zbawienie jest możliwe Niniejsze opracowanie nie chce nikogo oskarżać o jego dotychczasowe postępowanie — ani cudzołożników, ani oszustów, ani przedstawicieli różnych religii, ani misjonarzy ateizmu. Chodzi nam raczej o zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób można zostać straconym, i o zaproszenie wszystkich czytelników do zmiany obecnego stanowiska, ponieważ pokuta jest możliwa dla każdego grzesznika, dopóki żyje. W Ewangelii Jana 3,17-18 krótko podsumowano dalekosiężne konsekwencje uwierzenia Jezusowi, bądź odrzucenia Go: „Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. Ponieważ Bóg umieścił wieczność w naszych sercach (Księga Kaznodziei 3,11), nie możemy znaleźć prawdziwego szczęścia w tym wszystkim, co jest związane z naszym ziemskim życiem. Jesteśmy istotami wiecznymi, a więc nasze istnienie nigdy się nie kończy. Za ścianą śmierci są tylko dwie przystanie — niebo lub piekło. Pierwsze jest niewypowiedzianie wspaniałe, drugie przerażająco straszne. Pragnieniem Boga jest, abyśmy pewnego dnia znaleźli się w niebie. Do tego potrzebny jest nam Pan Jezus. On otwiera drzwi do nieba, ponieważ uwalnia nas od naszej winy i daje nam nową perspektywę na życie. Jeśli masz pragnienie być zbawionym i iść do nieba, musisz odwrócić się od swojej starej drogi bez Jezusa i przyjąć Jezusa do swojego życia. Można dokonać tego zwrotu w modlitwie, która może brzmieć następująco: „Panie Jezu Chryste, znam Twoje Imię. Do tej pory żyłem tak, jakbyś w ogóle nie istniał. Teraz poznałem, Kim Ty jesteś, i dlatego po raz pierwszy zwracam się do Ciebie w modlitwie. Teraz wiem, że istnieje niebo, ale także piekło. Dlatego uratuj mnie od piekła, gdzie faktycznie bym poszedł z powodu wszystkich moich win, a zwłaszcza niewiary. Moim pragnieniem jest być z Tobą w niebie przez całą wieczność. Mam świadomość, że nie mogę wejść do nieba przez własne zasługi, ale tylko przez wiarę w Ciebie. Ponieważ mnie kochasz, umarłeś za mnie na krzyżu i wziąłeś moje występki na siebie i zapłaciłeś za mnie. Dziękuję ci za to. Ty widzisz wszystkie moje przewinienia, nawet te z dzieciństwa. Każdy grzech mojego życia jest Ci znany – wszystko, z czego zdaję sobie teraz sprawę, ale też wszystko, o czym dawno zapomniałem. Ty wiesz o mnie wszystko, bo znasz mnie na wskroś. Znasz wszystkie emocje mojego serca, czy to radość, czy smutek, dobre samopoczucie czy przygnębienie. Przed Tobą jestem jak otwarta księga. Taki, jaki jestem i życie, jakie do tej pory prowadziłem, dyskwalifikują mnie, abym mógł stanąć przed Tobą i żywym Bogiem i pójść do nieba. Proszę Cię, abyś przebaczył mi wszystkie moje grzechy. Przepraszam Cię za nie z całego serca. Proszę, pomóż mi odrzucić wszystko, co nie jest w porządku wobec Ciebie i podaruj mi nowe przyzwyczajenia, które Ty będziesz mógł akceptować i błogosławić. Otwórz moje serce na Twoje Słowa zawarte w Biblii. Pomóż mi zrozumieć, co chcesz mi przez nie powiedzieć. Pomóż mi znaleźć w Twoim Słowie nową siłę i radość życia. Ty bądź odtąd moim Panem, do Ciebie pragnę jedynie należeć i chcę Cię naśladować. Daj mi ku temu posłuszne serce. Proszę, wskaż mi drogę, którą mam teraz pójść. Dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś. Wierzę w Twoją obietnicę, że przez zwrócenie się do Ciebie stałem się teraz dzieckiem Bożym, które pewnego dnia będzie wiecznie z Tobą w niebie. Cieszę się z wielkiego bogactwa, jakim jest to, że już teraz mam Ciebie u swego boku w każdej sytuacji. Proszę, pomóż mi znaleźć ludzi, którzy również osobiście wierzą w Ciebie i pozwól mi znaleźć biblijnie zorientowany zbór, gdzie mógłbym regularnie słuchać Twojego Słowa. Amen”. Dyrektor i Professor a. D. Dr.-Ing. Werner Gitt _______________________________________________ [1] „Na początku była informacja” – Werner Gitt, Wydawnictwo Theologos [2] (Według aktualnych szacunków odkryty i zbadany przez naukowców wszechświat ma średnicę 30 miliardów lat świetlnych. Rok świetlny to około 9,5 biliona km. Zakładając jego kulisty kształt, otrzymujemy objętość V = 1,2 x 1070 km3 = 1,2 x 1088 mm3. Jeśli założymy, że nasza czarna mrówka ma objętość 1 mm3, to w tej przestrzeni zmieści się liczba mrówek; nA = 1,2∙1087 okazów naszej znormalizowanej czarnej mrówki plus nasza jedyna czerwona mrówka, która staje się coraz bardziej niewykrywalna – z książki: „So steht‘s geschrieben” str. 189). [3] So steht‘s geschrieben (Tak zostało napisane) - Werner Gitt wymieniali
8 Seiten, Best.-Nr.: 125-20
Jesus – an ihm scheiden sich die Geister, und an ihm scheiden sich auch Lebenswege. War er nur ein Religionsgründer unter vielen anderen, ein Sozialreformer oder ein vorbildlicher Mensch, der bereit war, für seine Idee zu sterben? Ja, dann können wir ihn getrost beiseitelassen. Ist er aber Gottes Sohn, der vom Himmel kam, um uns durch Kreuz und Auferstehung das ewige Leben zu geben, dann hat er für uns die allergrößte Bedeutung. Würden wir ihn ablehnen, dann wäre das am Ende unserer Tage die größte Katastrophe, nämlich der Verlust des ewigen Lebens. Czy można bez Jezusa? Jezus – różne są o Nim opinie, ale na pewno z Jego powodu rozdzielają się drogi życia. Czy był tylko jednym z założycieli jakiejś religii, reformatorem społecznym czy wzorowym człowiekiem, który był gotów umrzeć za swoją ideę? Jeśli tak, to wtedy możemy spokojnie zostawić Go w spokoju, ale jeśli jest Synem Bożym, który przyszedł z nieba, aby przez krzyż i zmartwychwstanie dać ludziom wieczne życie, to jest to sprawa najwyższej wagi. Gdybyśmy Go odrzucili, wtedy byłaby to największa katastrofa w naszym życiu, ponieważ utracilibyśmy szansę na życie wieczne. Mahometanie zwracają się wyłącznie do Allacha i bezwzględnie odrzucają Jezusa jako Syna Bożego. Dlatego nigdy się do Niego nie modlą. Świadkowie Jehowy kierują swoje modlitwy wyłącznie do Jehowy, nigdy nie kierują ich do Jezusa. Przed laty modlono się do Pana Jezusa na początku obrad Parlamentu Kanadyjskiego. Po licznych protestach usunięto Jezusa jako Adresata modlitwy i skierowano je wyłącznie do Boga. Faryzeusze i uczeni w Piśmie – współcześni Jezusowi – wystąpili przeciwko Niemu. Obrazili się na Jego stwierdzenie, że jest Synem Bożym. Oskarżyli Go nawet o bluźnierstwo, gdy powiedział, że „Bóg był Jego Ojcem, i czynił się równym Bogu” (Ewangelia Jana 5,18) i próbowali Go zabić. Gdy pojawia się pytanie, do kogo powinniśmy się zwracać w modlitwie, panuje niemal beznadziejne zamieszanie. Jednak w Słowie Bożym, Biblii, znajdujemy jasną odpowiedź. Most na rzece Parana W Paragwaju stanąłem kiedyś nad brzegiem wyjątkowo szerokiej rzeki — to była Parana! Wypływa ona z Brazylii, ma około 4700 km długości i wraz z rzeką Urugwaj tworzy deltę Rio de la Plata o zrzucie wody rzędu 18000 m3/s. Jeśli staniesz na brzegu Parany, wydaje ci się, że stoisz nad ogromnym jeziorem. Wyobraźmy sobie, że Bóg jest po drugiej stronie tej bardzo szerokiej rzeki i chcemy się do Niego dostać. Rzeka ma tak wartki prąd, że nikt nie miałby dość siły, by przepłynąć na drugi brzeg. Poza tym krokodyle nie pozwoliłyby na to przedsięwzięcie. Nie mamy więc szans na dotarcie do Boga, ale Bóg ma zbudowany most i mówi nam: „Zbudowałem wam most prowadzący do Mnie. Jest tylko jeden! Jeśli chcesz do mnie przyjść, musisz z niego skorzystać. Nie ma innej drogi. Ten most nazywa się Jezus!”. Jezus jest Jedynym Zbawicielem posłanym przez Boga! Jezus jest Zbawicielem posłanym przez Boga Ojca — świadczą o tym liczne wypowiedzi Nowego Testamentu: „A urodzi syna (Maria) i nadasz Mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego” (Ewangelia Mateusza 1,21). „Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez Niego zbawiony” (Ewangelia Jana 3,17). „Ja (Jezus) jestem drzwiami; jeśli kto przeze Mnie wejdzie, zbawiony będzie” (Ewangelia Jana 10,9). „Kto słucha słowa Mego i wierzy Temu, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do życia” (Ewangelia Jana 5,24). Bardzo prowokacyjne w naszym wieloreligijnym społeczeństwie są słowa Jezusa z Ewangelii Jana 14,6: „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i życie, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie”, ale te właśnie słowa są znakiem rozpoznawczym Jezusa. Jezus jest Bogiem! To, czy Jezus jest Synem Bożym, czy nie, jest najważniejszym pytaniem ze wszystkich, gdyż od naszej odpowiedzi zależy nasz wieczny los. Żaden uczony, choćby najbardziej szanowany, nie może nam jej udzielić, ale tylko sam Bóg w swoim Słowie. O tym, że Jezus jest Bogiem, świadczą następujące wypowiedzi biblijne (od A1 do A5): A1: Moc Jezusa. On odpuszcza grzechy. Czterech mężczyzn przyniosło do Pana Jezusa sparaliżowanego (Ewangelia Marka 2,1-12). Ze względu na duży tłum w domu, zdjęli dach i opuścili go na noszach. Wtedy Jezus powiedział do chorego: „Synu, odpuszczone są grzechy twoje” (Ewangelia Marka 2,5). Niektórzy uczeni w piśmie byli naocznymi tego świadkami i pomyśleli: „Czemuż Ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga?” (Ewangelia Marka 2,7). Na podstawie Pism wiedzieli, że tylko Bóg może odpuszczać grzechy. To powinno pobudzić ich dedukcyjne rozumowanie: Ten, który stoi tu przed nami musi być zatem Bogiem! A2: Autorytet Jezusa: Jezus oświadczył w Ewangelii Jana 5,19: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni”. Druga połowa odpowiedzi Jezusa – że cokolwiek czyni Ojciec, to samo i Syn czyni – wskazuje jednoznacznie, że Jezus jest Bogiem. Któż bowiem może uczynić wszystko, co czyni Bóg? Tylko Ten, który jest samym Bogiem! A3: Kult Jezusa: Według świadectwa biblijnego można czcić tylko Boga – żadnego anioła, żadnego człowieka, ani Marii, ani żadnych świętych! (Objawienie 22,8-9). Jezus jest czczony na wiele sposobów. To wyraźnie dowodzi, że jest Bogiem: Mędrcy ze wschodu przyszli oddać pokłon Jezusowi: „Widzieliśmy bowiem Jego gwiazdę na wschodzie i przyszliśmy oddać Mu pokłon ... i upadłszy, oddali pokłon Dziecięciu” (Ewangelia Mateusza 2,2.11). Podczas kamienowania, Szczepan modlił się do Jezusa: „Panie Jezu, przyjmij ducha mojego!” (Dzieje Apostolskie 7,59). Natychmiast zobaczył otwarte niebo i Szczepan zobaczył Jezusa stojącego po prawicy Boga. Kiedy Tomasz po raz pierwszy zobaczył zmartwychwstałego Pana, miał wątpliwości, czy to jest Jezus, dopóki Pan nie pokazał mu śladów po gwoździach spowodowanych ukrzyżowaniem i blizny na swoim boku. Wtedy Tomasz uznał Jezusa za Boga i oddał Mu cześć, mówiąc: „Pan mój i Bóg mój” (Ewangelia Jana 20,28). O uczniach powiedziano: „A oni oddali Mu (Jezusowi) pokłon i wrócili do Jerozolimy z wielką radością” (Ewangelia Łukasza 24,52). Według Listu do Hebrajczyków 1,6, cały świat aniołów oddaje cześć Jezusowi: „Niechże Mu (Jezusowi) oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży”. Tak, nawet wszystkie stworzenia w niebie i na ziemi przynoszą chwałę i cześć Barankowi (Jezusowi): „I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków” (Objawienie 5,13). A4: Wieczne istnienie Jezusa i Jego dzieło stworzenia: Na początku Ewangelii Jana 1,1-3 czytamy: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało”. Jeszcze wyraźniej widzimy Boskość Pana Jezusa, jeśli w miejscu „Słowo” wstawimy „Jezus”, ponieważ werset 14 mówi, że Jezus jest Słowem: Na początku był Jezus, a Jezus był u Boga, a Bogiem był Jezus. On był na początku u Boga. Wszystko przez Niego powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało. A5: Dalsze potwierdzenia Bóstwa Jezusa: List do Rzymian 9,5: „Chrystus..., Ten jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen”. To stwierdzenie, że Jezus jest Bogiem, jest dodatkowo potwierdzone przez słowo „Amen”! 1. List Jana 5,20: „Ten jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym”. Jezus jest więc w swojej Osobie Bogiem, a także życiem wiecznym! List do Hebrajczyków 1,8: Tekst z Psalmu 45,7: „Tron Twój, Boże, trwa na wieki wieków”, jest zacytowany w Liście do Hebrajczyków 1,8, gdzie jest odniesiony bezpośrednio do Osoby Pana Jezusa: „Ale o Synu mówi: Tron Twój, o Boże, trwa na wieki”. Objawienie 1,8: „Jam jest alfa i omega (początek i koniec), mówi Pan, Bóg, Ten, który jest i który był, i który ma przyjść, Wszechmogący”. Jest to powracający Pan, a jest Nim wyraźnie Jezus! Tym samym Jezus jest „Panem i Bogiem!” – Jezus jest „Wszechmocny!” – Jezus jest „Alfą i Omegą” – jest początkiem i końcem! Objawienie 15,3: W pieśni pochwalnej ku chwale Boga, Jezus jest opisany jako Bóg Wszechmogący: „I śpiewali […] pieśń Baranka, mówiąc: Wielkie i dziwne są dzieła Twoje, Panie, Boże Wszechmogący”. Bez Jezusa nie mamy Boga Ojca! Niektórzy uważają, że wystarczy wierzyć w Boga Ojca i modlić się do Niego. Czy tego właśnie uczy Biblia? Kilka fragmentów Pisma Świętego daje nam odpowiedź na to pytanie: „Aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał” (Ewangelia Jana 5,23). „Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca” (1. List Jana 2,23). „Kto wierzy w Niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (Ewangelia Jana 3,18). Bez Jezusa nie mamy życia wiecznego! Do Boga Ojca i Jego Królestwa Niebieskiego możemy dotrzeć tylko przez Pana Jezusa. Sam Bóg poucza nas, że życie wieczne możemy osiągnąć tylko przez Jezusa. Dlatego w Liście do Rzymian 3,25 czytamy: „Którego (Pana Jezusa Chrystusa) Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew Jego, skuteczną przez wiarę”. Nowy Testament podkreśla: Jezus jest jedyną drogą do Ojca: „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i życie, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie” (Ewangelia Jana 14,6). Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem Ojcem a nami: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1. List do Tymoteusza 2,5). Bóg nie wyznaczył do tej funkcji Marii ani żadnego innego świętego. Jezus jest Jedynym przynoszącym zbawienie: „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dzieje Apostolskie 4,12). Uchwyćmy się tego mocno: Aby być kiedyś w domu Boga Ojca i w Królestwie Niebieskim, potrzebujemy Jezusa! Nie ma innej drogi. Na postawione w tytule pytanie, „Czy można bez Jezusa?” trzeba więc odpowiedzieć zdecydowanie „NIE”. Żaden z pozostałych tzw. zbawicieli, poza Jezusem, nie spełnia koniecznych warunków i dlatego tylko Jezus wchodzi w grę jako Zbawiciel. Jak przejść przez ten most? Nawiązując do wspomnianego na początku mostu na Paranie, wyobraźmy sobie spacerowicza, który widzi wielki most z napisem „Jezus”. Według zasłyszanych pogłosek są jeszcze inne mosty. Idzie w dół rzeki i znajduje jakieś kładki, na przykład z napisem: Mahometanizm, Hinduizm, Buddyzm, Świadkowie Jehowy. Wyglądają jak droga do przeprawy, ale kończą się po kilku metrach i tym samym nie przeprowadzą na drugą stronę szerokiej rzeki. Dlatego ostatecznie wykorzystuje ten jedyny, możliwy most. W Ewangelii Jana 16,9 Jezus mówi o największym przewinieniu, które tak wielu popełnia, a mianowicie o „grzechu, gdyż nie uwierzyli we Mnie”. Ten grzech ma charakter wykluczający z Królestwa Bożego, ale nie popełnisz go, jeśli jeszcze dziś pójdziesz do Jezusa – mówiąc obrazowo – przejdziesz przez most o nazwie „Jezus”, czyli, jeśli zwrócisz się do Niego w modlitwie i staniesz się Jego naśladowcą. Zawołaj więc do Niego, podobnie, jak w poniższej modlitwie – do Zbawiciela, Pana Jezusa: „Panie Jezu Chryste, uznałem swoją sytuację za straconą, ponieważ do tej pory żyłem i działałem bez Ciebie. Jestem tym głęboko wstrząśnięty i błagam Cię o pomoc. Przebacz mi wszystkie winy mojego życia. Mój poprzedni sposób życia był zły, bo żyłem bez Ciebie, ale teraz chcę iść Twoim śladem. Zapraszam Cię, abyś wszedł w moje życie. Daj mi radość z czytania Twojego Słowa – Biblii, a także dopomóż mi coraz bardziej poznawać Cię i wprowadzać w życie to, co poznałem. Bądź teraz zawsze moim Panem. Dziękuję Ci z całego serca, że uwolniłeś mnie od moich grzechów i że mogę teraz dzięki Tobie być dzieckiem Bożym. Amen”. Dyrektor i Professor a. D. Dr.-Ing. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 134-20
Weihnachten, das bekannteste und größte christliche Fest, ist für viele ein Feiertag ohne wirklichen Sinn. Manfred Röseler weist darauf hin, dass die Bedeutung von Weihnachten in Jesus Christus liegt. Die vielen Geschenke, die an Weihnachten gemacht werden, sind nichts im Vergleich zu dem Geschenk, das Gott uns gegeben hat. Die Menschheit war hoffnungslos mit Sünde verschuldet, aber Gott hat den Menschen ein Geschenk gemacht: Die absolute Sündenvergebung in Jesus Christus. "Bei aller Weihnachtsfeierlichkeit übersehen wir oft, dass es nicht in erster Linie um ein nettes Miteinander geht, sondern um die Erlösung von Sünde und um eine neue Beziehung zu Gott. Darum möchte ich fragen: "Haben Sie das große Geschenk Gottes schon angenommen?" Wenn ja, dann haben Sie allen Grund, mit Freuden Weihnachten zu feiern." Najlepszy podarunek Dla wielu osób Boże Narodzenie jest największym świętem rodzinnym i okazją do sprawiania sobie radości. Dla niektórych ludzi Boże Narodzenie to czas samotności, dla niektórych nawet rozpaczy. Grono ludzi w tym stanie powiększa się właśnie w tym okresie. Ten smutny fakt pokazuje, że wielu z nich nie zna prawdziwego znaczenia tego święta. Święta wskazują na dar, który ofiarowuje nam Bóg. Wszystko, co możemy sobie w tym czasie podarować, jest w rzeczywistości nieskończenie małe w porównaniu z wielkim darem, jaki ma dla nas Bóg. Wartość Bożego daru dla nas jest niezmierzona. Czyni nasze życie nowym, bogatym i wartym przeżycia. Bóg widzi nasze pragnienia, tęsknoty i potrzeby. On zna nasze mocne i słabe strony. Wie też, jak wygląda nasza relacja z Nim. Jak oceniłbyś swoją relację z Bogiem? Czy ona jest w należytym porządku, czy może w twoim życiu jest coś, co oddziela cię od Boga – może grzech? Grzech to jest np. nasza niewiara, nasz bunt przeciwko Bogu, skutkujący przekroczeniem Jego przykazań. Bóg zna bardzo dobrze każdy z naszych grzechów. Z powodu grzechów nasza wina wobec Boga jest wielka. Jeśli wszystko idzie dobrze, zawsze możemy spłacić w banku swoje zadłużenie zgodnie z przyjętym harmonogramem spłat. Niektórzy ludzie podejmują szczere wysiłki, by spełniać dobre uczynki, zachowywać i przestrzegać Boże przykazania. Nie możemy jednak w ten sposób spłacić naszego długu wobec Boga! Nawet wtedy, gdybyśmy od pewnego dnia nigdy więcej nie grzeszyli, oddzielenie człowieka od Boga nie zostanie uchylone. W Piśmie Świętym – w Księdze Izajasza 59,2 czytamy: „… wasze grzechy zasłoniły przed wami Jego oblicze”, a w 1. Liście do Koryntian 6,9 czytamy: „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą?”. Bez oczyszczenia się z grzechu nie możemy iść do nieba. Po śmierci czeka nas miejsce kary, wieczne potępienie. Wielkim darem, jaki oferuje nam Bóg, jest przebaczenie naszych grzechów. Chce nas uwolnić od wyroku „wiecznego potępienia” (por. Księga Objawienia 20,15). Chce nas uczynić swoimi dziećmi i dziedzicami swojego Królestwa. Pozostaje pytanie – w jaki sposób? Bóg nie może po prostu przymknąć oko na nasze grzechy i udawać, że nic się nie stało. Wtedy nie byłby sprawiedliwy. Jedynym sposobem, abyśmy zostali zbawieni, jest przebaczenie naszych grzechów przez Pana Jezusa, którego Bóg posłał na tę ziemię. Boże Narodzenie przypomina nam o narodzinach Jezusa w Betlejem około 2000 lat temu. Jezus stał się człowiekiem takim jak my. Jednak Jego życie różniło się od życia zwykłego człowieka. Jezus prowadził życie całkowicie bez grzechu. Nigdy go nie popełnił. Zamiast tego głosił ludziom dobrą nowinę, uzdrawiał chorych i czynił wiele dobrego. Jego cuda potwierdzały, że był zapowiedzianym w Starym Testamencie Zbawicielem. Chociaż Jezus był niewinny, pozwolił się skazać na śmierć. Nie zasłużył na nią. Umierając na krzyżu Golgoty, wziął nasze winy na siebie w zastępstwie za nas. Zapłacił za wszystkie winy, jakie mieliśmy przed Bogiem, a Bóg przyjął Jego ofiarę. Po trzech dniach wskrzesił Go z martwych, a nieco później zabrał do siebie, do nieba. Jezus żyje! Powód, dla którego Jezus przyszedł na ziemię, jest wyjaśniony w Ewangelii Mateusza 1,21: „A urodzi (Maria) syna i nadasz Mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego”. Jezus przyszedł na tę ziemię i stał się człowiekiem, aby pojednać Cię z Bogiem. W te święta nie chodzi tylko i wyłącznie o radosną atmosferę, ale o Twoją relację z Bogiem. Tylko przez Jezusa możesz zostać uwolniony od Twojego grzechu. Możesz otrzymać przebaczenie i stać się dzieckiem Bożym. Możesz mieć w sercu pewność, że kiedyś będziesz w niebie. Czyż nie jest to wspaniały prezent? Chciałbym Cię teraz zapytać: „Czy przyjąłeś już ten Dar?” Jeśli tak, to masz wszelkie powody, by z radością świętować Narodzenie Pana Jezusa. Jeśli najlepszy prezent nie jest jeszcze darem dla Ciebie, to przyjmij go już dzisiaj. W Dziejach Apostolskich 3,19 czytamy: „Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze”. W modlitwie możesz porozmawiać z Panem Jezusem i wyznać Mu wszystkie swoje uchybienia i grzechy, których jesteś świadomy. Poproś Go również, aby przebaczył Ci wszystkie grzechy, których nie pamiętasz. On chętnie Ci wybaczy. Nie poprzestań tylko na tym. Powiedz też Panu Jezusowi, że chcesz Mu teraz całkowicie powierzyć swoje życie, żeby On nim pokierował. Poproś Go, aby teraz On decydował za Ciebie. Kiedy to uczynisz, On na pewno sprawi, że staniesz się dzieckiem Bożym (por. Ewangelia Jana 1,12). Po modlitwie opisanej powyżej podziękuj Panu Jezusowi za to, że umarł za Twoje winy, przebaczył Ci i dał nowe, wieczne życie. W ten sposób doświadczysz, że dar Boży jest najlepszym ze wszystkich darów istniejących na świecie. Manfred Röseler
6 Seiten, Best.-Nr.: 31-20
Beinahe jeder denkt von sich, ein guter Mensch zu sein. Die einen sagen, dass sie fleißig waren und anderen geholfen haben. Andere verweisen darauf, dass sie keine ernsten Verfehlungen begangen haben und halten sich deshalb für gute Menschen. Doch die Frage, die Sie sich stellen sollten, lautet: Bin ich damit auch gut genug, um in den Himmel zu kommen? Sie können leicht herausfinden, ob Sie es sind, wenn Sie die zehn Gebote (2. Mose 20,1-17) durchgehen. Czy jesteś dobrym człowiekiem? Prawie każdy z nas uważa się za dobrego człowieka. Niektórzy mówią, że są pracowici i pomagają innym. Inni podkreślają, że nie popełnili żadnych poważnych wykroczeń i dlatego uważają się za dobrych ludzi. Pytanie, które powinieneś sobie zadać, brzmi: Czy to wystarcza, aby się dostać do nieba? Wiedz o tym, że: na to pytanie można odpowiedzieć po zapoznaniu się z Dziesięciorgiem Przykazań (2. Księga Mojżesza 20,1-17). 1. Ja jestem Pan, Bóg twój [...] Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie. Czy zawsze Bóg był na pierwszym miejscu w twoim życiu? Pan Jezus powiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej” (Ewangelia Mateusza 22,37). Taka miłość wykracza poza naszą miłość do rodziców, rodzeństwa i przyjaciół. 2. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek […]. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył. Być może nie stworzyłeś dla siebie żadnego wizerunku bożka z drewna lub kamienia, ale w swoich myślach stworzyłeś błędny i nierzeczywisty obraz Boga. Fałszywy obraz takiego boga jest przeszkodą w dotarciu do Boga Żywego. 3. Nie nadużywaj imienia Pana, Boga Twego. Czy używałeś imienia Bożego, imienia Pana Jezusa jako przekleństwa lub bluźniłeś przeciwko Bogu? Biblia mówi: „Pan nie zostawi bez kary tego, który nadużywa Imienia Jego” (2. Księga Mojżesza 20,1-17). 4. Pamiętaj, aby dzień święty święcić. Tak, jak Bóg stworzył świat w ciągu sześciu dni i odpoczął siódmego dnia, tak i my potrzebujemy jednego dnia w tygodniu jako dnia odpoczynku. Każda niedziela (dzień zmartwychwstania Pana Jezusa) powinna być poświęcona na Jego cześć. 5. Czcij ojca swego i matkę swoją. Nie przynosimy zaszczytu naszym rodzicom, jeśli jako dzieci odmawiamy im posłuszeństwa, źle o nich mówimy, gardzimy nimi lub pozostawiamy bez opieki w ich starości. 6. Nie będziesz zabijał. Mówisz, że nie byłbyś w stanie przekroczyć tego przykazania? Zastanów się, co Jezus powiedział na ten temat: „Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha (aram. pusty próżny), stanie przed Radą Najwyższą, a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny” (Ewangelia Mateusza 5,21-22). Jan w swoim liście pisze: „Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego” (1. List Jana 3,15). Dla Boga nienawiść w sercu człowieka jest tak samo zła, jak morderstwo. Złe nastawienie serca jest złamaniem tego przykazania. 7. Nie cudzołóż. Biblia mówi, że cudzołożnicy i wszetecznicy (ci, którzy uprawiali seks poza małżeństwem) nie wejdą do królestwa niebieskiego (1. List do Koryntian 6,9). Pan Jezus powiedział: „A Ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim” (Ewangelia Mateusza 5,28). Czy nigdy nie spojrzałeś pożądliwie na osobę płci przeciwnej? Czy zawsze pozostałeś wierny przysiędze małżeńskiej? 8. Nie będziesz kradł. Czy zabrałeś bez pozwolenia coś, co należy do kogoś innego (np. w pracy, w szkole, w domu, w Internecie itp.)? Być może były to tylko drobne rzeczy. Wartość skradzionego przedmiotu nie ma tu jednak żadnego znaczenia. 9. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Powiedz: ile morderstw trzeba popełnić, aby zostać mordercą? Tylko jedno! Podobnie ten, kto skłamał tylko raz, jest już kłamcą. Być może oszustwo i wyłudzanie pieniędzy nie są w twoim mniemaniu ciężkimi grzechami. Bóg widzi to inaczej. Pojedynczy grzech, niezależnie jakiego rodzaju, wystarczy, by oddzielić cię od Boga. 10. Nie pożądaj tego, co nie należy do ciebie, lecz należy do twojego bliźniego. Nigdy nie powinniśmy pożądać czegoś, co jest własnością innej osoby, np. domu, samochodu czy pieniędzy itp. Również kobiety, która jest w związku małżeńskim z innym mężczyzną. Nie powinniśmy zazdrościć innym ich powodzenia w życiu, ale bądźmy zadowoleni z tego, co mamy. Czy zachowałeś to przykazanie? Bilans Kto z nas może powiedzieć, że nie złamał żadnego z tych przykazań i jest niewinny? Biblia stwierdza: „Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (List do Rzymian 3,23). Czy dostrzegasz powagę swojej sytuacji? Czy nie powinieneś przyznać, że zgrzeszyłeś i jesteś winny przed Bogiem? Czy nie dręczy cię myśl, że zgrzeszyłeś przeciwko samemu Bogu? Biblia mówi, że z powodu naszych złych uczynków i wrogiego usposobienia wobec Boga staliśmy się Jego wrogami (List do Kolosan 1,21) i „gniew Boży ciąży na nas” (Ewangelia Jana 3,36). Niektórzy ludzie myślą, że dobry Bóg popatrzy na nasze grzechy „przez palce”. To jest niemożliwe! Wyobraźmy sobie sędziego, który po prostu przymknąłby oko na popełnione przestępstwa i przypadki przemocy. Czy można by go nazwać dobrym sędzią? Absolutnie nie! Taki sędzia byłby niesprawiedliwym, a może nawet skorumpowanym urzędnikiem! Bóg nigdy nie będzie takim sędzią. Ukarze On kiedyś wszystkich morderców, złodziei, cudzołożników, kłamców, czarowników, bałwochwalców, bluźnierców itd. Miejscem kary będzie piekło, miejsce wiecznego oddzielenia od Boga (Objawienie Jana 21,8). Prawdziwa miłość Bóg nie chce, abyś był wiecznie zgubiony. On jest bogaty w miłosierdzie i współczuje ci. Dlatego dał ci możliwość, abyś mógł otrzymać przebaczenie swoich grzechów. Zaprasza cię, abyś przyszedł do Niego i przyjął Jego przebaczenie i życie wieczne jako dar. Wyobraź sobie, że stajesz przed sędzią z powodu popełnienia kilku poważnych przestępstw. Wszystkie dowody są przekonujące, twoja wina została udowodniona, a dobrymi uczynkami z przeszłości nie możesz zrekompensować swoich przewinień. Kara sądowa to: 2 000 000 złotych grzywny lub kara pozbawienia wolności. Masz jednak tylko kilkaset złotych i dlatego nie jesteś w stanie zapłacić tak wysokiej kary. Teraz wyobraź sobie następną sytuację: Na sali sądowej siedzi obca osoba, która przysłuchiwała się całemu procesowi. Po ogłoszeniu wyroku nieznajomy postanawia wziąć na siebie cały twój dług. Płaci grzywnę, sąd przyjmuje ją, ponieważ prawo zostało dopełnione i ogłasza, że jesteś wolny. Czy to nie byłoby wspaniałe? Dokładnie to samo Bóg uczynił dla ciebie blisko 2000 lat temu! Biblia mówi, że Bóg posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa na ziemię. Jezus w całym swoim życiu nigdy nie popełnił grzechu, był całkowicie nienaganny, a jednak wziął na siebie moje i twoje winy, umierając na krzyżu Golgoty. Biblia mówi: „Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (List do Rzymian 5,8). Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy. Bóg uznał i przyjął tę ofiarę, wzbudzając Go z martwych. Dlatego też Jezus może powiedzieć o sobie: „Ja jestem droga i prawda, i życie, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Ewangelia Jana 14,6). Czy rozumiesz, jak bardzo Bóg cię kocha? Czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś winny przed Bogiem i potrzebujesz przebaczenia? Jeśli tak, to zrób to, o co prosi cię Bóg w Dziejach Apostolskich 3,19: „Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze”. Jeśli chcesz otrzymać przebaczenie, pokutuj, odwróć się od swoich grzechów i oddaj swoje życie Panu Jezusowi. Prawdziwe zaufanie Jest wielu ludzi, którzy „wierzą” że Jezus istnieje, jednak nie pokochali Go z całego serca i nie przyjęli Go jako swojego Zbawiciela. Pomiędzy wiedzą o tym fakcie a prawdziwym zaufaniem jest wielka różnica. Co to znaczy zaufać Jezusowi Chrystusowi? Oznacza to zaufać w takim stopniu jak skoczek spadochronowy, który wyskakuje z samolotu z wysokości 5 000 metrów nad ziemią i bez reszty powierza się możliwościom swojego spadochronu. Wiara w Jezusa jest podobna do takiego skoku – jest to krok zaufania. Musisz podjąć decyzję o odrzuceniu grzesznego życia i rozpoczęciu życia z Jezusem. Zwróć się do Niego, aby przebaczył ci twoje grzechy, wszedł do twojego życia i przejął nad nim kierownictwo. „Tym zaś, którzy Go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego” (Ewangelia Jana 1,12). Jeśli chcesz uczynić ten krok, zwróć się do Pana Jezusa w prostej modlitwie. Możesz to uczynić w ten sposób: „Panie Jezu Chryste, dziękuję Ci, że umarłeś na krzyżu za moje grzechy. Zdaję sobie sprawę, że potrzebuję Ciebie. Proszę, przebacz mi wszystkie moje grzechy, których żałuję z całego serca. Panie Jezu, dziś wybieram Ciebie. Pragnę, aby od tej chwili moje życie należało do Ciebie. Proszę Cię, abyś teraz wszedł w moje życie. Powierzam się Tobie. Przejmij prowadzenie dalszego mojego życia. Biblia mi mówi, że każdy, kto Ciebie przyjmie, staje się dzieckiem Bożym. Wierzę w to. Dziękuję Ci, że będziesz mnie prowadził w moim życiu i dlatego mogę być dzieckiem Boga. Amen”. Wysłuchanie modlitwy przez Boga nie jest uzależnione od określonych sformułowań. Ważne jest, abyś był w niej szczery. Decyzja o wyborze Jezusa jest sprawą serca. Gdy przyjmiesz Jezusa do swojego życia, Bóg zmieni twoje wnętrze. Będziesz inaczej myślał i odczuwał. Bóg da ci nową siłę do twojego życia. Czytaj codziennie Słowo Boże i bądź posłuszny jego wskazówkom. Być może nie znasz jeszcze wszystkich odpowiedzi na swoje pytania. Pamiętaj jednak, że nie musisz znać wszystkich funkcji spadochronu, aby móc go używać. W sytuacji awaryjnej lepiej jest szybko sięgnąć po niego, niż najpierw rozpocząć kurs skoków spadochronowych. W przeciwnym razie można to zrobić zbyt późno i wejść do wieczności zupełnie nieprzygotowanym. Proszę Cię, nie odkładaj decyzji o wyborze Jezusa na później. Nie wiesz, ile masz jeszcze na to czasu.
8 Seiten, Best.-Nr.: 38-20
Seit Menschengedenken zettelt der Mensch Kriege an. Betrachten wir die Geschichte, kommen wir zu dem Schluss: Irgendetwas stimmt hier nicht! Vorgaben für unser Leben finden wir in den Religionen und Ideologien dieser Welt. Doch funktionieren sie? Wie können wir das Virus in uns besiegen? Erfahren Sie mehr darüber in dieser Schrift! Czy istnieje szczepionka przeciwko wojnie? Od niepamiętnych czasów człowiek wywoływał najstraszliwsze wojny. Jeśli spojrzymy na historię ludzkości, dochodzimy do wniosku, że coś tu jest nie tak! Przerażające jest to, że nie wyciągamy z tego żadnych wniosków! Pierwsza wojna światowa była wyjątkowo okrutna i kosztowała życie około 17 milionów ludzi. Młodzi ludzie i ojcowie rodzin wychodzili z okopów i dobijali bagnetami innych młodych mężczyzn i ojców rodzin, którzy mimo gradu kul docierali do okopów wroga. Po zaledwie dwudziestu jeden latach wszystko zaczęło się od nowa. Druga wojna światowa zakończyła się śmiercią około 60 milionów ludzi, powodując zniszczenia na niewyobrażalną skalę. Ten sam obraz widzimy ciągle na nowo w różnych rejonach świata, np. w Syrii, a teraz w Europie. Co się dzieje? Duchowy wirus Wojny zawsze zaczynają się w umysłach ludzi. Mają one więc wyraźnie duchowe pochodzenie. Czy to więc jakiś „duchowy wirus” ciągle wywołuje tę niszczycielską chorobę, jaką jest wojna? Czy tego wirusa nie ma w naszym wnętrzu? Wielu z nas wraca wieczorem po całym dniu pracy do domu. Jak spędzamy czas wolny? Może oglądamy wiadomości. Następnie coś czytamy. Jakie treści docierają do nas? Młodzież i dorośli spędzają dużo czasu grając na komputerze. W co gra się najczęściej? Głównie w gry związane z zabijaniem! Czy są to gry komputerowe, czy filmy – najczęściej chodzi o przemoc, morderstwa, zabójstwa – i to dla relaksu, jak sądzimy. Poszukiwanie „szczepionki” Trzymając się tego obrazu: tak długo, jak długo będzie w nas ten przedstawiony powyżej duchowy wirus, człowiek będzie próbował znaleźć odpowiednią szczepionkę przeciwko niemu. Ta szczepionka nie jest oczywiście szczepionką w sensie fizycznym. Musi to być szczepionka tego samego rodzaju, co wirus, tj. szczepionka duchowa. Zwykle poszukuje się ich w dwóch kategoriach: ideologii i religii. Religie w swoich założeniach znacznie różnią się od siebie. Niemniej mają one jedną wspólną cechę: religie dostarczają wytyczne odnośnie zachowania się ludzi. Wskazówki te często obejmują modlitwy, zasady medytacji i postu, liturgię, pielgrzymki oraz wiele innych zasad postępowania zgodnych z ustalonymi normami religijnymi. Ich ostatecznym celem jest zaprowadzenie pokoju między ludźmi –jeśli nie w tym życiu, to w przyszłym. Podobnie jest z ideologiami takimi, jak konserwatyzm, liberalizm i socjalizm. Również w tym przypadku chodzi o przepisy dotyczące zachowania się ludzi. Ich celem jest także pokojowe współistnienie. Konserwatyzm to trzymanie się tradycyjnych wartości i idei. Nowe rozwiązania są oceniane raczej krytycznie. Konserwatyzm wymaga zachowania zdominowanego przez tradycje społeczne, różne wierzenia i przywódców. Liberalizm natomiast dąży do liberalnego porządku politycznego, społecznego i gospodarczego opartego na całkowitej wolności. Ma charakter indywidualistyczny i przeciwstawia się kolektywizmowi. Z niego wyrosły koncepcje współczesnych demokracji, w tym wolny rynek. Socjalizm przeciwstawia się powstałym nierównościom społecznym pod hasłami wolności, równości i braterstwa. Aby go wyegzekwować, obowiązują również pewne zasady zachowania. W skrajnej formie dochodzi nawet do brutalnego zrównania klas społecznych. Przerażające jest to, że wszystkie te „szczepionki”, które miały dobre intencje, nie zapewniły ludzkości zamierzonej odporności! Wojny są coraz liczniejsze i coraz brutalniejsze. Należy zauważyć, że wszystkie te „szczepionki” są szczepionkami behawioralnymi. Opierając się na jakiejś idei, tradycji lub systemie wartości, narzucają one pewne wzorce zachowań. Jak skuteczne są te szczepionki? Uwaga: okazało się, że wszystkie one są nieskuteczne! Najlepsza „szczepionka” Biorąc pod uwagę te fakty, nasuwa się oczywiste pytanie: czy coś jest nie tak z podejściem behawioralnym? Mimo wszystkich reguł zachowania, natura człowieka najwyraźniej wciąż daje o sobie znać. Mimo ideałów humanistycznych wciąż dochodzi do korupcji i wyzysku, a mimo wychowania religijnego zdarzają się oszustwa i nadużycia. Pomimo prób zlikwidowania patologii społecznych i wyrównania różnic klasowych, dochodzi do straszliwych gwałtów na całych narodach. Marksistowsko-leninowska „szczepionka” kosztowała życie około 100 milionów ludzi. A może „wirus duchowy” tkwi w samej naturze człowieka? To oczywiste. Jeżeli domniemana korzyść, którą ma przynieść szczepienie, jest wystarczająco duża, to pomimo tych wszystkich „szczepień” dalej pojawiają się kłamstwa, korupcja i wyzysk, ucisk i wojny. Teraz już wiadomo, dlaczego wszystkie szczepionki behawioralne są bezużyteczne: nie zwalczają one w ogóle wirusa! Nie zmieniają one istoty człowieka! Czy zatem nie powinniśmy raczej szukać szczepionki ukierunkowanej na ludzką naturę, a nie na zachowanie człowieka? Czy nie potrzebujemy szczepionki, która zmieni istotę człowieka? O dziwo, żadna filozofia, ideologia czy religia nie wpadła jeszcze na ten pomysł. A jednak istnieje na tej planecie jedyne w swoim rodzaju źródło informacji, które dokładnie o tym mówi. Uczy ono nas: „Jeśli nie narodzi się w tobie nowa istota, to nie przeżyjesz życia tak, jak należy”. Albo w innym miejscu: „Żadne zachowania religijne nie pomogą, jedynie nowa istota w tobie”. Oraz: „Usunę z nich serca kamienne, a dam im serca wrażliwe. Włożę do waszych serc moją naturę i w ten sposób uczynię z was ludzi, którzy będą w stanie zachowywać moje przykazania – miłość, sprawiedliwość i prawdomówność”. To byłaby dopiero szczepionka, o którą nam chodzi! Ale kto wypowiedział te słowa? Odpowiedź jest oczywista, nawet jeśli dla niektórych może być niezbyt przyjemna: jedynie Stwórca człowieka może zmienić jego istotę. Dokładnie tak twierdzi źródło informacji. Jest to informacja od Stwórcy człowieka i Stwórcy wszechświata. Ostateczne szczepienie Czy możliwe jest takie szczepienie, które spowoduje przemianę istoty człowieka? Źródło informacji udziela odpowiedzi twierdzącej. Jest jednak pewien problem: człowiek skoncentrowany na własnym „ego” nieustannie narusza wymienione wyżej cechy nowej istoty: miłość, sprawiedliwość i prawdomówność. W obszernej pamięci danych każdego człowieka te uchybienia są przechowywane pod nazwą „dług” lub „wina”. Dług ten musi być najpierw w całości spłacony. Pojawia się jednak drugi problem: nasze źródło informacji kategorycznie twierdzi, że żaden człowiek nie jest w stanie samodzielnie spłacić swojego długu – na przykład poprzez ścisłe przestrzeganie pewnych zasad postępowania lub przynależność do jakiejś organizacji. Powód tego jest następujący: tak, jak ogromna jest moc sprawcza Stwórcy wszechświata, tak wysokie są Jego standardy. Nikt z nas ani przez chwilę do nich nie dorasta. W jaki sposób można więc pozbyć się tego długu? W zasadzie może tego dokonać tylko ktoś jeden: sam Stwórca. I to jest właśnie centralne przesłanie źródła informacji, jakim jest Biblia. On to czyni! Sposób, w jaki to wykonuje, jest logiczny i łatwy do zrozumienia: Stwórca musiał to uczynić tam, gdzie wystąpił dług: nie na poziomie aniołów czy zwierząt, ale na poziomie człowieka. Uczynił to przez Człowieka, który nas zastąpił i spłacił nasz dług. Czy wiemy o tym? Stało się to 2000 lat temu – sprawił to Jezus Chrystus na krzyżu. Jak przebiega to „szczepienie”? W jaki sposób ktoś może uzyskać odpuszczenie win? Jest to bardzo proste: poprzez prosty akt wiary możemy dostąpić ich przebaczenia. Można to uczynić poprzez prostą modlitwę: „Panie Jezu Chryste, przychodzę teraz do Ciebie. Wyznaję Ci, że jestem winny. Proszę, wybacz mi popełnione grzechy. Dziękuję, że właśnie teraz to się stało. A teraz, proszę Cię, wejdź w moje życie. Powierzam Ci samego siebie. Podaruj mi, proszę, nową naturę!”. Od ponad 2000 lat miliony ludzi doświadczyły, że dzięki modlitwie powstaje nowe, wewnętrzne przeżycie, którego wcześniej nie było. Jest to przekonanie, które na początku często jest delikatne, ale stopniowo staje się coraz bardziej wyraźne: znalazłem przebaczenie moich win. Stałem się istotą, którą miałem być. Wróciłem do domu. Znalazłem sens życia. Jest to konkretne doświadczenie miłości Boga. Stopniowo zmienia się również zachowanie w kierunku przezwyciężania własnego „ego”. Wirus umiera. Zauważyliśmy, że ustalanie jakichkolwiek przepisów dotyczących zachowania się człowieka nie pomaga temu, aby zapobiec ciągłemu wzajemnemu zadawaniu sobie cierpienia. Potrzebna jest zmiana natury człowieka. To, że taka zmiana jest możliwa i można jej konkretnie doświadczyć, jest prawdziwym sensem życia chrześcijanina. Nie jest to religia polegająca na tym, że od starej egoistycznej istoty wymaga się nowych wzorców zachowań, których nigdy nie może ona w pełni zrealizować. Jest to doświadczenie nowej natury. Taki jest efekt działania tej „szczepionki przeciw wojnie”. Ci, którzy noszą w sobie tę nową naturę, wychodzą coraz częściej do swego otoczenia z cechami tej nowej natury: miłością, sprawiedliwością i prawdomównością. Jezus naucza, że w ten sposób stajemy się światłem na świecie. Ten zmaltretowany świat potrzebuje tego światła! Wejdź w zakres jego działania! Jest to prosty krok: przyjmij w modlitwie Jezusa do swojego życia. Od autora Urodziłem się w Namibii, studiowałem fizykę w Getyndze i San Diego (USA). Po latach pracy związanej z analizą bezpieczeństwa szybkich reaktorów powielających, zostałem zatrudniony w międzynarodowej firmie kosmicznej Astrium Space Transportation (obecnie Airbus Defence & Space), gdzie pracowałem ponad 20 lat, ostatnio na stanowisku zastępcy dyrektora technicznego. Jestem żonaty, mam dwóch synów. Byłem osobą poszukującą sensu życia, dlatego też postanowiłem studiować fizykę. Ku mojemu rozczarowaniu fizyka wcale tego nie wyjaśnia, a jedynie opisuje pewne zjawiska. Także dalekowschodnie praktyki czy medytacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Pewnego dnia powziąłem decyzję, aby zacząć studiować Biblię, z taką samą pilnością i sumiennością, jaką poświęciłem książkom z dziedziny matematyki czy fizyki. Początkowo nie rozumiałem z niej zbyt wiele, lecz ostateczny rezultat był zdumiewający – znalazłem coś, co zasadniczo odbiegało od powszechnie rozumianego chrześcijaństwa. Przyjąłem to, co znalazłem w tym niesamowitym źródle informacji. Moje poszukiwania dobiegły końca. Znalazłem sens życia – stając się chrześcijaninem. Dlatego chcę podzielić się z Wami tą dobrą informacją, z tymi wszystkimi, którzy poszukują prawdziwego celu w życiu!! Dr. Albrecht Kellner
8 Seiten, Best.-Nr.: 54-20
„Lebendig tot! – So denke ich heute über viele Jahre meines Lebens. Meine größte Entdeckung machte ich mit 29 ½ Jahren. Mein ganzes Leben wurde dadurch grundlegend verändert ..." Michael Putzi beschreibt, wie sein Leben durch die Begegnung mit Jesus Christus total verändert wurde und erklärt den Lesern, wie auch sie ein Leben mit Jesus beginnen können. Umarły za życia Myślę, że tak właśnie mogę powiedzieć o sobie, patrząc na wszystkie lata mego życia, zanim nie uległo ono radykalnej zmianie. Stało się to, gdy ukończyłem 29 lat. Ale po kolei… Moja piękna – jak wtedy myślałem – młodość była związana głównie ze sportem. Podejmowanie kolejnych wyzwań – to było coś dla mnie. W wieku jedenastu lat zacząłem grać w hokeja na lodzie. Nasza drużyna juniorów do której należałem, wygrywała turnieje, zdobywała mistrzostwa regionu i odnosiła sukcesy na zawodach międzynarodowych. Trzymać trofeum w ręku – było to coś wspaniałego. Dla takich chwil warto było żyć! Marzyłem o tym, by zostać zawodowym hokeistą. Moje 100% zaangażowanie zostało wkrótce zauważone przez przełożonych, zostałem powołany do kadry szwajcarskiej reprezentacji juniorów, która szybko awansowała do drugiej ligi. W wieku 17 lat miałem jednak już nowe, inne zainteresowania. Były nimi cotygodniowe imprezy i flirtowanie z dziewczynami. Zacząłem pić alkohol, a wkrótce potem zażywać również miękkie narkotyki. Z tego powodu dochodziło do konfliktów z rodzicami. Otrzymywałem też ostrzeżenia ze strony kierownictwa mojego klubu. Problemy narastały, ale ja byłem głuchy na jakiekolwiek napomnienia. Pewnego razu, prowadząc po pijanemu samochód, spowodowałem wypadek, którego omal nie przypłaciłem życiem. Cud, że wtedy ocalałem. Zarząd klubu wyciągnął wobec mnie natychmiastowe konsekwencje: zostałem wyrzucony z drużyny. Marzenie o karierze zawodowej pierzchło. Od tego momentu zacząłem się coraz bardziej staczać. Nie mając konkretnego celu w życiu – ciągle ćpałem i piłem. Potem nastąpiły lata autodestrukcji. W wieku 29 lat byłem u kresu sił. Nie widziałem drogi wyjścia dla siebie. Jakiś wewnętrzny głos mówił do mnie: „Jesteś nieudacznikiem, twoja kariera sportowa jest skończona, a relacje zrujnowane. Gdzie podziała się twoja sława, gdzie są wszyscy twoi przyjaciele? Nic nie ma już sensu, nie masz po co żyć. Dlaczego się nie zabijesz?” Odczuwałem ogromną, wewnętrzną pustkę. Pojawiły się myśli samobójcze. „JEŚLI TAK MA WYGLĄDAĆ MOJE ŻYCIE, TO JA JUŻ NIE CHCĘ ŻYĆ“. Nadszedł dzień Zielonych Świąt 2004 r. We wczesnych godzinach porannych, mając 2,4 promila alkoholu we krwi spowodowałem wypadek, w którym mój samochód uległ całkowitemu zniszczeniu, a ja zostałem zatrzymany przez policję. Ten dzień stał się punktem zwrotnym w moim życiu. Gerhard Tersteegen, niemiecki twórca pieśni religijnych napisał kiedyś: „Bóg zarzuca swoją kotwicę tylko w cichym miejscu“. A Jezus Chrystus powiedział w Ewangelii Jana 10,10: „JA PRZYSZEDŁEM, ABY MIAŁY ŻYCIE I OBFITOWAŁY”. Obudziła się we mnie tęsknota za sensem życia i zacząłem go intensywnie poszukiwać. Myślałem: „Z kim mógłbym porozmawiać, kto powie mi prawdę?“ Wtedy przyszedł mi na myśl mój były nauczyciel religii. Odszukałem go i doszło do spotkania między nami. To, co powiedział mi na koniec, miało zachęcić mnie do czytania Nowego Testamentu: „Zacznij przez miesiąc czytać Ewangelie, czytaj o tym, co Jezus mówił i czynił, i proś Go, by dał Ci się poznać. Jeśli przez miesiąc nic się nie wydarzy, wtedy możesz odłożyć Biblię.“ To zdanie bardzo mnie poruszyło i było kluczowe w moim poszukiwaniu Jezusa Chrystusa. „W końcu –pomyślałem – czym jest miesiąc w moim życiu? Jeśli Jezus naprawdę istnieje, to chcę Go znaleźć!” Chociaż nie znałem jeszcze wspaniałej obietnicy biblijnej zapisanej w Księdze Jeremiasza 29,13-14: „Gdy będziecie mnie szukać całym swym sercem … dam wam się znaleźć, mówi Pan“, tego samego wieczoru zacząłem czytać Ewangelię Mateusza. Na początku niewiele z tego rozumiałem, a jednak czytałem dalej i modliłem się: „PANIE JEZU, JEŚLI NAPRAWDĘ ISTNIEJESZ, PROSZĘ, POKAŻ MI SIĘ!“. Czytając Biblię, po raz pierwszy uświadomiłem sobie, kim naprawdę był Jezus Chrystus. On czynił rzeczy, których nikt inny nie czynił. Ten Jezus był po prostu cudowny. On nie tylko zmieniał okoliczności życia, ale i życie ludzi, którzy się przed Nim otworzyli. Zrozumiałem również, że nie mogę stanąć przed Bogiem w takim stanie, w jakim jestem. Na drugim spotkaniu powiedziałem mojemu nauczycielowi o wszystkim, co w międzyczasie się wydarzyło. Pod koniec tego wieczoru zapytał mnie, czy może się za mnie pomodlić. Zgodziłem się. Byłem pod ogromnym wrażeniem jego prostej, szczerej modlitwy. Na pożegnanie podarował mi małą broszurę zatytułowaną „Poznaj Boga osobiście“. Kiedy wróciłem do domu, od razu zacząłem ją czytać. Autor tłumaczył w niej, że to grzech oddziela człowieka od Boga, a Jezus jako Zbawiciel przyszedł na świat, by za wszystkie grzechy umrzeć na krzyżu. Dlatego z Jego rąk każdy może otrzymać przebaczenie i nowe życie. Szczególnie przemówiło do mnie jedno zdanie ze znajdującej się tam modlitwy: „Ojcze, który jesteś w niebie, uświadomiłem sobie, że wybrałem samowolne życie i dlatego oddaliłem się od Ciebie“. W tym momencie łuski spadły mi z oczu. Zobaczyłem, że jestem daleko od Boga i idę na wiecznie potępienie. Czytałem dalej: „Proszę Cię o wybaczenie moich win”, a potem: „Dziękuję, że mi je przebaczyłeś ze względu na Chrystusa, który umarł za mnie i stał się moim Zbawicielem. Panie, proszę, kieruj moim życiem i zmień mnie tak, abym był takim, jak Ty chcesz. Amen!“ W tym momencie już wiedziałem, że to jest dokładnie to, czego potrzebuję. Moje życie musi należeć do Jezusa Chrystusa. Chcę, by odtąd On mnie prowadził, bo tylko On wie, co jest dla mnie naprawdę dobre. Pomodliłem się słowami tej modlitwy. To, co stało się potem, było po prostu cudowne! Tego wieczoru Jezus wstąpił do mojego życia. Otrzymałem zapewnienie, że moje grzechy zostały przebaczone, a Jezus jest moim Zbawicielem. Wiedziałem, że zostałem uwolniony od moich uzależnień: od alkoholu i narkotyków. To było tak, jakby został zerwany jakiś łańcuch. Cudowna miłość została wlana w moje serce! Drogi czytelniku, dzięki temu nawróceniu rozpoczęło się dla mnie nowe życie. Nawrócenie oznacza, że przynoszę moją winę do Jezusa, a On ją ode mnie zabiera (1 List Jana 1,9). Następnie przyjmuję Jezusa Chrystusa do serca i przekazuję Jemu kierownictwo nad swoim życiem. W ten sposób człowiek rodzi się duchowo na nowo. Biblia mówi w Ewangelii Jana 1,12: „TYM ZAŚ, KTÓRZY GO PRZYJĘLI, DAŁ PRAWO STAĆ SIĘ DZIEĆMI BOŻYMI, TYM, KTÓRZY WIERZĄ W IMIĘ JEGO”. Dlatego i ty zdecyduj już teraz i rozpocznij nowe życie z Jezusem! On mówi w Ewangelii Marka 8,36: „ALBOWIEM CÓŻ POMOŻE CZŁOWIEKOWI, CHOĆBY CAŁY ŚWIAT POZYSKAŁ, A NA DUSZY SWEJ SZKODĘ PONIÓSŁ?” Jezus chce całkowicie odmienić twoje życie. W poniższej lub wyrażonej swoimi słowami modlitwie, możesz się Jemu powierzyć, a doświadczysz wtedy największej przemiany w swoim życiu: „Panie Jezu Chryste, zrozumiałem, że jestem grzesznikiem. Proszę, wybacz mi wszystkie moje grzechy. Dziękuję Ci, że umarłeś za mnie i stałeś się moim Zbawicielem. Panie Jezu, przyjmuję Cię wiarą. Wejdź do mojego życia i przejmij jego stery. Zmieniaj mnie, abym był takim, jak Ty sobie tego życzysz. Dziękuję, że mnie przyjąłeś. Amen!“ Jeśli uczyniłeś ten krok, napisz do nas. To jest „cenniejsze niż złoto“. Michael Putzi
8 Seiten, Best.-Nr.: 35-20
Wir suchen den, der die tiefste Spur in der Menschheitsgeschichte hinterlassen und das Leben anderer Menschen am meisten beeinflusst hat. Wer hat die größte Bedeutung für unser Leben? Folgende Kriterien werden benannt, nach denen wir beurteilen wollen: Wer hat den Menschen die größte und weitreichendste Hilfe gebracht? Wessen Aussagen sind nie veraltet und heute noch hochaktuell? Wer hat sich persönlich für jeden von uns eingesetzt? Wessen Tat ist für jeden von uns wirksam? Zur Beantwortung dieser Fragen wird das Wirken von Menschen aus unterschiedlichen Bereichen betrachtet und schließlich die Person genauer beschrieben, auf die die richtige Antwort zutrifft. Von allen, die über diese Welt gingen, ist der Gottessohn Jesus Christus der Einzigartige und Unvergleichbare, den niemand kopieren kann. Kto najbardziej zmienił świat? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, kto na przestrzeni dziejów wywarł największy wpływ na ludzkość? Chodzi o kogoś, kto swoją osobowością lub dokonaniami pozostawił po sobie trwały ślad. Przyjrzyjmy się zatem znanym ludziom, reprezentującym różne dziedziny. Czy tym człowiekiem mógłby być ktoś z grona wielkich odkrywców? Wśród nich niewątpliwie wyróżnia się Krzysztof Kolumb, włoski żeglarz i podróżnik (ok. 1451-1506), który w poszukiwaniu nowej handlowej drogi morskiej do Indii odkrywa nowy kontynent – Amerykę. Dla milionów ludzi stała się ona ich domem, gdzie mogli rozpocząć nowe życie. Albo pomyślmy o wynalazcach. Nasz dzisiejszy świat został niewątpliwie zdominowany przez jeden wynalazek - komputer. Pierwszy komputer został skonstruowany w 1938 r. przez niemieckiego inżyniera Konrada Zuse (1910-1995). Od tego czasu wynalazek ten święci swój triumf, wkraczając do wszystkich możliwych dziedzin życia: do nauki, przemysłu, biznesu, administracji, a także do życia prywatnego, całkowicie zmieniając świat wokół nas. A może takiego człowieka znajdziemy wśród wielkich rewolucjonistów? Włodzimierz Lenin (1870-1924) był organizatorem i przywódcą rewolucji październikowej w Rosji w 1917 r. i twórcą Związku Radzieckiego. Pod koniec II wojny światowej terytorium ZSRR osiągnęło obszar 22,4 mln km2, co stanowiło jedną siódmą powierzchni lądowej Ziemi. W każdym większym mieście Rosji na głównym jej placu stanął pomnik Lenina. Był on wszechobecnym „bogiem” Związku Radzieckiego, zaś ideą komunizmu było podbicie całego świata. Po śmierci wodza rewolucji w styczniu 1924 roku i złożeniu jego zabalsamowanego ciała w Mauzoleum jego imienia w Moskwie, dzień i noc pełniono tam wartę, zmieniając ją co godzinę. Każdego dnia tysiące ludzi przychodziło oglądać szklany sarkofag. Nierzadko młode pary zamiast do kościoła, udawały się na swój ślub do mauzoleum. Od środy 6.10.1993 r. Mauzoleum Lenina – komunistyczne miejsce pielgrzymek - przestało już być strzeżone. W raporcie agencji informacyjnej Itar-Tass można było przeczytać: „Z powodu zmiany rytuału warta honorowa numer jeden w naszym kraju została zlikwidowana”. Od tego czasu - czynne dla zwiedzających w określonych godzinach. Ideologia, która doprowadziła do największej zbrodni przeciwko ludzkości, w tym śmierci niezliczonej liczby chrześcijan, upadła. Polityka represji byłego Związku Radzieckiego odnotowała ponad 140 milionów ofiar. Cierpienia, jakie komunizm przyniósł całemu światu, są niewyobrażalne. Rosyjski pisarz Fiodor Michajłowicz Dostojewski (1821-1881) słusznie powiedział: „Ci, którzy pragną sprawiedliwości i chcą to uczynić bez Chrystusa, w końcu utopią świat we krwi”. Na przestrzeni wieków żyło też wielu wybitnych naukowców. Wymieńmy chociażby Einsteina, Plancka, Heisenberga, Newtona, Pawłowa, Mendelejewa. Z kolei teoria ewolucji była przełomowym odkryciem Karola Darwina. Wielu ludzi entuzjastycznie przyjęło tę ideę, ponieważ sądziło, że powstanie świata można od tej pory wyjaśnić, nie uwzględniając w nim Boga. W międzyczasie teoria ta została zdewaluowana przez badania nad prawami natury[1] oraz inne przełomowe odkrycia naukowe, tak, że w konsekwencji można powiedzieć, iż jest ona błędna już od ponad 100 lat. Albert Einstein (1879-1955) jest dziś uważany za najwybitniejszego naukowca XX wieku. Irlandzki poeta Bernhard Shaw (1856-1950) zaprosił go kiedyś do Londynu na premierę jednej ze swoich sztuk. Z tej okazji wygłosił na jego cześć mowę pochwalną, mówiąc m.in.: „Napoleon i inni wielcy ludzie stworzyli imperia. Ale są ludzie, którzy tworzą coś większego. Oni nie założyli imperiów, oni stworzyli światy. Przy czym ich ręce nie są splamione ludzką krwią. Ptolemeusz stworzył teorię, która była aktualna przez 1400 lat, Newton stworzył światopogląd, który jest aktualny już 300 lat, Einstein również stworzył światopogląd, i nie wiem, jak długo on przetrwa”. Teraz przyjrzyjmy się filozofom. Mamy do wyboru kilka wybitnych nazwisk: Sokrates, Epikur, Platon, Hegel, Feuerbach, Nietzsche. Marks powiedział: „Filozofowie tylko inaczej interpretują świat; ważne jest jednak, aby go zmieniać”. Jego idee stały się podstawą państwowości, gospodarki i społeczeństwa krajów byłego bloku wschodniego. Po upadku komunizmu ujawnił się ich destrukcyjny wpływ nie tylko na państwo i gospodarkę tych krajów, ale także na dusze ludzi w nich żyjących. Dokonajmy teraz małego podsumowania. Wszystkie wymienione powyżej osoby w jakiś sposób zmieniły świat. Niektórzy zrobili to w znaczeniu pozytywnym, a inni w negatywnym. Jednak kto z pośród wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek chodzili po tej ziemi, zmienił świat gruntownie i bez reszty? Kto otrzymałby super złoty medal, po którym już nie wręcza się medalu srebrnego ani brązowego? Po pierwsze, ustalmy kryteria, według których chcemy to ocenić: Kto przyniósł ludziom największą i najskuteczniejszą pomoc? Czyje wypowiedzi nigdy nie straciły na wartości i czyje nauki są do dziś aktualne? Kto osobiście zainteresował się każdym z nas? Czyj czyn okazał się skuteczny dla każdego z nas? Kto tak głęboko zmienił moje życie, że ja, jako autor, mogłem napisać ten tekst, który teraz czytasz? Kolumb? Goethe? Kopernik? Kiedy postawimy poprzeczkę tak wysoko, pozostaje nam tylko jedna osoba! O niej chcemy opowiedzieć. Jej życiorys – jak zobaczymy - nie jest wcale wyjątkowy. Niemniej jest to jedyna osoba, która ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Ktoś kiedyś opisał życie tej osoby w następujący sposób: Urodził się w małej wiosce jako dziecko żony rzemieślnika. Dorastał w innej wiosce, gdzie do 30. roku życia pracował w małym warsztacie. Następnie przez trzy lata chodził po kraju, mówiąc ludziom to, co uważał, że jest dla nich ważne. Nie dokonał czynów, które przyniosłyby mu wielkość i uznanie. Miał zaledwie trzydzieści trzy lata, gdy całe ówczesne społeczeństwo zwróciło się przeciwko niemu. Jest to tym bardziej smutne, że wielu z nich pomógł. Został opuszczony przez swoich przyjaciół. Został wydany swoim wrogom i poddany fikcyjnemu procesowi. Skazano go na śmierć, choć nie udowodniono mu winy. Przybito go do krzyża i zawieszono pomiędzy dwoma złoczyńcami. Kiedy umierał, jego oprawcy rzucali losy o jego szatę, która była wszystkim, co posiadał. Gdy umarł, ktoś użyczył mu swego grobu. Kim jest ten człowiek mający tak szczególny życiorys? W międzyczasie minęło dwadzieścia wieków, a On do dziś jest centralną postacią ludzkości i siłą, która zmienia świat. Wszystkie armie i floty, które kiedykolwiek chciały dokonać podboju świata, nie osiągnęły tego, co On w ciągu trzech lat. Wszystkie parlamenty, które kiedykolwiek się zebrały i wszyscy władcy, którzy kiedykolwiek panowali na ziemi, nawet gdyby się połączyli, nie mieliby tak wielkiego oddziaływania na życie ludzi na tej planecie, jak Ten wyjątkowy człowiek. To jest Jezus Chrystus! Postarajmy się więc odpowiedzieć na pytanie: kim jest ten Jezus? Napisano o Nim ponad 60 000 biografii. Żadna osoba w historii świata nie była tak często opisywana, jak On. Napoleon powiedział kiedyś: „O Nim [o Jezusie] będzie się mówić przez wieki, a ludzie będą za niego umierać. O mnie nikt nie będzie pamiętać i nikt za mnie nie umrze”. Nikt nie musiał umierać za Jezusa, jednak tysiące chrześcijan zostało pozbawionych życia, ponieważ nie chcieli się Go wyrzec – i tak jest do dnia dzisiejszego. Za czasów Napoleona ludzie musieli umierać dla niego, natomiast w dzisiejszych czasach nikt nie poszedłby już za niego na śmierć. 1. Jezus jest Synem Bożym Gdy Pan został ochrzczony, zabrzmiał głos z nieba: „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Ewangelia Mateusza 3,17). Jeśli głos mówi: ”Syn mój”, to musi to być głos Ojca. Ten głos pochodził z nieba – od samego Boga! Na Górze przemienienia Bóg z kolei przemawia z obłoku: „Ten jest Syn mój umiłowany, jego słuchajcie” (Ewangelia Marka 9,7). Kiedy Jezus był przesłuchiwany przed Radą Najwyższą, sam arcykapłan zadał Mu pytanie: „Zaklinam Cię na Boga żywego, abyś nam powiedział, czy Ty jesteś Chrystus, Syn Boga” (Ewangelia Mateusza 26,63). Jezus wtedy odpowiedział: „Tyś powiedział” (Ewangelia Mateusza 26,64). Rzymski setnik był świadkiem ukrzyżowania Jezusa. On słyszał, jak Jezus modlił się za naśmiewający się z Niego, otaczający Go tłum: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” (Ewangelia Łukasza 23,34). Spowodowało to, że zrozumiał, kim był Jezus i musiał przyznać: „Zaiste, ten był Synem Bożym” (Ewangelia Mateusza 27, 54). 2. Jezus jest Stwórcą Pierwsze słowa Biblii[2] brzmią: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” (1. Księga Mojżeszowa 1,1). Użyte w tym wierszu hebrajskie słowo „Elohim” określa Boga i jest to gramatyczna forma liczby mnogiej słowa „Eloah”. To, że Bóg Ojciec, nie jest jedynym Stwórcą, wynika już z samego opisu stworzenia: „Uczyńmy człowieka” (1. Księga Mojżeszowa 1,26). W Nowym Testamencie ta myśl jest rozwinięta bardziej szczegółowo. Tak więc zgodnie z 1. Listem do Koryntian 8,6, Jezus Chrystus jest wyraźnie włączony w dzieło stworzenia: „Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy”. W Liście do Hebrajczyków 1,2 czytamy również: „… przez którego także wszechświat stworzył”. Natomiast na początku Ewangelii Jana czytamy, że w Jezusie wszystko ma swój początek: „Wszystko przez nie powstało [= przez Słowo = przez Jezusa], a bez niego nic nie powstało, co powstało” (Ewangelia Jana 1,3). O udziale Pana Jezusa w dziele stworzenia czytamy dalej w Liście do Kolosan 1,16-17: „Ponieważ w nim [w Jezusie Chrystusie] zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, (...) wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami”. W naszym widzialnym, materialnym świecie nie ma niczego, co nie zostałoby stworzone przez Jezusa. Tak ogromny wszechświat z milionami galaktyk, jak i najmniejsze części komórki czy atomu są Jego dziełem. Jezus jest nie tylko Stwórcą, ale w swojej mocy podtrzymuje także cały ten świat. Wszystko trwa w Nim. Świat, który został stworzony, nie został pozostawiony samemu sobie, ale jest zachowywany i utrzymywany przez Niego. Nie musimy więc obawiać się kosmicznej katastrofy w wyniku zderzenia się gwiazd czy wypalenia albo ochłodzenia się Słońca. Świat ten zostanie zachowany aż do Jego powrotu. Jako Stwórca Jezus jest więc także Panem nad wszystkim. On nie tylko ustanowił prawa natury, ale także je wprowadził. Dlatego może je również w razie potrzeby zatrzymać. Coś takiego nazywane jest wówczas cudem: Uciszenie burzy (Ewangelia Marka 4,35-41): gdy Jezus płynął z uczniami w łodzi po Jeziorze Galilejskim, rozpętała się gwałtowna burza. Jezus spał na pokładzie, ale uczniowie byli śmiertelnie przerażeni. Gdy Go obudzili, wystarczyło jedno słowo, by wiatr ucichł i uspokoiły się fale. On ma władzę nad prawami natury. Wskrzeszenie Łazarza (Ewangelia Jana 11,1-45): z perspektywy Marii i Marty, Jezus przybył do Betanii zbyt późno, aby uzdrowić chorego Łazarza. Łazarz już umarł, ale dla Jezusa nie było to za późno. On wydał dwa polecenia: „Odsuńcie… kamień!” i „Łazarzu, wyjdź!”. To wystarczyło, aby umarłego Łazarza przywrócić do życia. 3. Jezus Chrystus jest kimś wyjątkowym Ze wszystkich ludzi, którzy żyli na tym świecie, Syn Boży, Jezus Chrystus, jest wyjątkowy i nieporównywalny z nikim innym, Jedyny w swoim rodzaju. On jest Bogiem, który jako Jedyny przebywał wśród ludzi na ziemi. W Ewangelii Jana 5,19 Pan Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni”. To stwierdzenie Jezusa, że On może czynić wszystko, co czyni Ojciec, pokazuje jednoznacznie, że Jezus jest Bogiem. Któż bowiem może czynić to wszystko, co czyni Bóg? Tylko ten, kto jest samym Bogiem! Wierząc w takiego Jezusa, zbliża się On do mnie jako Bóg! On jest jedyną Osobą, której wiele szczegółów z życiorysu było znanych już setki lat przed jej narodzeniem. Dokładnie przepowiedziano miejsce Jego narodzin, opisano Jego istotę i naturę, Jego działalność oraz okoliczności Jego śmierci. On jest Jedynym, który pozostał bez grzechu (1. List Jana 3,5). On jest Jedynym, który pokonał śmierć przez swoje zmartwychwstanie, tak, że prawdą pozostają następujące wersety: „Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie”, „Gdzież jest, o śmierci, zwycięstwo twoje? Gdzież jest, o śmierci, żądło twoje?” (1. List do Koryntian 15,54b-55). On jest Jedynym, który z miłości do nas wydał siebie na śmierć: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Ewangelia Jana 3,16). On jest jedynym Władcą, którego królestwo będzie wieczne: „(...) Jego królestwo jest królestwem wiecznym, a wszystkie moce jemu będą służyć i jemu będą poddane” (Księga Daniela 7,27b). On jest Jedynym, który objawił ludziom, jak zakończy się historia świata. Jego ponowne przyjście będzie jej zwieńczeniem. Wtedy okaże się jednoznacznie, czy tutaj na ziemi podjęliśmy właściwą decyzję odnośnie naszego przyszłego życia. On jest Jedynym, który pokazuje nam drogę do nieba. W Ewangelii Jana 14,6 mówi On w bardzo jasny sposób: „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga [jedyna] i prawda, i żywot [wieczny], nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie”. Liczne wersety również o tym wyraźnie mówią, ale zacytujemy tylko dwa: „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” (Ewangelia Jana 3,36). „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dzieje Apostolskie 4,12). Kto więc najbardziej zmienił świat? Na pytanie, które zadaliśmy na początku, możemy teraz z łatwością odpowiedzieć. Pan Jezus mówi: „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody.” Zapewnia tym samym, że Jego oferta zbawienia dotyczy wszystkich ludzi. Do każdego zostało skierowane zaproszenie: „(…) a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” (Ewangelia Jana 6,37). Dlatego oddaj Panu swoje życie i konsekwentnie za Nim podążaj! Nikt nie uczynił dla nas, ludzi, tak wielkich rzeczy, jak sam Pan Jezus. On zmienił moje życie, On zmienił także cały nasz świat! Dyrektor i Professor a. D. Dr.-Ing. Werner Gitt _____________________________________ [1] W. Gitt „Informacja – kluczem życia”. Rozdz. 8 (str. 261-293). [2] Na podstawie 3268 spełnionych proroctw biblijnych, matematyczny dowód ich prawdziwości może być również naukowo udowodniony. Zobacz W. Gitt: Informacja – klucz do życia. CLV-Verlag, 6. wydanie 2018, s. 294-314.
10 Seiten, Best.-Nr.: 141-20
Viele Menschen gehen davon aus, dass das Leben auf der Erde durch Evolution entstanden ist und meinen, dass dies wissenschaftlich bewiesen sei. Anhand der Naturgesetze der Information stellt Prof. Dr. Werner Gitt sechs Schlussfolgerungen auf, die eindeutig die Möglichkeit der Entstehung des Lebens durch Evolution ausschließen. "Die stärkste Argumentation in der Wissenschaft ist immer dann gegeben, wenn Naturgesetze angewandt werden, um einen Vorgang oder eine Idee zu begründen oder auch zu widerlegen. In allen Lebewesen finden wir eine geradezu unvorstellbare Menge an Information, die unbedingt erforderlich ist für die Baupläne der Individuen und für die Steuerung aller komplexen Vorgänge in den Zellen. Mit Hilfe der Naturgesetze der Information werden wir nachweisen, dass jegliche Information, und damit auch die biologische Information, einen intelligenten Urheber benötigt." Zaprzeczenie ewolucji przez prawa naturyPrawa natury informacji i płynące znich wnioski Gdy w dyskusji naukowej chcemy uzasadnić prawdziwość procedury albo wykazać fałszywość jakiejś idei, to sięgamy po najsilniejsze argumenty, które dostarczają nam prawa natury. We wszystkich żywych organizmach znajdujemy niewyobrażalną ilość informacji, która jest konieczna w planowaniu budowy jednostki, jak również w sterowaniu kompleksowymi procesami w komórkach. Przy pomocy praw natury informacji wykażemy, że wszelka informacja, również informacja biologiczna, wymaga inteligentnego autora. Prawo natury, co to jest? Jeżeli w naszym obserwowalnym świecie udaje się w reprodukcyjny sposób stale potwierdzać powszechne obowiązywanie sformułowanych praw, mówimy wówczas o prawach natury. Prawa natury posiadają w nauce najwyższą siłę wymowy, gdyż: nie posiadają wyjątków. odpowiadają nam na pytanie, czy jakiś zaplanowany proces jest, albo też nie jest możliwy. istnieją już zawsze, tzn. niezależnie od ich odkrycia i sformułowania przez człowieka. mogą być skutecznie stosowane w odniesieniu do nieznanych jeszcze przypadków. Pod pojęciem praw natury rozumiemy normalnie prawa fizyczne i chemiczne. Kto jednak myśli, że nasz świat można opisać tylko wielkościami materii, ogranicza swoje postrzeganie. Również wielkości niematerialne, jak np. informacja, wola i świadomość należą do naszej rzeczywistości. Prawa natury w odniesieniu do wielkości niematerialnych spełniają te same ostre kryteria, jak te dotyczące wielkości materialnych i posiadają taką samą siłę argumentacji. Definicja informacji i jej prawa natury Aby opisać prawa natury informacji i móc analizować nieznany system, potrzebna jest przydatna i precyzyjna definicja informacji: Informacja istnieje tylko wtedy, jeżeli w obserwowanym systemie występują wszystkie następujące hierarhiczne poziomy: statystyka, syntaktyka (kod, gramatyka, słownictwo), semantyka (znaczenie), pragmatyka (działanie) i apobetyka (ustalenie celu, wynik). Cztery prawa natury informacji (PNI) brzmią nastąpująco: PNI-1: Wielkość materialna nie może być źródłem wielkości niematerialnej. PNI-2: Informacja jest wielkością niematerialną. PNI-3: Informacja nie może powstać w procesach statystycznych (= przebiegi bez sterującej inteligencji). PNI-4: Informacja może powstać tylko za sprawą inteligentnego nadawcy. Inteligentny nadawca dysponuje świadomością, posiada wolę, jest twórczy, myśli samodzielnie i działa w określonym celu. Za pomocą praw natury informacji sformułowane zostaną poniżej bardzo ważne wnioski. Sześć daleko sięgających wniosków Po tym, kiedy poznaliśmy już prawa natury informacji, potrafimy je celowo i skutecznie zastosować w daleko sięgającym wnioskowaniu. Dlatego jednak, że nasze pytania przekraczają naukowo możliwe odpowiedzi, potrzebujemy źródło o wyższym poziomie informacji, a tym jest dla mnie, chrześcijanina, Biblia. Na podstawie praw natury informacji sformułujemy najpierw naukowy wniosek i w powiązaniu z tym podamy biblijną wskazówkę, która potwierdzi albo nawet uzupełni naukowy wynik. Wniosek W1: Ponieważ we wszystkich formach życia stwierdzamy istnienie kodu (cząsteczki DNA względnie RNA) i wszystkie pozostałe poziomy informacji, znajdujemy się tu jednoznacznie w obszarze definicji informacji. Z tego możemy wnioskować: autorem jest inteligentny nadawca! (Zastosowanie PNI-4) Drogą obserwacji lub eksperymentu nie znaleziono żadnego procesu dowodzącego, iż w materii samorzutnie powstała informacja, także informacja w każdej żywej istocie. Na podstawie PNI-4 również w tym przypadku musiał działać inteligentny autor, który napisał te programy. Wniosek W1 to dowód istnienia Boga albo też naukowe zaprzeczenie ateizmu. Wniosek W2: Informacja, która zakodowana jest w cząsteczkach DNA, dalece przerasta wszelkie nasze dotychczasowe technologie. Ponieważ człowiek, jako nadawca, nie wchodzi tu w rachubę, musimy autora szukać poza naszym widzialnym światem. Możemy zatem wnioskować: Nadawca musi być nie tylko skrajnie inteligentny ale musi też dysponować nieskończenie wielką liczbą informacji i inteligencją, tzn. musi być wszechwiedzący. (Zastosowanie PNI-1, PNI-4) Przyjmijmy, że ten nadawca (autor, Stwórca, Bóg) byłby ograniczony w swej inteligencji, wówczas potrzebowałby nadboga z większym zasobem informacji, który by go uczył. Dlatego, że również i ten potrzebowałby nauczyciela, dochodzimy do nieograniczenie dużej liczby bogów, przy czym ten „ostatni” przez stałe „sumowanie” doszedłby do nieograniczonej wiedzy, stałby się wszechwiedzący. Logicznie równoprawną alternatywą jest zatem przyjąć jednego jedynego Boga. Wtedy ten jednak musi być nieskończenie inteligentny i dysponować nieskończenie obszernym zasobem informacji. Ten Bóg musi być wszechwiedzący. Tę drugą alternatywę przedstawia nam również Biblia. Istnieje tylko jeden Bóg „Ja jestem pierwszy i Ja ostatni; i nie ma poza mną boga!” (Księga Izajasza 44,6). Jeżeli ten Bóg jest wszechwiedzący (W2!), to posiada on wiedzę o wszystkim, co dzieje się współcześnie, co działo się w przeszłości i również o tym, co będzie się dziać w przyszłości. Jeżeli posiada on jeszcze wiedzę o tym, co dzieje się poza granicami czasowymi postrzeganego przez nas świata, sam musi być wieczny. O tym czytamy również w Psalmie 90,2; w Księdze Izajasza 40,28 i w Księdze Daniela 6,27. Wniosek W3: Ponieważ nadawca genialnie zakodował informację, którą znajdujemy w cząsteczkach DNA, musiał też skonstruować kompleksowe maszyny biologiczne, które dekodują informację i sterują wszelkimi procesami biologicznej syntezy, musiał ponadto zaprogramować każdy szczegół konstrukcyjny i zdolności wszystkich istot żywych, możemy wnioskować, że nadawca tak to chciał, zatem musi być potężny. Na podstawie praw natury informacji i poprzedniego wniosku W2 możemy stwierdzić, że nadawca (Stwórca, Bóg) jest wszechwiedzący i wieczny. Teraz postawmy sobie pytanie o wielkość jego mocy. W wyniku zastosowania tej samej logiki, jak przy wniosku W2, stwierdzamy, że nadawca musi być wszechmocny. Poświadcza to też Biblia „Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmocny.” (Apokalipsa Jana 1,8). Wniosek W4: Ponieważ my, ludzie, jesteśmy w stanie tworzyć informację, nie może ona pochodzić z naszej części materialnej (z ciała). Możemy zatem wnioskować: Człowiek musi posiadać niematerialny komponent (duszę, ducha). W ten sposób zaprzeczamy również idei materializmu. (Zastosowanie PNI-1, PNI-2). W ewolucji biologicznej i biologii molekularnej stosuje się wyłącznie myślenie materialistyczne. Przy pomocy praw natury informacji PNI można ten materializm obalić w następujący sposób: Wszyscy posiadamy zdolność tworzenia (np. w listach, w książkach) nowej informacji – wielkości niematerialnej. Ponieważ materia nie posiada zdolności tworzenia informacji (PNI-1), istnieje, obok naszego materialnego ciała, niematerialny komponent i jest nim dusza. Potwierdzenie tego znajduje się w 1 Liście do Tesaloniczan 5,23: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa.” Ciało jest materialną częścią człowieka, podczas gdy niematerialne są dusza i duch. Mózg: Myśląc materialistycznie, badacze w naukach przyrodniczych wychodzą z założenia, iż „źródłem informacji jest nasz mózg.” To wyobrażenie jest fałszywe, gdyż nasz mózg jest materialny i zgodnie z PNI-1 nie może wytwarzać informacji. Z tej racji mózg nie może być źródłem informacji; jest jedynie maszyną do przetwarzania informacji, aczkolwiek maszyną ekstremalnie kompleksową. Wniosek W5: Ponieważ informacja jest podstawowym elementem wszelkiego życia i nie może pochodzić od materii i energii, musi zatem posiadać inteligentnego autora. Ponieważ jednak wszystkie teorie chemicznej i biologicznej ewolucji zakładają, że informacja mogła powstać wyłącznie z materii i energii (czyli bez nadawcy), wnioskujemy: wszystkie teorie i koncepcje ewolucji (makroewolucji) biologicznej i chemicznej muszą być fałszywe. (Zastosowanie PNI-1, PNI-2) Teoria ewolucji usiłuje wyjaśnić życie wyłącznie na poziomie fizyczno-chemicznym. Prawa natury informacji wykluczają idee makroewolucji życia na drodze od pierwotnej komórki aż do człowieka. System ewolucyjny okazuje się w obliczu praw natury informacji jako „perpetuum mobile informacji” czyli jako coś niemożliwego. W przyrodzie obserwowalna jest mikroewolucja, czyli adaptacja w obrębie gatunku (np. zięby Darwina z różnymi formami dzioba). Konieczna w tym przypadku informacja też jednak nie powstała w materii lecz konsekwentnie z zaprogramowych uprzednio wariantów, przewidzianych przez Stwórcę. Opis stworzenia świata podkreśla dziewięciokrotnie, że niewyobrażalna różnorodność gatunków wszelkiego życia została stworzona unikalnie – każdy w swoim gatunku. Również tu nie znajdujemy śladów ewolucji. Wniosek W6: Ponieważ fenomen „życie” jest wielkością niematerialną, nie może zatem być wytworzone przez materię. Z tego wnioskujemy: W materii nie wykryto procesu, który z nieożywionego prowadzi do życia. Czysto materialne procesy nie mogą zarówno na ziemi, jak też gdziekolwiek we wszechświecie, prowadzić do życia. (Zastosowanie PNI-1) Istota tego, co żywe (zjawisko „życie”), jest tego samego gatunku, co informacja. Jak na to wskazuje wniosek W6, możemy, przy pomocy tego oryginalnego założenia, wykluczyć powstania życia spontanicznie w materii. Poszukiwanie życia w innych systemach gwiezdnych jest zatem bezcelowym przedsięwzięciem. Podsumowanie Przy pomocy praw natury informacji potrafimy wykazać fałszywość wielu rozpowszechnionych idei, mianowicie czysto materialistyczny sposób myślenia w naukach przyrodniczych. wszystkie obiegowe wyobrażenia o ewolucji (ewolucja chemiczna, biologiczna). materializm (np. materialistyczny obraz człowieka). ateizm. Potrafiliśmy ponadto udowodnić, że zgodnie z prawami natury informacji musi istnieć twórca (stwórca, Bóg) życia. że ten twórca musi być wszechwiedzący i wieczny. że musi być wszechmocny. że człowiek musi posiadać niematerialny komponent (duszę). że nasz mózg nie jest źródłem tworzonej przez nas informacji. Kto jest tym nadawcą, kto jest tym Stwórcą? Dochodzimy teraz do bardzo ważnego pytania: Kto jest nadawcą biologicznej informacji i kim jest twórca wszelkiego życia? Bóg Ojciec polecił swojemu synowi Jezusowi stworzenie świata, dlatego w Nowym Testamencie czytamy (List do Kolosan 1,15-17) „On jest obrazem Boga niewidzialnego... bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to , co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne,... wszystko dla Niego i przez Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.” W naszym świecie nie istnieje nic, co nie zostało stworzone przez Pana Jezusa: Do tego należy olbrzymi kosmos jak też każdy mikrob, każda mrówka, każda żyrafa i również każdy człowiek. Myśl zapierająca dech w piersiach Jezus jest tym, który był wiecznie i który jest królem niebieskiego królewstwa. Jemu dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Ewangelia Mateusza 28,18). Czy my jesteśmy zdolni pojąć tę myśl zapierającą dech w piersiach? Ten człowiek na krzyżu Golgoty i Stwórca tego świata i wszelkiego życia jest jedną i tą samą osobą! Z niezgłębionej miłości do nas nie bronił się, z własnej woli pozwolił się ukrzyżować, aby dla nas otworzyły się drzwi do nieba. Kto to odrzuci, straci wszystko: „jakże my unikniemy [kary], jeżeli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie?“ (List do Hebrajczyków 2,3). Kto Jego przyjmie, zyskuje wszystko, gdyż Jezus powiedział: „Kto słucha słowa mojego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne, ...ze śmierci przeszedł do życia“ (Ewangelia Jana 5,24). Proście Pana Jezusa o przebaczenie wszystkich waszych grzechów, abyście przetrwali na sądzie ostatecznym. Przyjmijcie Go za swojego osobistego Stwórcę i Zbawiciela, i podążajcie za Nim. Dyrektor i Profesor a. D.Dr. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 131-20
Mit großem Forschungsaufwand suchen Astronomen heute nach Planeten in anderen Sternensystemen. Unter allen bisher registrierten Planeten und Exoplaneten wurde bisher kein auch nur annähernd erdähnlicher Planet gefunden. Die physikalischen, chemischen und astronomischen Bedingungen auf unserem Heimatplaneten Erde bieten uns geradezu einmalig günstige Wohnbedingungen. Dies tritt im Angesicht moderner naturwissenschaftlicher Erkenntnisse mit immer größerer Deutlichkeit hervor. Anhand nur einiger ausgewählter Punkte soll die einmalige Beschaffenheit unserer Erde herausgestellt werden. Nasza Ziemia -Nadzwyczajna planeta Dużym nakładem pracy badawczej astronomowie poszukują dzisiaj planet w innych systemach gwiezdnych. Wśród wszystkich dotąd zarejestrowanych planet i egzoplanet (planet istniejących poza systemami planetarnymi) nie znaleziono żadnej, chociażby w przybliżeniu podobnej do Ziemi. Warunki fizyczne, chemiczne i astronomiczne naszej Ziemi stwarzają nam prawie jednorazowe, najkorzystniejsze warunki mieszkalności. W obliczu współczesnych wyników badań naukowych staje się to coraz bardziej oczywiste. Na podstawie kilku tylko wybranych aspektów przedstawimy te szczególne cechy charakterystyczne planety Ziemi: Warunki konieczne dla mieszkalności Ziemi 1. Odpowiednia odległość Ziemi od Słońca: Poruszamy się w odległości 150 milionów km od naszej centralnej gwiazdy, od Słońca. Dostarczana energia promieniowania słonecznego i odległość od Słońca są wzajemnie tak dalece uzależnione, że na większości powierzchni Ziemi panują temperatury w przedziale od 0° do 40° C. To jest właśnie optymalny, wąski zakres temperatur, w którym zachodzą biochemiczne procesy w komórkach organizmów, a zatem procesy utrzymania ludzkiego organizmu przy życiu. 2. Odpowiednia szybkość obrotowa Ziemi: Gdyby Ziemia obracała się znacznie wolniej, pomiędzy dniem i nocą wystąpiłyby na Ziemi ekstremalne różnice klimatyczne. W ciągu dnia, na skutek długotrwałego nasłonecznienia, wystąpiłyby nieznośnie wysokie temperatury, które ponadto powodowałyby znaczne wysuszenie powierzchni Ziemi. Na nocnej stronie występowałoby z kolei silne ochłodzenie. Znacznie szybszy obrót Ziemi powodowałby zmniejszenie różnic temperatury pomiędzy nocą a dniem. Następstwem tego byłby negatywny wpływ na zjawiska klimatyczne. Zwiększyłaby się również siła odśrodkowa, co skutkowałoby wyrzuceniem gazów w przestrzeń kosmiczną. 3. Odpowiedni czas trwania roku: Czas trwania roku jest skorelowany z naszymi cyklami życia. Pomiędzy siewem i zbieraniem plonów istnieje konieczny czas na wegetację. Z kolei zima nie jest zbyt długa, aby zgromadzone zasoby nie wyczerpały się przed nowymi zbiorami. W tym sensie, inne przykłady z naszego układu planetarnego świadczą o tym, że występujące tam cykle byłyby bardzo niekorzystne dla naszego życia. Czy możemy sobie wyobrazić, by jeden ziemski rok trwał 84 lata, jak na Uranie, lub 88 dni, jak na Merkurym? 4. Odpowiednie nachylenie osi Ziemi: Do tworzenia korzystnych warunków życia na Ziemi w decydujący sposób przyczynia się nachylenie osi obrotu naszej planety do płaszczyzny obiegu wokół Słońca. Naukowe obliczenia wykazały, że w bardzo ograniczonym zakresie, od 23° do 24°, możliwie największa część powierzchni Ziemi posiada najbardziej korzystne warunki dla życia. Czy to nie jest godne uwagi, skoro rzeczywiste nachylenie osi obrotu Ziemi wynosi 23 ½ stopnia? Zwiększenie stopnia nachylenia osi Ziemi powiększyłoby m. in. znacznie różnice klimatyczne pomiędzy latem a zimą. 5. Odpowiednia wielkość Księżyca: Księżyc powoduje zjawiska odpływu i przypływu wód w morzach. Regularne zalewanie obszarów w czasie przypływu i następnie odpływu wód wzbogaca wielorakość form życia. Zbyt mały Księżyc miałby znikomą moc oddziaływania, zaś większy Księżyc powodowałby katastrofalne skutki powodziowe. Księżyc jest koniecznie potrzebny do stabilizacji nachylenia osi obrotu Ziemi. 6. Odpowiednia masa i wielkość Ziemi: Te dwie wielkości są tak skorelowane, że na powierzchni Ziemi panuje siła przyciągania, która nie pozwala na ucieczkę atmosfery. Siła przyciągania Księżyca np. nie wystarcza na utrzymanie na nim atmosfery. Ciężarem właściwym 5,52 g/cm³ Ziemia posiada największą gęstość materii z wszystkich planet naszego układu planetarnego. Gdyby średnica naszej planety była o 20 procent mniejsza, miałaby przy tej samej gęstości tylko połowę swojej masy. To oznaczałoby znacznie mniejszą siłę grawitacji i ucieczkę atmosfery w kosmos. Przy średnicy o 25 procent większej Ziemia miałaby dwukrotnie większą masę, zwiększone ciśnienie atmosferyczne, a ciężar naszego ciała, przy takiej samej budowie, byłby o 25 procent większy (co oznacza większe obciążenie stawów i kośca). 7. Unikatowy skład ziemskiej atmosfery: Tlen jest podstawowym warunkiem istnienia wyższych form życia. Udział tlenu w składzie atmosfery wynosi 21 procent i jest tym samym optymalny dla organizmu człowieka. Przy wyższej zawartości tlenu w powietrzu (powyżej 50 procent) dochodzi do zatrucia dwuatomową cząsteczką O2 (uszkodzenie płuc, zmniejszenie wydolności serca, ograniczenie ukrwienia mózgu i nerek), natomiast przy mniejszym poziomie zawartości tlenu w powietrzu dochodzi do niedotlenienia komórek organizmu. Przy 10 procentowej zawartości tlenu w powietrzu nie można utrzymać płomienia ognia np. w piecach, w urządzeniach przemysłowych. Zawartość azotu w powietrzu posiada decydujące znaczenie w procesach biologicznych. Reguluje procesy pochłaniania promieniowania, rozcieńczenie tlenu w powietrzu i objętość atmosfery. 8. Odpowiednia gęstość ziemskiej atmosfery: Przy niewystarczającej gęstości atmostera nie chroniłaby skutecznie przed śmiertelnie silnym działaniem promieniowania ultrafioletowego i rentgenowskiego, jak też przed ciągłym bombardowaniem znacząco dużych meteorytów. Gęstość atmosfery zależna jest od masy Ziemi i temperatury na jej powierzchni. Gdyby Ziemia miała mniejszą masę, nie mogłaby utrzymać potrzebnej ilości powietrza i wody z powodu mniejszej siły przyciągania. Siła przyciągania ziemskiego jest jednak tak ustalona, że utrzymuje tlen, azot i dwutlenek węgla w takiej gęstości, jaka jest nam właśnie potrzebna. Atmosfera jako całość oddziaływuje wyrównawczo wobec istniejących różnic temperaturowych i jest koniecznie potrzebna dla kształtowania zjawisk pogodowych. 9. Potrzebna dla Ziemi warstwa ozonu: Niewidoczne, krótkofalowe promieniowanie ultrafioletowe (= promieniowanie UV) słońca tylko w nieznacznej ilości dociera do powierzchni naszej planety dzięki szczególnej właściwości atmosfery. W całej stratosferze, w warstwie od 10 km do 50 km, występuje trójatomowa cząsteczka tlenu O₃ (ozon) w wyjątkowo małej gęstości, ale ta otoczka ozonowa jest nieodzowna dla ziemskiego życia, gdyż prawie w całości absorbuje szkodliwe dla zdrowia promieniowanie ultrafioletowe. 10. Powierzchnia Ziemi: Powierzchnia Ziemi jest relatywnie równa. Pomimo najwyższych gór i głębokich rowów oceanicznych jest nawet wyjątkowo równa. Gdyby Ziemia była kulą o średnicy jednego metra, nierówności powierzchni wyniosłyby tylko po jednym milimetrze ponad lub poniżej poziomu morza. Również to powoduje, że wielkie obszary Ziemi są zamieszkałe. 11. Pole magnetyczne Ziemi: Pole magnetyczne Ziemi jest nie tylko pomocne w nawigacji; powoduje, że szczególnie szkodliwe promieniowanie słoneczne, zwane wiatrem słonecznym, kierowane jest od Ziemi. Pole magnetyczne jest jak tarcza chroniąca Ziemię. 12. Ziemia - mokra planeta: Dochodzimy do najważniejszego przymiotu naszej planety a dla życia absolutnie koniecznego warunku – na Ziemi występuje woda! Stanowi ona decydującą podstawę dla każdego rodzaju życia. Z tego powodu woda znajduje się zatem nie tylko tam, gdzie są oceany i morza. Woda jest wszędzie. W porównaniu z równinami Marsa, kamienistymi pustyniami Księżyca albo kraterami Merkurego, nawet Sahara jest jak gąbka nasiąknięta wodą. Wodę znajdujemy w każdym punkcie Ziemi. Chmury transportują ją raz tu, raz gdzie indziej. Raz pada deszcz, raz znowu pada śnieg; tam gdzie długo nie padało, wodę przynosi nocą rosa, nawet na pustyniach. Oceany są jedyną w swoim rodzaju osobliwością Ziemi. Pokrywają 71 procent powierzchni planety. Trzeba mocno podkreślić, że woda jest w stanie płynnym. Większość materii wszechświata istnieje w formie gorących gazów (w gwiazdach) albo nisko zmrożonym stanie (np. zewnętrzne planety). Oceany pełnią rolę gigantycznego magazynu ciepła. Efektem jest szczególnie ważne wyrównywanie klimatu. Następstwem mniejszej ilości wody na Ziemi byłoby występowanie o wiele wyższych wahań temperaturowych niż te, które teraz obserwujemy. Oceany są ponadto ważnym, niezbywalnym źródłem pokarmowym. Gdyby nie było ciągłego parowania na powierzchniach mórz oraz silnych wiatrów, wiejących ciągle na przestrzeni tysięcy kilometrów, kontynenty byłyby w krótkim czasie całkowicie wysuszone. Cyrkulacja wody na naszej planecie utrzymuje życie w organizmach, które „bez pogody” byłoby nie do zrealizowania. Konfiguracja lądów i wód na powierzchni Ziemi nie jest przypadkową kombinacją. Przy obecnym profilu powierzchni wystarczy 10 procentowy wzrost objętości wód, aby poziom lustra wody wzrósł o 300 metrów i zalał prawie całkowicie kontynenty. Odwrotnie, takie 10 procentowe uszczuplenie objętości wód spowodowałyby znaczne powiększenie powierzchni kontynentów. To jednak spowodowałoby zgubne zmiany klimatyczne i znaczny przyrost obszarów pustynnych. Podróżujący samolotem otrzymują, po przywitaniu, informacje o kursie i wysokości lotu oraz o zewnętrznej temperaturze. Na wysokości 10 000 metrów podaje się, że temperatura zewnętrzna wynosi minus (–) 50 ºC. Czy pomyśleliśmy przy tym kiedyś, że to ekstremalne zimno w obszarze od 5 do 20 kilometrów wysokości jest konieczne dla naszego życia? Na tych wysokościach marznie para wodna, tworząc kryształy lodu, które najpierw rosną i następnie, na skutek działania siły ciężkości, opadają. W ten sposób zablokowana jest ucieczka wody w kosmos. Nawet na przestrzeni wielu tysięcy lat nie dojdzie, na tej drodze, do wyschnięcia Ziemi. Ponadto chcemy wskazać na bardzo ważną właściwość wody – na jej anomalię; Przy 4º C woda osiąga największą gęstość 1,0 g/cm³. Zarówno przy wzroście jak też przy spadku temperatury gęstość wody maleje. Lód w temperaturze 0º C posiada gęstość 0,917 g/cm³. Lód jest lżejszy od ciekłej wody i pływa po jej powierzchni. Te wyjątkowe właściwości, które charakteryzują tylko wodę, są potrzebne, aby życie możliwe było w wodzie również zimą. Ryby przeżywają pod lodem w wodzie o temperaturze 4º C. Nasza Ziemia jest jedyna w swoim rodzaju Możemy spokojnie twierdzić: Ziemia jest życzliwą i przyjazną życiu planetą, która optymalnie ukształtowana została pod względem mnóstwa parametrów. Dyskutowaliśmy tu tylko o kilku ważniejszych i oczywistych warunkach geofizycznych, mechanicznych, termicznych i materiałowych, stwierdzając przy tym; Nasza Ziemia jest unikatowa! Dopiero jednorazowa kombinacja wszystkich tych detali i ich wzajemne powiązanie czyni możliwym życie na Ziemi. Ziemia została przystosowana do życia. Czy objektywnemu obserwatorowi nie nasuwa się wręcz wniosek, że wszystko zostało skoncypowane mądrze i przewidująco? Wielość dokładnie wzajemnie skorelowanych parametrów prowadzi nas do jednego wniosku, który znajdujemy również w Biblii (List do Rzymian 1,20-21): „Albowiem od stworzenia świata niewidzialne jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą wymówić się od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.” Tym, którzy w swojej „mądrości” wierzą, iż wszystko przypisać należy przypadkowym procesom ewolucji, Bóg odpowiada tymi słowami: „Podając się za mądrych, stali się głupimi.” (List do Rzymian 1,22). Kto jest stwórcą wszechświata, Ziemi i życia? Bóg Ojciec zlecił swojemu synowi, Jezusowi, stworzenie Wszechświata. Dlatego w Nowym Testamencie czytamy (List do Kolosan 1,15-17): „On jest obrazem Boga niewidzialnego... bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne,... Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.” Wobec tego w naszym świecie nie istnieje nic, co nie zostało stworzone przez Niego. Zarówno ogromny wszechświat z niezliczonymi miliardami galaktyk, jak i najmniejszy detal w procesie żywej komórki. Jezus jest nie tylko stwórcą całego mikro- i makrokosmosu; on ma również władzę nad wszystkim. Myśl zapierająca dech w piersiach Jezus jest tym, który od wieczności był i który jest królem niebieskiego królewstwa. Jemu dana jest wszelka władza w Niebie i na Ziemi (Ewangelia Mateusza 28,18). Możemy sobie wyobrazić taką myśl zapierającą dech w piersiach? Ten człowiek na krzyżu Golgoty i stwórca tego świata, wszelkiego życia, to jedna i ta sama osoba! W jego niezgłębionej miłości do nas nie bronił się i pozwolił się ukrzyżować za nasz grzech, aby dla nas otwarła się brama Nieba. Kto to odrzuci, utraci wszystko: „jakże my unikniemy [kary], jeśli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie?” (List do Hebrajczyków 2,3). Kto Jego jednak przyjmie, uzyska wszystko. Jezus powiedział: „Kto słucha słowa Mego i wierzy w Tego, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci poszedł do życia” (Ewangelia Jana 5,24). Proście Pana Jezusa o przebaczenie wszystkich swoich grzechów, abyście przetrwali sąd Boży, przyjmijcie Go jako osobistego stwórcę i zbawiciela, i podążajcie za Nim. Dyr. i Prof. a. D. Dr.-Ing. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 130-20
Der Aufbau des menschlichen Körpers liefert uns erstaunliche Informationen. Einige Details wie das Blut, die Zellen, das Gehirn und einiges mehr werden näher betrachtet. Wir erkennen daran, dass der Mensch zweifellos eine geniale Konstruktion ist. Es ist darum unvernünftig, anzunehmen, dass wir das Ergebnis eines planlosen Prozesses sich selbst überlassener Materie sind. Ohne die Annahme einer Schöpfung verrennen wir uns im Dickicht evolutionärer Gedankensysteme und werden der Wirklichkeit nicht gerecht. Die ausführliche wissenschaftliche Argumentation steht in dem Buch »Faszination Mensch« von Werner Gitt, CLV-Verlag, Bielefeld, 3. Auflage 2015, 155 S., ISBN: 9-89397-649-3. Człowiek - genialna konstrukcja Przez całe życie wszyscy dźwigamy w sobie to zasadnicze pytanie: skąd właściwie pochodzimy? Z tym pytaniem ściśle wiąże się następne: Dlaczego żyjemy tu tylko przez jakiś czas i co stanie się potem – czy nasza egzystencja zostanie nieodwołalnie wygaszona, albo żyjemy dalej, wiecznie, w jakimś innym miejscu? Rozwiązaniem tego problemu są tylko dwie odpowiedzi: Model A: Teoretycy ewolucji i ateiści mówią nam, że jesteśmy wytworem procesu, przebiegającego przez wiele milionów lat w samej tylko materii, bez określonej koncepcji strategicznej, bez udziału inteligencji i bez określonego celu. Wszystko kończy się w momencie śmierci. Nie ma też Boga, przed którym musielibyśmy kiedyś ponieść odpowiedzialność za nasze czyny. Model B: Pogląd przeciwny prezentuje Biblia, opisując akt naszego powstania z woli wszechwiedzącego i wszechmocnego Stwórcy, który stworzył nas w określonym celu. Wprawdzie śmierć jest punktem końcowym naszego życia ziemskiego, ale zarazem, w niebie, początkiem życia wiecznego, które Stwórca chciałby przeżywać we wspólnocie z nami. Te interpretacje są tak dalece przeciwstawne, że jedna z nich musi być bezwarunkowo fałszywa. Które twierdzenie okaże się możliwe do zaakceptowania na podstawie stanu wiedzy 21 wieku? Przyjrzyjmy się przakładowo niektórym organom zmysłów oraz istotnym cechom innych charakterystycznych narządów naszego ciała i sprawdźmy, czy ich koncepcje noszą znamiona inteligentnych rozwiązań, czy też rozwój tych organów pozbawiony jest udziału inteligencji. Równolegle do tego rozpatrzmy odpowiednie twierdzenia Biblii. Po przeanalizowaniu istotnych cech wybranych narządów człowieka, sprawdzamy, czy przyznajemy punkt dla modelu A lub modelu B. Zmysł dotykurozmieszczony na całej skórze. Jeden cm kwadratowy skóry to około 6 000 000 komórek i 5 000 ciałek receptorów zmysłowych, umożliwiających odbiór wrażeń dotykowych. Wszystko co odczuwamy, czy to jest ciepło, chłód, gładkość, szorskość albo ból, odprowadzane jest z każdego punktu skóry do mózgu. Do tego potrzeba skrajnie gęstej sieci przewodzącej informacje oraz odpowiedniego kodowania, aby mózg mógł postrzegać wszystkie te sygnały, rozróżniając ich rodzaj i lokalizację. Sieć przewodząca informacje od skóry do mózgu ma długość 380 000 km. Kto tę sieć zaplanował, kto ułożył w wysoce skomplikowanej technologii i kto napisał dla mózgu program, który wszystko to potrafi zidentyfikować? Taki celowy i na tak wysokim poziomie inteligentny system nie mógł powstać bezcelowo z czegoś przypadkowego. Tu punkt otrzymuje jednoznacznie model B. Uchozmysł wyposażony w najdokła-dniejszą technikę pomiaru Ucho człowieka dysponuje nadspodziewaną zdolnością rozróżniania energii akustycznej dźwięków, w skali rozpiętności od jeden do jednego biliona (= 1012). Dotąd nie zbudowano urządzenia technicznego, zdolnego wykonać tak dokładnych pomiarów, bez przełączania ich zakresów. Czułość ucha sięga jego fizycznych granic. Możliwe jest to przez trzykrotne zmiany sygnału, od mechanicznego przez hydrauliczny do elektrycznnego. Ten sam dźwięk dociera najpierw bezpośrednio i następnie jeszcze raz, po obiegu w małżowinie usznej, do błony bębenkowej, po upływie jednej pięciotysięcznej sekundy. Z tych czterech pomiarów mózg tworzy, przez korelację, dwa następne sygnały. Drogą genialnych wyliczeń w mózgu mamy wrażenie, że słyszymy sześcioma uszami. Ta wyrafinowana technika pozwala na akustyczną analizę, celem rozpoznania kierunku miejsca powstania dźwięku i ruchu źródeł dźwięku, na wszystkich poziomach przestrzeni. Ponadto umożliwia nam, np. w czasie rozmowy wielu osób, usunąć na drugi plan to, co mniej ważne, wszystko inne zaś wyeksponować w naszej świadomości. Tego nie jest w stanie wykonać żadne urządzenie techniczne. Skąd wzięła się ta genialna konstrukcja? Czy mogła powstać na drodze bezcelowego przypadku? Oczywiście nie! Krótką, lecz trafną odpowiedź, daje nam psalmista »Nie ma usłyszeć ten, który ucho wszczepił?« (Psalm 94,9). Ucho nie powstało w procesie ewolucji, tylko jest wynikiem genialnego aktu twórczego. Dlatego punkt otrzymuje oczywiście model B. Krewuniwersalny środek transportu Krew pełni niezbędne dla życia funkcje. Każda komórka zaopatrywana jest w energię i surowce pozyskiwane z żywności, z tlenu, witamin, hormonów i ciepła. Odpowiednio też, z każdej komórki organizmu, odprowadzane są produkty końcowe przemiany materii oraz ciepło. Krew znajduje się przez całe życie w ciągłym ruchu, w nieskończonej pętli krwiobiegu, przy czym w każdej sekundzie serce wypełnia się krwią, żeby ją natychmiast znowu wypompować. Szczególną osobliwością są czerwone ciałka krwi; w jednej kropli krwi (30 mm3) jest ich 150 milionów. W płucach czerwone ciałka krwi zaopatrywane są w tlen i zarazem pozbywają się tam szkodliwego produktu odpadowego, czyli dwutlenku węgla (CO2). Czerwone ciałka krwi zawierają konieczną dla życia hemoglobinę, wysoce wyspecjalizowany związek chemiczny, który potrzebny jest już w rozwoju embrionalnym. W stadium płodowym (od 3. miesiąca) zmienia się zapotrzebowanie na tlen i dlatego potrzebna jest hemoglobina o innym składzie chemicznym. Krótko przed porodem wszystkie chemiczne fabryki pracują jeszcze raz na pełnych obrotach, aby przestawić produkcję na hemoglobinę dorosłych. Te trzy rodzaje hemoglobiny nie mogły powstać metodą prób w drodze ewolucji, gdyż inne warianty nie byłyby w stanie transportować odpowiednich ilości tlenu, co oznaczałoby pewną śmierć. Trzykrotnie, dla produkcji odpowiedniego rodzaju hemoglobiny, potrzebna jest inna biologiczna maszyneria, która musi rozpocząć jej produkcję w odpowiednim czasie. Skąd pochodzi taka skompliwowana maszyneria? Zasadniczo zawodzi tu każda ewolucyjna idea, gdyż nie ma szans na przeżycie gotowych w połowie produktów. Również ten punkt należy jednoznacznie przyznać modelowi B. Komórkicegiełki na dom ze 100 bilionów pojedyńczych elementów Czy wiedzieliście, że ludzki organizm zbudowany jest z około 100 bilionów komórek, z których każda zbudowana jest z 10 tysięcy razy więcej cząsteczek chemicznych – molekuł – niż liczba gwiazd w Drodze Mlecznej? Trzeba to sobie wyobrazić tak: nasza Droga Mleczna składa się z co najmniej 100 miliardów pojedyńczych gwiazd. Gdyby ktoś chciał liczyć do liczby 1014, licząc nieprzerwanie dzień i noc, w takcie jednej sekundy, to nie starczyłoby na to ludzkiego życia. Na to potrzeba bowiem trzy miliony lat. Naukowo niemożliwe jest wyjaśnienie, jak taka olbrzymia liczba komórek może się zorganizować w konieczny dla życia narząd. Jaki program może sterować jego rozwojem? Dotąd nikt nie był w stanie tego wyjaśnić. Jeżeli cała nasza naukowa wiedza nie wystarczy do zrozumienia takiego procesu, jak może to osiągnąć bezcelowa strategia ewolucji? Również w tym przypadku jest dla nas oczywiste, że punkt przyznajemy modelowi B. DNAnieosiągalna dla komputerów technika układów pamięciowych We wnętrzu komórki, w jej mikroskopijnie małym jądrze, przechowywany jest najwartościowszy dla organizmu materiał – genom, informacja genetyczna. Wszystko co potrzebne jest dla rozwoju organizmu, (n.p. budowy narządów i kończyn, produkcji wszystkich potrzebnych połączeń chemicznych) jest tu dokładnie zaprogramowane. Niewyobrażalną gęstość informacji w cząsteczkach DNA przedstawmy sobie bardziej poglądowo, jako ilość materiału DNA zapisaną w objętości główki szpilki. Otóż bylibyśmy w stanie zakodować tam 15 bilionów książek o 160 stronicach każda. Książki te, ułożone jedna na drugiej, utworzyłyby stos 500 razy wyższy, niż wynosi odległość Księżyca od Ziemi. Zgadnijcie, który model otrzyma teraz jeden punkt. Mózgnajbardziej kompleksowy twór we wszechświecie Mózg jest centralnym, naczelnym narządem naszego systemu nerwowego. Mózg steruje prawie wszystkimi procesami naszego organizmu. Gromadzi i analizuje bodźce, przesyłane od narządów zmysłów, zapamiętuje je i steruje adekwatnymi reakcjami na wrażenia zmysłowe. O samym przetwarzaniu informacji w mózgu nie wiemy właściwie nic. Jedno jest tylko pewne: w mózgu funkcjonują wysoce wyspecjalizowane programy, które przetwarzają napływające i wychodzące informacje, przeliczają i koordynują je. Procesy te przebiegają równolegle i w czasie rzeczywistym. Nie wiemy, jak zapamiętywane i odtwarzane są nasze wspomnienia. Dalej nie wiemy, w jaki sposób powstają w nas nowe idee i jak funkcjonuje interaktywne współdziałanie z naszym komponentem niematerialnym – duszą. Mózg zbudowany jest z około 100 miliardów komórek nerwowych (neuronów). Jest to liczba rzędu liczby gwiazd w Drodze Mlecznej. Każda komórka nerwowa połączona jest poprzez synapsy z tysiącem innych neuronów. Jest to ekstremalnie kompleksowy system sieciowy. Również tu zwycięski punkt przyznajemy modelowi B. Odbiór wrażeń w tym i w przyszłym, wiecznym świecie Funkcje organów zmysłów naszego teraźniejszego ciała znikają w momencie śmierci. Czy zatem śmierć jest absolutną stacją końcową, jak to zakładają ateiści i przedstawiciele ewolucji? Biblia odpowiada na to pytanie zdecydowanym NIE! Zgodnie z planem Boga jesteśmy wiecznymi stworzeniami, których istnienie nigdy nie zostanie wygaszone. W Ewangelii Łukasza 16 Jezus opowiada o dwóch mężczyznach, których ziemski pobyt zakończony został przez śmierć cielesną. W pełni świadomości przeżywają pierwszą chwilę w tamtym świecie. U jednego Bóg nie odgrywał żadnej roli w jego życiowej koncepcji, podczas gdy ten drugi, Łazarz, pozwolił prowadzić się Bogu. Jezus opisuje sytuacje obojga po ich śmierci: »Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy« (Ewangelia Łukasza 16,22-23). Obydwoje opuścili po śmierci ten świat i teraz znajdują się w całkowicie innych miejscach. Jakkolwiek przedtem żyli w tym samym mieście, ich obecne miejsca pobytu są zasadniczo różne. Jeden przeżywa splendor, a ten drugi znajduje się w miejscu męki. Dla nikogo z nas życie nie kończy się biologiczną śmiercią. Na tę okoliczność mamy godne zaufania źródło informacji. W zmartwychwstaniu następuje zmiana ciała ziemskiego w ciało wieczne: »Podobnie rzecz ma się ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe« (Pierwszy list do Koryntian 15,42+44). Dla naszego wieczego pobytu Biblia określa dwa miejsca, Niebo i Piekło, albo inaczej, miejsce wspaniałości w bliskości z Bogiem i miejsce potępienia z dala od Boga. Chcąc opisać niebo i piekło, możemy to uczynić na podstawie naszych zmysłów: w obu mniejscach odbieramy wrażenia zmysłowe – albo przeżyjemy wiecznie coś pięknego albo wiecznie straszliwego. Które z tych miejsc jest nam przeznaczone, zależy od naszego stosunku do Jezusa Chrystusa, dokładniej – czy wierzymy w niego i za nim podążamy, albo tego nie czynimy. Również tu przyznajemy punkt modelowi B, gdyż ateiści dla swoich poglądów nie posiadają żadnego źródła informacji. Czym jest człowiek? Już na podstawie tych kilku organów człowieka stało się jasne, że człowiek jest bez wątpienia genialną konstrukcją. Zatem nie jest rozsądne przyjąć, że jesteśmy wytworem nieplanowanego procesu materii pozostawionej swojemu losowi. Bez tego założenia, że człowiek został stworzony, zagubimy się w gąszczu ewolucyjnych systemów myślowych, dalekich od rzeczywistości. Według Listu do Rzymian 1, 19 nieodzowne jest wnioskowanie z obserwacji dzieł Stwórcy, gdyż »niewidzialne jego przymioty … stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła.« Łatwo zrozumieć, że wszystkie zwycięskie punkty musiały zostać przyznane modelowi B. Według Biblii, u podstaw stworzenia człowieka leży określony plan: »Uczyńmy człowieka« (Księga Rodzaju 1,26). Ten plan realizowany jest natychmiast: »Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz« (Księga Rodzaju 1,27). Nowy Testament prowadzi głębiej w myśl Stworzenia świata i mówi nam o osobie Stwórcy: »bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne« (List do Kolosan 1,16). O Jezusie wiemy: »Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat« (List do Hebrajczyków 1,26). W Ewangelii Jana 14,6 Jezus wypowiada to radykalne zdanie: »Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.« On jest zatem jedyną bramą do królestwa niebieskiego. Tylko On zapłacił na krzyżu za nasze przewinienia przeciwko przykazaniom Boga. Dlatego obowiązuje: »Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne« (Ewangelia Jana 3,36). Proście zatem Pana Jezusa o odpuszczenie wszystkich grzechów, byście przetrwali Sąd Boży. Powierzcie Mu się w modlitwie jako osobistemu Stwórcy i Zbawcy, i podążajcie za Nim. Dyr. i Prof. a. D. Dr.-Ing. Werner Gitt Wyczerpująca argumentacja naukowa zamieszczona jest w mojej książce „Człowiek fascynująca istota“, CLV-Verlag, Bielefeld, 1. wyd. polskie 2003. 156 S., ISBN: 3-89397-649-6.
10 Seiten, Best.-Nr.: 129-20
Heutzutage bringt man die beiden Begriffe "Evolution" und "Theorie" nicht mehr zusammen - die Entwicklung des Lebens über Milliarden von Jahren gilt als erwiesen. Dass sie es nicht ist, möchte Prof. Dr. Werner Gitt in diesem Traktat beweisen. Anhand einiger konkreter Beispiele zeigt er die Schwächen der Theorie auf und führt auch ein allgemeines Argument an, das der unerklärlichen Herkunft der Information, um letztlich das "wissenschaftliche AUS" für die Evolutionstheorie zu erklären. "Rechtzeitig zu Beginn des Darwinjahres 2009 erschien am 31. Dezember 2008 in der Zeitung ,DIE ZEIT' ein doppelseitiger Artikel mit der Überschrift ,Danke, Darwin!' [...] Der eigentliche Denknotstand unserer Welt ist, dass dem wirklichen Urheber aller Dinge nicht mit Leitartikeln ,Danke, Jesus!' gehuldigt wird." Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Czego Darwin nie mógł jeszcze wiedzieć! W tygodniku „Die Zeit” ukazał się 31 grudnia 2008 roku dwustronicowy artykuł pod tytułem „Danke, Darwin!” (Dziękuję, Darwinie!), w samą porę, bo u progu roku 2009 – Roku Darwina. W tym samym numerze tematowi ewolucji poświęcono jeszcze dalsze całe cztery strony. Owo podziękowanie skierowane było do człowieka, który urodził się przed 200 laty, a którego rewolucjonizujące dzieło „O powstawaniu gatunków” ukazało się 150 lat temu. Już filozof Immanuel Kant (1724-1804) twierdził z dumą: „Dajcie mi materię, chcę z niej zbudować świat”. Również francuski matematyk i astronom Laplace (1747-1827) chełpił się przed Napoleonem 50 lat później: „Moje teorie nie potrzebują hipotezy ‚Boga’.” Oni oraz inni ojcowie naukowego ateizmu poszukiwali wyjaśnienia pochodzenia życia; wyjaśnienia, w którym Bóg już się nie pojawia. Tę pozornie ratunkową odpowiedź dał Darwin, który myślowo prawdopodobnym uczynił wyjaśnienie pochodzenia życia w „sposób naturalny”. Podczas gdy on sam z wahaniem myślał o konsekwencjach tego twierdzenia, dzisiejszy, coraz bardziej bezbożny świat wiwatuje bez końca, we wstępniakach, na cześć swojego protektora. Do czasu podróży Darwina do Wysp Galapagos (1835) ufano nauce greckiego filozofa Arystotelesa, wg której gatunki były niezmienne. Z obserwacji wielu form dzioba zięb Darwin wnioskował słusznie: Gatunki umieją się dopasować i zmieniać. Dalsze wnioski, że wszelkie życie rozwinęło się z jednego pnia, nie da się jednak naukowo wytłumaczyć. Sam Darwin zauważył, że wielka słabość jego teorii polegała na tym, że w przyrodzie nie znajdowano prawie żadnych skamieniałości form pośrednich. Niemniej: Człowiek utracił, według nauki Darwina, swoją wyjątkową, ustaloną przez Stwórcę pozycję i od tego momentu jest już tylko niewytłumaczalnym zjawiskiem na czele świata zwierząt. Siły napędowe ewolucji Dzisiaj uważa się, że bodźcami ewolucji są mutacje, selekcje, izolacje, długie okresy czasu, zdarzenia przypadkowe i konieczne oraz śmierć. Mutacja może tylko zmienić już istniejącą informację. Bez informacji zawartej w DNA ewolucja nie potrafi w ogóle wystartować. Mutacja jest, zgodnie z definicją, mechanizmem przypadkowym bez określonego celu i w konsekwencji nie może realizować nowych koncepcji (np. budowy nowych organów). Selekcja preferuje osobniki o cechach gwarantujących możliwości przeżycia i dba o to, by ich materiał genetyczny z większym prawdopodobieństwem przekazywany był dalej. Poprzez selekcję posiadana informacja zostanie jedynie wysortowana albo usunięta; w ten sposób nie może się nic poprawiać, jak też nie może powstać coś nowego. Twórczymi procesami nie są również pozostałe z wymienionych warunków ewolucji. Przyjrzyjmy się kilku przykładom ze świata istot żywych i sprawdźmy przy tej okazji, czy tu owe bezcelowo działające czynniki ewolucji mogły zrealizować opisane koncepcje. Rozmnażanie płciowe „Wynalazek” rozmnażania płciowego jest, według nauki ewolucji, decydującym warunkiem dalszego rozwoju żywych organizmów. Na drodze coraz to innych kombinacji genowych powstaje wiele wariantów, które przetrwają w procesie selekcji, bo są najlepiej przystosowane do środowiska. Dla pożądanego kierunku zmian ewolucyjnych w ramach rozwoju gatunków ten proces jest jednak wykluczony z dwu powodów: 1. Rozmnażanie płciowe nie może w ogóle rozpocząć się w procesie ewolucji. Mogłoby ono być możliwe wtedy, gdy obie płcie jednocześnie dysponują w pełni funkcjonalnymi organami. Zgodnie z definicją, w ewolucji nie ma kierowanych, zorientowanych na cel, planowanych strategii. Jak mogą, na przestrzeni tysięcy generacji, rozwinąć się potrzebne organy, jeżeli te żywe organizmy bez tych organów nie mogą się rozmnażać? Jeżeli jednak wykluczyć tę powolną zmianę ewolucyjną, jak zatem mogą nagle wystąpić takie różne a przy tym kompleksowe organy w detalach dokładnie dopasowane. Ponadto muszą się jeszcze znaleźć w tym samym miejscu w środowisku. 2. Nawet, jeżeli założymy, że możliwość rozmnażania płciowego „spadła z nieba”, wtedy, przy mieszaniu genów, nie powstaje z zasady nowa informacja. Producenci roślin i hodowcy zwierząt uzyskali, drogą niezliczonych eksperymentów, wysokowydajne efekty, ale krowy pozostały krowami, a słonecznika nie wyhodowano z pszenicy. Tzw. mikroewolucję (zmiany w obrębie jednego gatunku) można udowodnić; dla makroewolucji (zmiany ponad granicami gatunków) brak jakichkolwiek dowodów. Doskonała technika czerwonych krwinek W jednym milimetrze sześciennym (1 mm³ = 1 µl = 1 mikrolitr) krwi znajduje się 5 milionów czerwonych krwinek; tzn. w jednej kropli krwi jest ich 150 milionów. Są to wysoko wyspecjalizowane „okręty podwodne”, które nie posiadają na pokładzie śmiercionośnych torped, wykonują natomiast coś wyjątkowo koniecznego dla życia. W ciągu swych 120 dni istnienia krwinki zatankują 175 tysięcy razy tlen i jednocześnie wyładują w płucach dwutlenek węgla (CO₂), odpadowy produkt utlenienia. Owe małe transportowe okręciki są tak drobniutkie, że przedostają się przez kapilarne naczynia krwionośne do wszystkich części organizmu. W ciągu każdej sekundy wyprodukowane zostają dwa miliony nowych czerwonych krwinek, które zawierają hemoglobinę – bardzo kompleksowy związek chemiczny, czerwony barwnik krwi, zasługujący na szczególną uwagę. Hemoglobina potrzebna jest do transportu tlenu już w trakcie rozwoju embrionalnego. Aż do trzeciego miesiąca zapotrzebowanie na tlen jest inne, aniżeli w okresie płodowym (od trzeciego miesiąca) i dlatego potrzebna jest wtedy hemoglobina o innym składzie chemicznym. Krótko przed porodem wszystkie „fabryki krwinek” pracują na pełnych obrotach, aby jeszcze raz zmienić skład chemiczny na hemoglobinę dla dorosłych. Te trzy rodzaje hemoglobiny nie mogą powstać metodą prób i błędów na drodze ewolucji, gdyż każdy rodzaj hemoglobiny zdolny jest do transportu określonej ilości tlenu zgodnie z zapotrzebowaniem. Nawet wtedy, gdy w dwu stadiach rozwoju produkowana będzie właściwa hemoglobina, i tak nastąpi śmierć, jeżeli skład chemiczny hemoglobiny w trzecim stadium będzie niewłaściwy. Trzy razy zatem zmieniona musi być biologiczna maszyna produkcyjna, zaś te zmiany muszą nastąpić precyzyjnie we właściwym czasie. Skąd bierze się taka biologiczna maszyneria w organizmie? Tu całkowicie zawodzi ewolucyjne myślenie, gdyż organizm nie dożyłby nigdy powstania kompleksowej maszyny, będącej w trakcie procesu ewolucyjnego. Koncepcja nieredukowalnej złożoności obowiązuje zarówno dla systemu odpornościowego organizmu ludzkiego, jak też np. witki – organu ruchu bakterii. Również w tych przypadkach organizmy nie przeżyłyby „na drodze” rozwoju do dzisiejszego stadium. Bardziej prawdopodobne jest przyjęcie, że wszystko było w pełni funkcjonalne i gotowe od samego początku, a to jest możliwe tylko wtedy, kiedy wymyślił to i stworzył mądry twórca. Lot siewki azjatyckiej Siewka azjatycka jest przepięknym ptakiem. Każde z tych stworzeń wykluwa się z jaja na Alasce. Zimą jest tam jednak bardzo zimno, dlatego te ptaki odlatują na Hawaje. Cel tego lotu jest odległy o 4500 km od miejsc lęgowych i można go osiągnąć jedynie w nieprzerwanym locie nad oceanem, gdyż na trasie przelotu nie ma bowiem żadnej wyspy, a ptaki te nie umieją pływać. Dla odbycia lotu ptak potrzebuje pełny „bak” paliwa w postaci 70 gramów zgromadzonego tłuszczu. Dlatego, że siewka azjatycka musi lecieć trzy i pół dnia bez przerwy, dzień i noc, utrzymując przy tym bardzo dokładny, w kątowych minutach określony kurs lotu, potrzebuje dokładnie pracującego autopilota. Jeżeli nie doleci do wysp, oznacza to dla niej niechybną śmierć, bo nie ma innych możliwości międzylądowania. Nie mając wspomnianej ilości nagromadzonego tłuszczu, też nie przeżyje tego lotu. Również i w tym przypadku mutacje i selekcje okazują się nieudolnymi konstruktorami. Właściwsze jest przyjęcie, że nasza siewka azjatycka już u progu swego istnienia stworzona i wyposażona została we wszystko, co jej potrzebne do życia. Jest ewolucja użytecznym modelem myślowym? W ożywionej przyrodzie znajdziemy jeszcze wiele innych wysoko wyspecjalizowanych koncepcji zorientowanych na cel. Kaszalot, morski ssak, jest tak wyposażony, że może wypłynąć z głębokości 3000 m na powierzchnię oceanu, bez obawy utraty życia z powody choroby kesonowej. Olbrzymia liczba mikroskopijnych bakterii w naszych jelitach posiada zabudowane „elektryczne silniki”, które pozwalają na ruch do przodu i do tyłu. Nasze życie zależy w głównej mierze od pełnej funkcjonalności naszych organów (np. serce, wątroba, nerki). Niegotowe, lub dopiero rozwijające się organy, są bezwartościowe. Kto tu myśli w sensie darwinizmu, powinien wiedzieć, że ewolucja nie zna perspektywy rozwoju w kierunku późniejszej funkcjonalności organu. Niemiecki biolog ewolucyjny G. Osche sformułował kiedyś taką uwagę: „Istoty żywe nie mogą, w czasie określonej fazy ewolucyjnej, czasowo zawiesić produkcji, jak może to zrobić każdy przedsiębiorca, zamykając zakład na czas przebudowy.” Ujawniona w dziełach stworzenia inteligencja i mądrość jest oszołamiająca. Wnioskowanie, o istnieniu twórczego autora na podstawie dzieł stworzenia, jest nam teraz czymś więcej niż tylko bliskie. Jest zgodne z naszymi obserwacjami, co Biblia już w pierwszym wersie akcentuje: „Na początku Bóg stworzył!” Pod wpływem darwinizmu ugruntowała się teologia krytyczna wobec Biblii, która nie zakwalifikowała opisu historii stworzenia świata jako przesłanie od Boga. My postępujemy jednak słusznie „wierząc we wszystko, co napisane zostało w Prawie” (Dz. Apostolskie 24,14), bo „Bóg nie jest jak człowiek, by kłamał” (Księga Liczb 23,19). Skąd pochodzi informacja? Najsilniejsze argumenty dla nauki dostarczają prawa natury, gdy można je zastosować do wykluczenia jakiegoś procesu czy zdarzenia. Prawa przyrody nie znają wyjątków. Z tego np. powodu wiemy, że nie można zbudować tzw. perpetuum mobile, czyli maszyny, która byłaby stale w ruchu, bez dopływu energii. Dzisiaj wiemy, czego Darwin wiedzieć nie mógł, że w komórkach żywych organizmów znajduje się prawie niewyobrażalnie duża ilość informacji, upakowana z najwyższą znaną nam gęstością. Tworzenie organów sterowane jest automatycznie przy pomocy informacji. Informacja steruje również procesami w żywym organizmie, jak też produkcją własnych substancji organicznych (np. 50 tysiącami białek w naszym organizmie). Myśl o systemie ewolucyjnym mogłaby w ogóle tylko wtedy funkcjonować, gdyby w materii istniała możliwość powstawania informacji w przypadkowych procesach. Informacja jest koniecznie potrzebna, gdyż na niej bazują wszystkie plany budowy osobników, jak też wszystkie kompleksowe procedury i przebiegi w żywych komórkach. Informacja jest wielkością niematerialną, nie jest zatem właściwością materii. Prawa przyrody o wielkościach niematerialnych, szczególnie te dotyczące informacji, mówią, że materia nigdy nie jest w stanie stworzyć wielkości niematerialnej. Ponadto obowiązuje: Informacja może powstać tylko z mocy inteligentnego, wyposażonego w wolę twórcy. Tym samym jest teraz jasne: Kto uważa, że ewolucja jest możliwa, wierzy zarazem, że istnieje „perpetuum mobile informacji”, czyli coś takiego, co powszechnie obowiązujące prawa przyrody zdecydowanie zakazują. Tym samym odkryliśmy piętę Achillesową ewolucji, co oznacza jej KONIEC naukowy. W mojej książce „Na początku była informacja” (Wydawnictwo Teologos, 2009) opisałem dokładnie tę drogę. Skąd pochodzi życie? Wśród całej tej głośnej wrzawy ewolucyjnej naszych czasów pojawia się pytanie „Skąd naprawdę pochodzi życie?” Ewolucja nie dostarcza nam wyjaśnienia tego, jak z martwej materii powstać mogło życie. Stanley Miller (1930-2007), którego doświadczenie z „prazupą” (1953) opisane było we wszystkich podręcznikach biologii, potwierdził po 40 latach, że żadna ówczesna hipoteza powstania życia nie była przekonywująca. Nazwał je wszystkie „nonsensem” i „chemicznymi tworami ludzkiego umysłu”. Mikrobiolog Louis Pasteur (1822-1895) rozpoznał natomiast coś bardzo istotnego: „Życie może pochodzić tylko od życia.” Tylko jeden mógł powiedzieć: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (Ewangelia Jana 14,6), to był Jezus. Od Niego też pochodzą słowa Listu do Kolosan 1,16: ”bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne” i dalej w Ewangelli Jana 1,3: „Wszystko przez Nie (słowo Jezusa) się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.” Każda teoria powstania wszechświata lub powstania życia, w której Jezus nie jest wymieniony jako źródło i praprzyczyna życia, jest tym samym martwym tworem, który musi rozbić się nieuchronnie na skale Jezusa. Tym samym ewolucja jest największą pomyłką historii świata, która porwała miliony ludzi w przepaść niewiary. Po przekroczeniu granicy śmierci, czeka niewiernych przepaść wiecznego zatracenia (piekło). Ten właściwy stan krytyczny myślenia naszego świata charakteryzuje to, że prawdziwemu twórcy wszechrzeczy nie składamy hołdu słowami „Dziękujemy, Jezusie!” we wstępniakach gazet. Wielu nie wie nic o tym, że Jezus Chrystus zrobił nam wspaniałą propozycję. Powiedział: „Ja jestem bramą” (Ewangelia Jana 10,9) i tym wskazał nam wejście do nieba. Kto się zwróci do Niego, uzyska życie wieczne. Dyr. i Prof. a. D.Dr-Inż. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 124-20
Bereits seit seiner Kindheit hatte Steffen den Traum, LKW-Fahrer zu werden. Er wollte frei sein. Die vielen Stunden auf der Straße, der ständige Termindruck und einige gefährliche Situationen ließen ihn bald an seine Grenzen kommen. Doch dann traf er an einem Sonntagmorgen Menschen, die zu einer entscheidenden Veränderung in seinem Leben beitrugen. Tęsknota kierowcy TIRa Od dziecka marzyłem o jednym: Chciałem zostać kierowcą TIRa i być wolnym. Ponieważ prawo jazdy na samochody ciężarowe mogłem wyrobić dopiero po ukończeniu 21 lat, gdy miałem 15, zacząłem uczyć się zawodu mechanika. W tamtym czasie poznałem życie, które całkowicie różniło się od wychowania, jakie otrzymałem w chrześcijańskiej rodzinie. Przestałem chodzić na spotkania biblijne i nie chciałem mieć już nic wspólnego z Jezusem. Wcześniej wychowanie chrześcijańskie odgrywało ważną rolę w moim życiu, lecz teraz moim życiem było przesiadywanie w pubie, alkohol, papierosy, przeklinanie – do tego przywykłem. Rodzice nie akceptowali mojego trybu życia. Żeby dać im jasno do zrozumienia, że nie chcę mieć już nic wspólnego z Jezusem, podarłem swoją Biblię i położyłem w szafce z pościelą. Gdy rodzice znaleźli tę Biblię, sprawiło im to ogromną przykrość, zrobiłem to z premedytacją. Niebezpieczne sytuacje Gdy wreszcie ukończyłem 21 lat, zrobiłem prawo jazdy na samochody ciężarowe i od razu znalazłem pracę jako kierowca. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że ta wolność, o której zawsze marzyłem, nie jest prawdziwą wolnością. Wiele godzin spędzanych w trasie i ciągła presja czasu doprowadziły mnie do granic wytrzymałości. Z jednej strony podobała mi się ta praca, z drugiej jednak była bardzo wyczerpująca. Z powodu przemęczenia zdarzały mi się bardzo niebezpieczne sytuacje. Kiedyś, jadąc o 5 rano przez miasto, trafiłem na falę zielonych świateł, aż ze zmęczenia zasnąłem za kierownicą. Obudził mnie błysk z kamery. Zrobiła mi zdjęcie, gdy przejechałem na czerwonym świetle. Zupełnie go nie widziałem, gdy wjechałem na skrzyżowanie. Później dostałem mandat, z którego wynikało, że czerwone światło świeciło się już od 18,2 sekund, gdy zrobiono mi zdjęcie. Co mogłoby się wtedy stać? Akurat wiozłem ładunek substancji żrących. Dziś jestem wdzięczny, że tamta kamera błysnęła. Gdyby tak się nie stało, najprawdopodobniej już by mnie nie było. Było więcej sytuacji, z których cudem uszedłem z życiem. W takich chwilach zadawałem sobie pytanie: „Jeśli Biblia mówi prawdę i jeśli istnieje życie po śmierci, to gdzie spędzę wieczność?“ Oni mają coś, czego mi brakuje Po trzech latach pracy w transporcie nazbierałem sporo punktów karnych i upomnień. Wydałem tysiące euro na mandaty i dwa razy zabrano mi prawo jazdy na 4 tygodnie. Ponieważ miałem na koncie tyle punktów karnych, zdecydowałem się jeździć na krótkie dystanse. Teraz zostawałem na miejscu i mogłem spędzać wieczory w pubie. Kolega, którego życie było w rozsypce, zapytał mnie kiedyś, czy nie poszedłbym z nim na nabożeństwo. Widział to jako ostatnią szansę, by odnaleźć sens życia. Poszedłem, żeby sprawić mu przyjemność. Gdy w niedzielny poranek weszliśmy do sali, w której odbywało się nabożeństwo, wyraźnie zobaczyłem, że ci ludzie mają coś, czego mi brakowało. Panowała atmosfera miłości i przyjaźni, za którymi tęskniłem. Od tamtej chwili w tygodniu chodziłem wieczorami do pubu, a w niedzielę rano, zamiast na poranne piwo, szedłem na nabożeństwo. Dziwiło to moją dziewczynę (obecnie żonę), która spytała mnie, czy odtąd zamierzam żyć pobożnie. Powiedziałem: „Kerstin, ci ludzie mają coś, czego my nie mamy.“ Zaciekawiło ją to i w niedzielę poszła na nabożeństwo razem ze mną. Tak oto przez kilka miesięcy chodziliśmy do tej wspólnoty. Wszystko stało się nowe Przez Boże słowo, które było głoszone, zorientowaliśmy się, że nie możemy ostać się przed Bogiem tacy, jacy wówczas byliśmy. Wiedzieliśmy, że nasze życie daleko odbiega od Jego standardów. Biblia jednak uczy, że można mieć dostęp do Boga. Jezus Chrystus powiedział o sobie, że jest drogą do Boga. W Ewangelii Jana 14,6 wyraził to następująco: „Ja jestem drogą prawdą i życiem; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie!“ W pewien niedzielny wieczór długo rozmawialiśmy o tym z Kerstin. Oboje zdecydowaliśmy, że chcemy wyruszyć w tę drogę z Jezusem. Przypieczętowaliśmy tę decyzję modlitwą. Nie pamiętam już tej modlitwy co do słowa, ale pomodliliśmy się mniej więcej tak: „Panie Jezu, dziękuję, że jesteś drogą, prawdą i życiem. Zobaczyłem, że nie mogę pozostać przy Tobie taki, jaki jestem. Przynoszę Ci wszystkie swoje winy i proszę o przebaczenie wszystkich moich grzechów. Przyjmuję Cię teraz do swojego życia i proszę, żebyś przyjął mnie jako swoje dziecko. Prowadź mnie przez życie.“ Krótko po nawróceniu poszedłem jeszcze parę razy do pubu, bo nie widziałem w tym problemu. Ale gdy trzykrotnie zdarzyło mi się za dużo wypić, stało się jasne, że to nie jest dla mnie właściwa droga. Najtrudniej było mi się odzwyczaić od przeklinania. Męczyło mnie to po nawróceniu i chciałem się od tego uwolnić. Nie nastąpiło to jednak z dnia na dzień. Kika osób ze wspólnoty modliło się ze mną, żebym to wreszcie przezwyciężył i Bóg wysłuchał tej modlitwy. Kilka tygodniu po nawróceniu i po intensywnej modlitwie wzięliśmy ślub. Chciałem mieć pewność, że biorę za żonę kobietę, którą przeznaczył dla mnie Bóg. Bóg dał mi jasną odpowiedź poprzez miłego starszego człowieka ze wspólnoty. Także dziś często trafiam na rozdroża, gdy nie wiem, co dalej. Jednak Jezus zawsze we właściwym czasie pokazuje mi, którą drogę dla mnie wyznaczył. Z pewnością nie zawsze jest to droga, którą sam bym wybrał, lub nie zawsze ją rozumiem, ale całkowicie ufam Jezusowi. Dziś pracuję we wspólnocie, w której przyjąłem wiarę. Wiele rzeczy w moim życiu się zmieniło. Najpiękniejsze z tego wszystkiego jest jednak to, że teraz wiem, iż Jezus przebaczył mi wszystkie winy. Mam w sercu pokój z Bogiem i pewność, że po śmierci będę u Niego. On tęskni za tobą Decyzję, którą wówczas podjęliśmy, Biblia nazywa nawróceniem (porównaj Dzieje Apostolskie 3,19). Nawrócenie to odwrócenie się od życia bez Jezusa i zwrócenie się ku życiu z Nim. To decyzja, którą podejmuje się w sercu i wyraża się w modlitwie. W odpowiedzi na nią Bóg daje człowiekowi nowe życie. Biblia nazywa Boży dar nowego życia „narodzeniem na nowo“ (ewangelia Jana 3,2). Kerstin i ja doświadczyliśmy tego, jak Jezus odmienił nasze życie. Droga czytelniczko, drogi czytelniku, jeśli także tęsknisz za nowym początkiem w swoim życiu, zachęcam Cię, abyś teraz zwrócił(a) się do Jezusa w modlitwie. Możesz pomodlić się tak, jak to wcześniej opisałem. Jezus jest przy tobie, mimo że Go nie widzisz. Słyszy cię. Bardzo dobrze cię zna. Kocha cię i tęskni za tobą. Chce, żebyś zwrócił(a) się do Niego. W twoim życiu nie ma niczego, o czym by nie wiedział. Najwspanialsze jest jednak to, że chce ci wybaczyć wszystkie winy i obdarować cię nowym życiem! Jeśli pomodliłeś(-aś) się słowami wspomnianej tu modlitwy, to także otrzymałeś(-aś) nowe życie od Jezusa. Duchowo jesteś teraz jak niemowlę, które musi rosnąć. Chętnie prześlemy ci bezpłatne materiały, które pomogą ci zorientować się w nowej drodze z Jezusem. Ważne jest regularne czytanie Biblii i kontakt z innymi chrześcijanami. Chętnie pomożemy ci w znalezieniu wspólnoty w twojej okolicy. Steffen Becker
8 Seiten, Best.-Nr.: 34-20
Die Verteilschrift „Reise ohne Rückkehr“ von Prof. Dr. Werner Gitt zur enthält die Botschaft von zwei Zügen, die unterwegs sind Richtung Ewigkeit. Der „Lebenszug“, hat den Himmel als Ziel, der „Todeszug“ dagegen fährt in die ewige Verdammnis. Jeder wird eingeladen, vom Todeszug in den Lebenszug umzusteigen. Dies ist möglich für den, der Vergebung seiner Sünden durch Jesus Christus bekommt und ihn als Retter seines Lebens im Glauben annimmt. Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Podróż bez powrotu W jednym z kościołów w północnych Włoszech, na niskim murku leżą cztery czaszki. Nad nimi wisi napis: „Kto był mędrcem? Kto był błaznem? Kto żebrakiem? Kto cesarzem?“. Rzeczywiście: z bogactwa i władzy cesarza nie pozostało nic. Czaszka żebraka leży tuż obok, nie mówiąc nic o jego biedzie, łachmanach i pustym żołądku. Być może jesteśmy skłonni sporządzić drugi napis: „Śmierć wszystkich czyni równymi!“. Poniżej sprawdzimy, czy byłoby to uzasadnione. W branży reklamowej podejmowane są próby dopasowania się do określonego grona klientów, tzn. prace wykonuje się z myślą o grupach docelowych. Śmierć, w przeciwieństwie do tego, nie zna żadnych grup docelowych, bo nikt jej nie uniknie. Dlatego wielu ludzi zajmowało się tematem śmierci: filozofowie, poeci, politycy, sportowcy, aktorzy, analfabeci i nobliści. Najintensywniej czynili to zapewne starożytni Egipcjanie, gdyż stawiali śmierci największe pomniki na świecie - piramidy w Gizie. Niemiecki poeta Emanuel Geibel trafnie podsumował te wszystkie ludzkie wysiłki w jednym zdaniu: „Odwieczną tajemnicą jest życie; śmierć pozostanie tajemnicą na wieki.“ Z licznych prób wyjaśnienia zjawiska śmierci przytoczymy odpowiedź, jakiej udziela teoria ewolucji: Śmierć według obrazu świata zgodnego z ewolucją Śmierć jest bardzo głęboko zakorzenia w teorii ewolucji. Ewolucyjny tok myślenia zakłada, że bez niej w ogóle nie istniałoby życie na Ziemi. Wyraźnie widać to w czterech podstawowych założeniach ewolucji: 1. Śmierć – warunek konieczny dla ewolucji: Niemiecki fizyk Carl Friedrich v. Weizsäcker podkreślał: „Gdyby jednostki nie umierały, nie byłoby ewolucji, bo nie powstawałyby nowe osobniki o odmiennych cechach.” 2. Śmierć – wynalazek ewolucji: Profesor z Regensburga Widmar Tanner jako biolog stawia uzasadnione pytanie egzystencjalne dotyczące śmierci: „Jak i dlaczego śmierć pojawiła się w naszym świecie, skoro właściwie mogłoby jej w ogóle nie być?“ i odpowiada na nie: „Proces starzenia i długość życia to cechy przystosowawcze, które rozwinęły się na drodze ewolucji. Pojawienie się śmierci znacznie przyspieszyło proces ewolucji“. Według niego zaprogramowana śmierć daje szansę na wypróbowanie nowych rozwiązań ukształtowanych na drodze ewolucji. 3. Śmierć – stwórca życia: To, jak bardzo różni się światopogląd ewolucyjny od nauki biblijnej, widać bardzo wyraźnie chociażby przez to, że nauka o ewolucji wyniosła śmierć do rangi stwórcy życia. Taki jest sens wypowiedzi niemieckiego mikrobiologa Reinharda W. Kaplana: „Starzenie się i umieranie przynosi cierpienie jednostce, zwłaszcza ludziom, ale jest to cena, za jaką ewolucja mogła w ogóle stworzyć nasz gatunek“. 4. Śmierć – ostateczne zakończenie życia: Według teorii ewolucji życie to stan materii, który ma podstawę wyłącznie w granicach fizyki i chemii (Manfred Eigen, niemiecki biofizyk i chemik, laureat Nagrody Nobla). Widzimy, że ewolucja nie może nam dać zadowalającego wyjaśnienia istoty śmierci. Tego rodzaju redukcja rzeczywistości do wyłącznie materialnych zjawisk nie pozostawia miejsca na istnienie życia po śmierci. Człowiek ogranicza się do maszyny biologicznej, przy czym jego ostateczny koniec następuje w chwili śmierci organizmu. W trybach mechanizmu ewolucji śmierć służy awansowi do następnej formy życia. Tym samym wartość ludzkiego życia sprowadza się jedynie do trybiku napędzającego ewolucję. Kto da nam prawdziwą odpowiedź? Kto może udzielić nam wiążącej odpowiedzi na to poruszające pytanie o istotę śmierci? Musi to być ktoś kompetentny, a byłby takim tylko wówczas gdyby spełniał poniższe wysokie wymagania: 1) Musiałby sam doświadczyć śmierci! (Potrzebujemy informacji z pierwszej ręki). 2) Musiałby powrócić ze śmierci! (Żeby mówić z własnego doświadczenia). 3) Musi mieć władzę nad śmiercią! (Musi mieć autorytet nad tym, o czym mówi). 4) Musiałby być absolutnie godny zaufania! (Żebyśmy mogli uwierzyć jego słowom). Gdy rozejrzymy się w historii świata, szukając, kto mógłby spełnić te szczególne warunki, to pozostanie nam tylko jeden człowiek, a jest nim Jezus Chrystus: 1) Został ukrzyżowany i umarł poza murami Jerozolimy. Jego wrogowie, chcąc mieć pewność że nie żyje, dźgnęli go włócznią w bok tak, że wypłynęła krew (Ew. Jana 19,34). Wtedy byli pewni, że umarł naprawdę! 2) Przepowiedział, że trzeciego dnia zmartwychwstanie i wydarzyło się to w poranek wielkanocny. Kobiety przy grobie były pierwszymi świadkami tego zdarzenia. Anioł powiedział im: „Nie ma go tu, ale wstał z martwych!“ (Ew. Łukasza 24,6). 3) Nowy Testament opowiada o trzech wskrzeszeniach z mocy Jezusa: Łazarz w Betanii (Ew. Jana 11,41-45), młodzieniec z Nain (Ew. Łukasza 7,11-17) i córka Jaira (Ew. Marka 5,35-43). Nikt nie miał takiej mocy, by tak jasno rozkazywać śmierci jak Jezus. 4) Tylko jeden człowiek, który chodził po Ziemi mógł powiedzieć: „Ja jestem prawdą“ (Ew. Jana 14,6) a był nim Jezus. Utrzymywał to stanowisko także w obliczu swych wrogów, którzy stale czyhali, aby udowodnić mu najdrobniejszy błąd. Trafiliśmy zatem pod właściwy adres i dotarliśmy do źródła prawdy. Prawda jest nam niezbędna do życia. Któż chciałby opierać swoje życie na błędzie? Stwierdzamy więc: Ten Jeden człowiek jest kompetentny udzielić nam jasnej informacji. To od Niego dowiadujemy się, co dzieje się 5 minut po śmierci każdego człowieka. W Ewangelii Łukasza 16,19-31 Jezus dał nam odpowiedź na przykładzie dwóch ludzi, którzy umarli. Jeden znał Boga, drugi żył bez Niego. Łazarz został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahamowe i jest mu tam dobrze. Jezus określa to miejsce jako raj (Ew. Łukasza 23,43). Drugi człowiek, bogacz, bezpośrednio po śmierci trafia do piekła i swoje przerażające położenie opisuje następująco: „Męki cierpię w tym płomieniu” (Ew. Łukasza 16,24b). Śmierć zatem w żadnym razie nie czyni ludzi równymi; co więcej - o ile już w tym świecie widzimy ogromne różnice pomiędzy ludźmi, to po drugiej stronie śmierci dwie grupy będzie dzielić niewyobrażalna przepaść. Na czym to polega? Wyjaśnimy to sobie wyczerpująco: Trojaka śmierć Zgodnie z jednoznacznym świadectwem Biblii, cały ten świat i wszelkie życie pochodzi z Bożego aktu stworzenia. Było to doskonałe dzieło, które Bóg uznał za „bardzo dobre”. Istotą Boga jest miłość oraz miłosierdzie i z tą motywacją stworzył On wszystko przez swoją mistrzowską mądrość (Przypowieści Salomona 8,30), Pana Jezusa (Ew. Jana 1,10; List do Kolosan 1,16). Dzieło Stworzenia świadczy o cechach Jego osobowości: łagodności, miłosierdziu i miłości. Bardzo różni się od strategii ewolucji pełnej cierpienia, łez, okrucieństwa i śmierci. Kto postrzega Boga jako twórcę ewolucji, tzn. przypisuje Mu taki sposób działania, zupełnie zniekształca Jego Istotę. Z tego powodu pomysł na ewolucję kierowaną przez Boga (tzw. ewolucja teistyczna) jest absolutnie nieuzasadniony. Skąd więc pochodzi śmierć, skoro nie jest czynnikiem ewolucyjnym ani nie odpowiada Bożemu charakterowi? Stwierdzamy: śmierć jest powszechna. Wszyscy umierają - od małych dzieci po starców, tak ludzie o wysokim standardzie moralnym jak i złodzieje oraz przestępcy, wierzący i niewierzący, wszyscy w równej mierze. Tak powszechne następstwo musi mieć równie ogólną przyczynę. Biblia określa śmierć jako następstwo ludzkiego grzechu. Pomimo, że Bóg ostrzegł przed tym (1 Ks. Mojżeszowa 2,17), człowiek zrobił zły użytek z podarowanej mu wolności i popadł przez to w grzech pierworodny. Od tamtego momentu ma na nas wpływ prawo grzechu: „Zapłatą za grzech jest śmierć“ (List do Rzymian 6,23). Człowiek wpada w ciąg śmierci, który na ilustracji zaznaczony jest jako gruba, czarna linia. Możemy to zobrazować jako pociąg śmierci. Od czasów Adama, przez którego śmierć pojawiła się na świecie (1 List do Koryntian 15,22a), cała ludzkość znajduje się w tym strasznym pociągu. „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli“ (List do Rzymian 5,12). Przed grzechem pierworodnym całe Stworzenie nie znało śmierci. Gdy Biblia mówi o śmierci, w żadnym wypadku nie ma na myśli zaprzestania istnienia. Biblijna definicja śmierci znaczy „być oddzielonym“. Ponieważ grzech pierworodny wprowadza trojaką śmierć (patrz diagram), następuje trojakie oddzielenie: 1. Śmierć duchowa: W chwili grzechu pierworodnego człowiek popadł w „duchową śmierć“, tzn. został oddzielony od społeczności z Bogiem. W tym stanie także dziś żyje wielu ludzi, którzy nie wierzą w swego Stwórcę. Żyją samolubnie, podążając za swoimi namiętnościami i pokusami grzechu. Prowadzą życie w taki sposób, jakby nie było Boga. Nie mają osobistej relacji z Jezusem Chrystusem i odrzucają przesłanie Biblii. W Bożych oczach są oni duchowo martwi, pomimo, że fizycznie żyją. 2. Śmierć fizyczna: Kolejnym następstwem jest śmierć fizyczna: „...aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty“ (1 Księga Mojżeszowa 3,19). Z powodu grzechu pierworodnego całe stworzenie przemija. 3. Śmierć wieczna: Stacją docelową pociągu śmierci jest wieczna śmierć. Tam jednak nie kończy się ludzkie istnienie (Ew. Łukasza 16,19-31). Jest to miejsce ostatecznego oddzielenia od Boga. Spoczywa nad nim gniew Boży, bo „przez upadek jednego człowieka [Adama] przyszło potępienie na wszystkich ludzi” (List do Rzymian 5,18). Jezus opisuje owo miejsce potępienia jako piekło, to najstraszliwsze miejsce bytu - jest tam ogień „nieugaszony“ (Ew. Marka 9,43 i 46) i „wieczny“ (Ew. Mateusza 25,41), tam jest „płacz i zgrzytanie zębów” (Ew. Łukasza 13,28). To przerażające miejsce „gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie.“ (Ew. Marka 9,48). To miejsce „wiecznego zatracenia“ (2 List do Tesaloniczan 1,9). Jak Bóg widzi nasz zawiniony bieg na zatracenie? Ze względu na swą bezgraniczną miłość do nas ofiarowuje swojego Syna aby umarł na krzyżu, dając nam w ten sposób jedyny możliwy ratunek. Słowa Jezusa „Wykonało się!” oznaczają, że pociąg życia jest ukończony i gotowy do odjazdu. Wyraźną Bożą wolą jest (np. 1 List do Tymoteusza 2,4), abyśmy byli uratowani od wiecznego piekła – lub mówiąc obrazowo – wysiedli z pędzącego pociągu śmierci. Jesteśmy zaproszeni, aby przejść przez wąską bramę, która prowadzi do życia wiecznego (Ew. Mateusza 7,13a i 14). Zgodnie ze świadectwem Biblii Jezus jest jedyną bramą i tym samym jedyną drogą zbawienia. Gdy wsiądziemy do pociągu życia, osiągniemy życie wieczne. Zmiana jednego pociągu na drugi następuje przez to, że zwracamy się do Jezusa, wyznajemy mu nasze stare grzeszne życie, prosimy Go o przebaczenie i przyjmujemy jako zbawiciela. To czyni nas w oczach Boga nowym stworzeniem. Dar przebaczenia każdy może odebrać osobiście, jeśli tylko chce. To, co nam jest darowane z łaski, dla Boga miało bardzo wysoką cenę - ofiarę Jego Syna. Ten, kto przystanie na Bożą propozycję, doświadczy niezwykłego przełomu, który zaprowadzi go do życia wiecznego (Ew. Jana 5,24). Ludzie mogą wykorzystać tę szansę jedynie za życia na ziemi. Droga do życia Po wykładzie przyszedł ze mną porozmawiać młody człowiek. Zapytałem go: „Gdzie się znajdujesz?“. Szybko odpowiedział: „Stoję na dworcu!“. Zrozumiał jedno: pociąg śmierci należy opuścić możliwie jak najszybciej! Zapytał: „Jak wsiąść do pociągu życia?“. Pozwolił pokazać sobie drogę i z radością zmierza do najlepszego celu. Bóg nie jest Bogiem, który się wciąż tylko gniewa na grzeszników, ale jest Bogiem, który darzy grzeszników miłością. Jeśli dziś wsiądziemy do pociągu życia, to zarezerwujemy sobie piękne miejsce w niebie według słów z 1 Listu do Koryntian 2,9: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują“. Wybierzemy życie czy śmierć, niebo czy piekło? Którą drogą pójdziemy? Bóg pozostawił nam wolny wybór: „Położyłem dziś przed tobą (wieczne) życie i (wieczną) śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie“ (5 Księga Mojżeszowa 30,19). Również tu wyraźnie widać, że Bożą wolą jednoznacznie jest życie. Na podstawie diagramu można sformułować proste zdanie podsumowujące: „Jeśli urodziłeś się raz (naturalne narodziny), to umrzesz dwa razy (najpierw śmierć fizyczna, później wieczna); ale jeśli jesteś narodzony dwa razy (naturalne narodziny i nowe stworzenie przez Chrystusa), umrzesz tylko raz (śmierć fizyczna)!” Wiara w Syna Bożego uwalnia od potępienia i przynosi pewność życia wiecznego: „Kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z (duchowej) śmierci do żywota (wiecznego)” (Ew. Jana 5,24). Gdy zastanowimy się nad znaczeniem każdej decyzji wiary, wyraźnie zobaczymy, jak tragiczna w skutkach jest dla swych zwolenników teoria ewolucji i jej nauka o śmierci. Ukrywa ona zagrożenie wiecznej śmierci i pozwala ludziom przeoczyć możliwość zbawienia. Ale Jezus przyszedł, aby ocalić nas od otchłani piekła. Zwróć się do Boga w modlitwie. W ten sposób jeszcze dziś opuścisz pociąg śmierci i wsiądziesz do pociągu życia. Tę radykalną zmianę w życiu możesz zapoczątkować następującą modlitwą: „Panie Jezu Chryste, zrozumiałem, że jestem w fatalnym położeniu. Moje życie nie jest zgodne z Twoim Słowem; siedzę w złym pociągu. Jestem przerażony i błagam Cię o pomoc. Przebacz wszystkie moje winy, jest mi bardzo przykro z ich powodu. Zmień moje życie, abym czytał Twoje Słowo i kierował się nim w życiu. Z Twoją pomocą chciałbym wsiąść do pociągu życia i na zawsze zostać przy Tobie. Przyjmuję Cię teraz do swojego życia. Bądź moim Panem, daj mi wolę i siłę by podążać za Tobą. Dziękuję Ci z całego serca za to, że uwolniłeś mnie od mych grzechów i że mogę teraz być Twoim dzieckiem. Amen.” Dyrektor i ProfesorDr inż. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 127-20
Wir leben im 21. Jahrhundert und haben gerade in den letzten Jahrzehnten von überwältigenden Erfolgen der Wissenschaft gehört: Dem Menschen gelang der Flug zum Mond, das Schaf Dolly wurde geklont und das Genom des Menschen sequenziert. Kann man in solch aufgeklärter Zeit noch an die Wunder der Bibel glauben? Sind die Auferstehung der Toten, die plötzliche Heilung von Schwerkranken oder physikalische Wunder wie die augenblickliche Stillung des Sturmes auf dem See Genezareth dem heutigen Menschen noch zumutbar? Der Autor und Wissenschaftler Werner Gitt geht in dieser Schrift auf diese und ähnliche Fragen ein. Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Cuda Biblii Cuda wydają się na pierwszy rzut oka czymś nierealnym w naszych, zdominowanych przez naukę, czasach. Zwłaszcza druga połowa minionego stulecia przyniosła przełomowe odkrycia i osiągnięcia naukowo-techniczne: w 1938 r. Konrad Zuse (1910-1995) skonstruował pierwszy komputer działający w systemie binarnym, 3 grudnia 1967 lekarz z RPA Christiaan Barnard (1922-2001) po raz pierwszy dokonał udanego przeszczepu ludzkiego serca, 21 lipca1969 człowiek po raz pierwszy postawił stopę na księżycu. Astronauta Neil Armstrog z dumą wypowiedział wówczas słowa, które przeszły do historii „To jest mały krok człowieka, ale wielki krok ludzkości.“, w 1996 r. szkocki embriolog Ian Wilmut sklonował owcę Dolly. Tych kilka przykładów może sprawiać wrażenie, że przed człowiekiem nie ma już żadnych granic. Przy całej dostępnej wiedzy naukowej wielu współcześnie żyjącym ludziom trudno jest wierzyć Biblii. Zarzutem pod adresem tej największej ze wszystkich ksiąg jest fakt, że opisuje ona wiele zjawisk niewytłumaczalnych naukowo takich jak np.: narodzenie z dziewicy, zmartwychwstanie, ślepi odzyskują wzrok, sparaliżowani zaczynają chodzić, zatrzymanie Słońca. Konfrontując się z fenomenem biblijnych cudów, zadajemy sobie pytanie, czy są one w ogóle do przyjęcia dla współczesnego człowieka w XXI w. Zanim znajdziemy odpowiedź, przyjmijmy tymczasową definicję cudu (D1): D1: Cud wprawia nas w zdumienie, ponieważ występuje niespodziewanie oraz nieprzewidywalnie i stoi w sprzeczności z naszymi normalnymi obserwacjami. Jeśli cuda są niespodziewane, co jest spodziewane? To pytanie pomaga nam zaznaczyć wyraźną granicę pomiędzy cudem (tym, co niespodziewane) i tym co cudem nie jest (spodziewane). Wszystkie zdarzenia w naszym świecie przebiegają w ramach ściśle określonych praw. Te ustalone reguły to prawa przyrody. Zgodnie z naszą wiedzą prawa przyrody są niezmienne, odkąd zostały ustanowione w dziele stworzenia. Dają one dużo przestrzeni na rozmaite wynalazki technologiczne, a zarazem wiele z nich zamykają w naszej wyobraźni jako niemożliwe do wykonania. Zadziwiające prawa przyrody Czy możemy się wystarczająco nadziwić działaniem praw przyrody? One mogą naprawdę wiele! Gdy byłem w porcie w Hamburgu, obserwowałem, jak statek wykonuje powolne ruchy na powierzchni wody. Gdy o tym myślałem, przypomniało mi się prawo przyrody odkryte przez Archimedesa (287-212 p.n.e.): „Na każde ciało zanurzone w płynie (cieczy lub gazie) działa siła wyporu równa ciężarowi płynu wypartego przez to ciało.” Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak imponujące jest to zjawisko? Gdy na przykład na pokład wbiegnie szczur, wywoła to natychmiastową reakcję i statek zanurzy się głębiej dokładnie tak, że masa wypartej wody będzie odpowiadać masie szczura. Gdybyśmy chcieli obliczyć wartość głębokości zanurzenia, nie bylibyśmy w stanie tego dokonać. Nie znamy dokładnego kształtu statku, w niektórych miejscach odpadła farba i, być może, spod wody wynurza się część śruby. Jednak wszystkie te dane musiały być dokładnie wymierzone, bo są niezbędne do przeprowadzenia obliczeń. W rzeczywistości dzieje się to w oka mgnieniu i to niezwykle precyzyjnie. Kto rozkazuje cząsteczkom wody przesunąć się tak, żeby statek mógł zanurzyć się głębiej, wypierając tyle wody, ile waży szczur? To prawo obowiązuje nie tylko dla tego statku w porcie w Hamburgu, ale dla wszystkich statków na całym świecie. Ono działa na zabawkową gumową kaczkę pływającą w wannie i na prawdziwą kaczkę unoszącą się na jeziorze lub rzece. Nikt nie mógłby obliczyć dokładnego zanurzenia kaczki, bo nie da się wystarczająco precyzyjnie określić jej kształtu ani struktury piór. Kto zawsze i wszędzie wykonuje te obliczenia i dba o to, żeby tak proste do sformułowania prawo, z tak skomplikowanymi następstwami, było dokładnie wypełniane? Przecież musi być ktoś, kto przeprowadza te obliczenia i realizuje wszystko zgodnie z wynikami! Kto czuwa nad przestrzeganiem praw przyrody? Naprawdę istnieje ktoś, kto czuwa nad przestrzeganiem praw przyrody. Czytamy o Nim w liście św. Pawła do Kolosan 1:17 „Wszystko na nim jest ugruntowane“. On podtrzymuje świat i przez niego wszystko zostało stworzone „W nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne (…) wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.” (L. do Kolosan 1:16). Ten, który jest stwórcą wszystkiego, wszystko podtrzymuje – to Pan Jezus Chrystus! Inaczej mówiąc, Jezus sprawuje zwierzchność ponad wszystkim od mikro- do makrokosmosu. Samo stwarzanie to proces, który przebiegał bez pomocy praw przyrody. Stwórca ukształtował wszystko na podstawie swojej wszechmocy, swojego słowa, siły i mądrości. Nie potrzebował do tego żadnych praw przyrody. Prawa przyrody nie są zatem przyczyną, lecz skutkiem stworzenia. Prawa przyrody działają od chwili ukończenia dzieła stworzenia i wszystkie zjawiska przebiegają zgodnie z nimi. Jezus jest gwarantem tego, że są one przestrzegane zawsze i wszędzie. On nie potrzebuje do tego ani komputera ani innych pomocy. Wystarczy Jego wszechmocne słowo. W liście do Hebrajczyków 1:3 czytamy „On podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy.“ Z naukowego punktu widzenia, wykracza to poza prawa natury. Wszystkie prawa przyrody razem wzięte wyznaczają określone ramy, w których zachodzą wszelkie zjawiska na świecie. Gdzie wobec tego jest miejsce na cuda? W praktyce prawa przyrody działają jak „sąd najwyższy” i rozstrzygają o tym, czy dane zjawisko może mieć miejsce w naszym świecie czy nie. Złożone procesy (np. sposób działania mózgu, rozwój embrionalny) są w większości, dla nas ludzi, niepodrabialne i „cudowne“, jednak nie naruszają praw przyrody. Nawet najbardziej złożonych i niezrozumiałych zjawisk w naszym świecie nie zaliczamy do cudów, ponieważ występują spodziewanie. Idąc tym tokiem myślenia, możemy przyjąć bardziej precyzyjną niż D1 definicję cudu D2: D2: Cuda to takie wydarzenia w miejscu i czasie, które przebiegają poza ramami praw przyrody. Nie możemy nic zrobić, żeby dezaktywować prawa przyrody. Cuda są niewykonalne dla ludzi. Biblia donosi nam o licznych sytuacjach, kiedy Bóg lub Jezus czynili cuda jak np.: przejście przez Morze Czerwone (2 Ks. Mojżeszowa 14:16-22) zatrzymanie Słońca (Ks. Jozuego 10,12-14) uciszenie burzy (Ew. Marka 4:35-41) chodzenie po wodzie (Ew. Jana 6:16-21) uzdrowienie człowieka niewidomego od urodzenia (Ew. Jana 9:1-7) nakarmienie pięciu tysięcy (Ew. Jana 6:1-15) wskrzeszenie Łazarza (Ew. Jana 11:32-45). Uwaga: Kiedy ludzie okazjonalnie czynią rzeczy, które wykraczają poza ramy praw przyrody, wówczas działają oni z ramienia mocy nadprzyrodzonych. Albo są to uczniowie Jezusa, którzy są do tego upoważnieni przez swojego Pana [np. Piotr szedł po wodzie (Ew. Mateusza 14:29) i uzdrowił w imieniu Jezusa człowieka, który sparaliżowany siedział przy bramie świątyni (Dz. Apostolskie 3:1-9)], albo są to czarownicy lub guru sterowani siłami demonicznymi [np. wróżbici faraona (2 Ks. Mojżeszowa 7:11-12)]. Czy cuda, o których mówi Biblia można wyjaśnić za pomocą praw przyrody? Bóg może działać zgodnie z prawami przyrody, jednak w większości przypadków wykracza poza nie. W liście Jakuba 5:17-18 jest napisane, że przez modlitwę Eliasza na trzy i pół roku został wstrzymany deszcz, a po kolejnej jego modlitwie natychmiast zaczęło padać. Bóg działał i wykonał swoją wolę. Jednak z punktu widzenia meteorologa nie zostało naruszone żadne prawo przyrody. W epoce oświecenia badano teksty biblijne, żeby sprawdzić, czy opisane w nich wydarzenia można wyjaśnić w sposób naturalny. Cuda, które naruszały prawa przyrody, uznawano za niemożliwe, a mówiące o nich fragmenty Biblii lekkomyślnie odrzucano jako nieprawdziwe. W większości przypadków wydarzeń z Biblii nie można zrozumieć w kontekście praw przyrody. Bóg działa suwerennie. On ustanawia prawa przyrody, samemu im nie podlegając. W swoim działaniu nie podlega on żadnym ograniczeniom, bo „u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa” (Ew. Łukasza 1:37). Dzieje się Jego wola. Akt stworzenia opisany w 1. rozdziale 1 Księgi Mojżeszowej jest pierwszym cudem, o którym mówi Biblia. Bóg stworzył w ciągu sześciu dni pracy wspaniały wszechświat i wszelkie życie na Ziemi według swojego planu i projektu. Przyjście na świat Syna Bożego jest wyjątkowym cudem i tajemnicą boską: dziewica Maria stała się brzemienna z mocy Ducha Świętego. W ten sposób Jezus przyszedł na nasz świat, będąc zarówno synem człowieczym jak i synem Bożym. Przez swoją śmierć na krzyżu zapłacił on za nasze winy i dał nam gwarancję życia wiecznego. Zmartwychwstanie Jezusa jest kolejnym szczególnym wydarzeniem, którego nie sposób wyjaśnić za pomocą praw przyrody. Wszelkie próby biologicznej lub medycznej interpretacji tego zjawiska z założenia mijają się z celem. Zmartwychwstanie jest i będzie wyjątkowym Bożym działaniem, które wykracza poza prawa przyrody. Dlaczego Jezus czynił cuda? Cuda Jezusa są nierozerwalnie związane z Jego posłannictwem. On nie zstąpił z nieba z adnotacją w paszporcie „Syn Boży“, lecz okazał się wysłannikiem Boga i miał Jego pełnomocnictwo w tym, co mówił i czynił. Znaki i cuda towarzyszące Jezusowi podkreślały Jego autorytet Stwórcy, Zbawiciela i wiecznego Króla. Są one integralną częścią Jego nauki i misji. Zgodnie z tym, co dotychczas omówiliśmy, możemy sformułować jeszcze bardziej precyzyjną, następującą definicję cudów uczynionych przez Boga (D3): D3: Cuda to zadziwiające i niezwykłe czyny i wydarzenia, których dokonuje Bóg albo Jego Syn Jezus Chrystus, przy czym procesy te zazwyczaj przebiegają poza prawami przyrody. W odróżnieniu od działań demonicznych, Boże cuda służą: dla Jego chwały [np. dzieło stworzenia (Psalm 19:2), uzdrowienie człowieka niewidomego od urodzenia (Ew. Jana 9:3b)] jako dowód Jego miłości do nas [np. ze skały na pustyni wypływa woda (2 Ks. Mojżeszowa 17:1-6), kruki zaopatrują Eliasza w pożywienie (1 Ks. Królewska 17:6)] by wzmocnić wiarę [np. przemienienie wody w wino na weselu w Kanie (Ew. Jana 2:1b)] lub żeby wybawić z opresji [np. uciszenie burzy (Ew. Marka 4:39)]. Cud wiary Jeden z największych cudów naszych czasów ma miejsce, gdy ludzie odpowiadają na wezwanie Jezusa i otrzymują życie wieczne. Tutaj nie trzeba naruszać praw przyrody, tutaj stare myślenie zostaje zastąpione nowym. Fragment z Dziejów Apostolskich 16:23-34 opisuje tę przemianę, od oddalenia od Boga do wiary, na przykładzie strażnika więzienia. Na pytanie „Co muszę uczynić, by zostać zbawionym?“ Paweł i Sylas odpowiedzieli mu „Uwierz w Pana Jezusa a będziesz zbawiony ty i twój dom!“ Dlaczego Paweł nie powiedział „Uwierz w Boga!“? Ten człowiek z pewnością by odpowiedział „Bogów mamy w Grecji pod dostatkiem – Zeus, Kronos i Rea, Posejdon, Hades, Apollo, Artemida i Hermes.“ Ale Paweł wymienia Jezusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Tylko w Nim jest uzdrowienie i wieczne życie. Na pytanie strażnika więziennego o zbawienie istniała tylko jedna odpowiedź – brzmiała ona wówczas tak samo jak i dziś „Jezus!“ Ten człowiek to zrozumiał i przyjął Jezusa jako osobistego zbawiciela. Warto zwrócić uwagę, ile czasu potrzebował ten człowiek, by podjąć decyzję. O północy po raz pierwszy usłyszał o drodze zbawienia. Z pewnością Paweł i Sylas rozmawiali z nim w międzyczasie także bardziej szczegółowo, ale – jeśli przyjmiemy na to kilka godzin, wszystko to wydarzyło się w ciągu jednego dnia. Dla niejednego czytelnika, który dziś po raz pierwszy poznaje treść ewangelii, może to być zachęcające. Nie potrzeba wysłuchać 23 czy 168 kazań, żeby się nawrócić. Moc ewangelii działa natychmiast. Przy „cudzie wiary“ nie trzeba naruszać praw przyrody. Jednak prawie zawsze napotykamy trudne do przeskoczenia mury naszej woli, które trzeba pokonać: mury własnego, utartego myślenia, mury dumy i samosprawiedliwości, mury zatwardziałego serca. Ten, kto uwierzy może doświadczyć działania, które przekracza wszelkie ludzkie wyobrażenia. Wspomniany strażnik więzienny zawrócił ze swej drogi zatracenia na drogę zbawienia i tego samego dnia stał się obywatelem nieba „nasza zaś ojczyzna jest w niebie“ (L. do Filipian 3:20). Widzimy tu, że osobiste uwierzenie w Jezusa Chrystusa, lub inaczej mówiąc nawrócenie, jest największym cudem, jaki w naszym życiu może się zdarzyć. Zdecyduj się jeszcze dziś na życie z Jezusem Chrystusem! Wypowiadając następującą modlitwę, możesz zanurzyć się w tę uzdrawiającą wiarę i zarezerwować sobie miejsce w niebie: „Panie Jezu Chryste, chciałbym kiedyś trafić do nieba. Oczyść mnie z wszelkiej dumy i z innych grzechów mojego życia. Wierzę, że jesteś Bogiem, że przybrałeś ludzką postać i w ciele przyszedłeś dla nas ludzi na ziemię. Wierzę, że umarłeś za mnie i zmartwychwstałeś. Jesteś moim Zbawicielem. Zawierzam się tobie i przyjmuję Cię teraz do swojego życia. Proszę, wejdź do mojego serca, bądź Panem mojego życia i prowadź mnie bezpiecznie do celu. Amen!” Dyrektor i Profesor Dr inż. Werner Gitt
10 Seiten, Best.-Nr.: 126-20
Prof. Dr. Werner Gitt erklärt in dieser Schrift den Heilsplan Gottes - angefangen bei der Geburt Jesu (Krippe), über seinen Tod (Kreuz), bis hin zur Entrückung und ewigen Herrlichkeit (Krone). Gott schuf Abhilfe für die "Urkatastrophe" der Menschheit, den Sündenfall. Wie in der Bibel vorhergesagt, sandte er seinen Sohn auf die Erde. "Nie aber hat die Welt einen Gott gesehen - bis es Weihnachten wurde." Das Kreuz wurde für Kritiker zum Anstoß. Sie verstehen nicht, wie ein "Hinrichtungsinstrument" zum Zentrum eines Glaubens werden kann. Prof. Dr. Gitt sieht diese Kritik als Indiz, dass die Menschen ihr Sündenbewusstsein verloren haben: Es gab keinen anderen Weg für die Rettung des Menschen, weil die Trennung zwischen Gott und uns durch die Sünde so groß ist. Wenn Jesus einmal wieder kommt, wird man ihn als König erkennen. Dann wird die Menschheit zweigeteilt sein in Angenommene und Verworfene. Für diejenigen, die Jesus in ihr Leben aufnehmen wollen, gibt es ein vorformuliertes Gebet, das ihnen dabei hilft. Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Żłobek, Krzyż i Korona Prakatastrofa Katastrofy szaleją ciągle w naszym świecie: w grudniu 2004 roku tsunami spowodowało śmierć 160 tysięcy ludzi; Titanic zatonął, pogrążając w otchłani oceanu 1522 istnień ludzkich a liczba śmiertelnych ofiar drugiej wojny światowej osiągnęła 50 milionów. Prakatastrofą dla człowieka był jednak upadek w grzech w ogrodzie Eden. Ta katastrofa jest praprzyczyną wszystkich innnych kataklizmów i katastrof, jakie kiedykolwiek zadarzyły się na ziemi. Grzech oddzielił człowieka od Boga; bez Boga jednak człowiek wpadł w wir wiecznego zagubienia. Gdyby Bóg zezwolił na to, by do nieba dostał się chociażby jeden jedyny grzech, wtedy i tam dostęp znalazłyby cierpienie i śmierć, a tego Bóg nie chce. To łamie serce Boga; ludzie, których stworzył i kocha, odwracają się od niego. W ten sposób narazili się na śmierć. Jakie to straszne! Wszyscy znamy to przysłowie: „przeciwko śmierci nie urosło dotąd żadne zielsko”, nawet w raju. Ale może Bóg ma na śmierć jakiś środek zaradczy? Boski środek zaradczy – On posłał swego Syna Przecież Bóg już w raju miał gotowy plan ratunku i ujawnił go nam – aczkolwiek w sposób zaszyfrowyny – zaraz po upadku w grzech: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Ks. Rodzaju 3,15). W niekończącym się łańcuchu proroczych wypowiedzi wskazuje się wciąż na przyjście Zbawcy, jak np.: „wschodzi gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło” (Ks. Liczb 24,17) „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion ludzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie jego od początku, od dni wieczności” (Ks. Micheasza 5,1) Ostateczną zapowiedź Zbawcy przekazał anioł, obwieszczając Józefowi narodziny i imię niebiańskiego dziecka: „oto anioł Pański ukazał mu się we śnie, i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od grzechów” (Ew. Mateusza 1, 20-21). W przebiegu historii, na światowej scenie ludzkości, przewinęło się wiele osobistości, których nazwiska stały sie znane wśród ludzi: cesarze i królowie, poeci i filozofowie, duchowi przewodnicy i czarownicy, źli i dobrzy. Nigdy jednak świat nie widział Boga – aż do owego dnia Bożego Narodzenia. Dieciątko w Żłobku nie jest takim bogiem, jakiego sobie wyobrażali Grecy na Olympie lub Germanie w Walhalii. On jest tym Jedynym, który mógł powiedzieć: Jestem Stwórcą, za sprawą którego wszystko się stało (Ew. Jana 1,1+3); „Ja jestem ... prawdą” (Ew. Jana 14,6); „Ja jestem dobrym pasterzem” (Ew. Jana 10,11); „Ja jestem bramą [do nieba]” (Ew. Jana 10,9). W jaki sposób Jezus przybył na ten świat? Przybył tu z uderzeniem w kotły i zadęciem trąb, albo z grzmiącym hukiem? Nie! Bóg wybrał niezamężną kobietę z Izraela – Maryję, którą obdarzył łaską urodzenia temu światu Bożego Syna. Tym zaskoczył nawet Żydów, którym np. brzmiały ciągle w uszach prorocze słowa o swoim Mesjaszu: „Oto Król twój idzie do ciebie” (Ks. Zachariasza 9,9), albo „Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa” (Ks. Daniela 2,44). Żydzi nie oczekiwali zatem dziecka w Żłobku, tylko króla! Ten miał ukazać się w potędze władzy i przepędzić Rzymian z Izraela, miał urządzić swoją siedzibę w Jerozolimie, a najwyższych kapłanów i uczonych w piśmie mianować ministrami. Ale Jezus nie tak przybył na ten świat, dlatego Żydzi Go nie przyjęli. Przeoczyli te fragmenty Pisma, które mówią, że musi przybyć na ziemię jako dziecko: „Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany” (Ks. Izajasza 9,5). Od Tego Jedynego zależy, czy wieczność spędzimy w niebie albo w piekle. Zbawiciela znaczą zatem trzy symbole: Żłobek (oznacza przyjście Jezusa na nasz świat) Krzyż (oznacza nasze zbawienie, które uzyskał dla nas poprzez śmierć na Krzyżu) Korona (oznacza panowanie Jezusa, po ponownym przyjściu jako Król). Nie ma Krzyża bez Żłobka! Nie ma Korony bez Krzyża! Bez Żłobka i bez Krzyża nie ma dla nas nieba! Dlatego najpierw musiało być Boże Narodzenie. Co irytuje w Krzyżu? Krytycy chrześcijaństwa stawiają wciąż to pytanie: Dlaczego taka brutalna śmierć na Krzyżu? W waszej wierze kręci się wszystko wokół tego narzędzia egzekucji. Nie mógł Bóg obrać jakiejś łagodniejszej drogi, by ludziom wskazać cel życia – niebo? Dlaczego droga pojednania wybrukowana musi być śmiercią, bólem, łzami i żałobą? Nie mogłoby to odbyć się w sposób przyjemniejszy, estetyczniej i bardziej stylowo? Może mógłby Bóg po prostu z przymróżeniem oka potraktować ludzkie ułomności? Wszystkie „może” nie załatwiają sprawy, gdyż bagatelizują grzech. A to wydaje mi się być chorobą naszych czasów. Tylko w Krzyżu potrafimy odczytać to, czego nie znajdziemy w żadnej książce filozofów i myślicieli: Krzyż ukazuje nam, jaką głęboką przepaść pomiędzy człowiekiem i Bogiem wyrwał upadek w grzech. Przepaść ta jest tak niezmierna, że jej konsekwencją jest piekło (Ew. Mateusza 5,29). Krzyż daje nam realistyczne wyobrażenie o tym, jak daleko posunął się Bóg w swej miłości do nas, mianowicie tak dalece, że z osobą swego Syna dosłownie wyrwał ze swojego serca to, co miał najukochańszego. Krzyż Jezusa jest największym poniżeniem Boga. Stwórca wszechświata i wszelkiego życia, nie próbująć się bronić, pozwala się uśmiercić jak przestępcę. Jakaż wysoka to cena za grzech! Za to jednak może Jezus zaprosić teraz każdego grzesznika do siebie: „tego, który do mnie przychodzi, precz nie odrzucę” (Ew. Jana 6,37). Ale obowiązuje również: Kto nie przyjdzie, jest zgubiony – nawet na zawsze! Krzyż oznacza także koniec wszystkich ludzkich dróg zbawienia. Dlatego Jezus mógł obwieścić wyłącznie tak: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie.” (Ew. Jana 14,6). W obliczu krzyża wszystkie religie są tylko błyszczącymi mirażami na pustyni zagubionej ludzkości. Bożonarodzeniowe poselstwo jest, łącznie z poselstwem Krzyża, jedynym w swoim rodzaju orędziem Zbawienia. „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło.” (Ew. Mateusza 18,11). On przyjdzie znowu Jezus przyjdzie po raz drugi na ten Świat. Wtedy jednak nie jako dziecko w żłobku, ale jako król, sędzia i władca świata. W Ew. Mateusza 24,30 zapowiedział to bardzo wyraźnie: „Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą.” Cóż za powód do radości! Przybywa Stwórca świata. Przychodzi Zbawca świata! Dlaczego jednak napisano w Piśmie: „I wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi”? Dlaczego krzyczą: „...do gór i do skał «Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie»” (Dzieje Apostolskie 6,16). Wielu za swego życia słyszało o tej koniecznej decyzji wyboru Jezusa, ale odpowiedziało wówczas „nie”! Teraz są straceni i nie mogą niczego zmienić. Jest nieodwracalnie za późno. Dlatego krzyczą i płaczą. Większość ludzi chodzi drogami, na których nie spotykają Jezusa. W tym zakresie pomysłowość człowieka jest nieograniczona. I tak na przykład, znana amerykańska aktorka Shirley MacLaine, która ze swoim psem Terry żyje na ranczo, powiedziała: „wspólnie z moim psem posiadamy nawet własnego boga – jest on mianowicie reinkarnacją egipskiego boga Anubisa, który przedstawiany jest w postaci psa. To brzmi może osobliwie, jednak ja i mój pies spędziliśmy już razem jedno życie w starym Egipcie. On jako bóg zwierząt, ja jako księżniczka. Życie połączyło nas teraz ponownie”. Jezus przyjdzie w widocznej postaci znowu: „Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebodli. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi.” (Apokalipsa Jana 1,7). Kiedy 20 lipca 1969 roku Neil A. Armstrong, jako pierwszy człowiek, postawił stopę na księżycu, śledziło to zdarzenie na ekranach telewizorów 500 milionów ludzi. Angielska księżniczka Diana zmarła w wyniku wypadku samochodowego. Kiedy 6 września 1997 roku w Londynie odbywał się jak dotąd największy pogrzeb w dziejach ludzkości, ceremonię oglądało 2,5 miliarda telewidzów – czterdzieści procent mieszkańców Ziemi. Dlatego ta uroczystość weszła do historii pod mianem pierwszego „globalnego pogrzebu”. Na przyjście Jezusa nie trzeba ustawiać kamer telewizyjnych. Wszyscy ludzie będą „na żywo” uczestniczyć w tym największym zdarzeniu w historii świata. Jezus będzie wówczas widoczny dla każdego. Dotyczy to nie tylko tych ludzi, którzy wtedy jeszcze będą żyli, ale wszystkich generacji historii ludzkości. Również czytelnicy tego tekstu będą tam obecni. Wtedy stawiać będziemy sobie tylko jedno pytanie: Do której grupy należę? Do rzeszy ocalonych czy tych zgubionych? Jezus przyjdzie niespodziewanie znowu: „Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Ew. Mateusza 24,27). W mgnieniu oka będzie jednocześnie widoczny na całej ziemi. O jakiej porze dnia to nastąpi? Odpowiedź czytamy w Ew. Łukasza 17,34: „Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.” Czyli w nocy!? Dwa wersety dalej czytamy: „Dwóch będzie na roli (= w dzień); jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.” Nie jest mi wiadomo, czy Kolumb znał te teksty. Z tego mógłby wówczas wnioskować: Jeżeli Jezus pojawi się ponownie na całej ziemi jednocześnie, i Biblia opisuje to raz jako zdarzenie w nocy i jednocześnie w ciągu dnia, to jest to możliwe tylko na kuli ziemskiej. Te dwa wersety ukazują coś jeszcze bardziej istotnego. W czasie ponownego przybycia Jezusa ludzkość podzieli się na dwie części. Rozróżni się pomiędzy ocalonymi i odrzuconymi. W ten sposób opisany jest właściwy problem ludzkości. Liczy się tylko jedno pytanie: należę do tych ocalonych albo do tych zgubionych? Decyzja zapadła? Bóg stworzył każdego człowieka jako osobowość, która dysponuje wolną wolą. To wyraźnie odróżnia nas od zwierząt. Wolna wola pozwala nam wybrać jedno z dwojga – oddalić się od Boga albo zbliżyć się do Niego. Bóg w Chrystusie zrobił wszystko, by wskazać nam drogę do Królestwa Niebieskiego. Jednak Biblia uczy nas wnikliwie i ostrzegawczo, że nie wszyscy idą tą wskazaną drogą. Co zatem mógłby Bóg uczynić? Pozbawiając nas wolnej woli, pozbawiłby nas własnej osobowości; stalibyśmy się maszynami, marionetkami, albo robotami, które pracują tylko według zaprogramowanego schematu. W tym życiu, jak również w życiu wiecznym, wolna wola jest istotnym elementem naszej osobowości. Od naszego wyboru zależy zatem nasz byt wieczny. Jesteśmy przygotowani na nadejście tego dnia? W przypowieści o dziesięciu pannach, przypomina nam Pan Jezus o stałej gotowości. Daje nam do przemyślenia: wszystkie dziesięć były przecież „wierzące”, wierzyły mocno, odbędzie się wesele! Nie wszystkie jednak działały zgodnie ze swoim przekonaniem. I tylko pięć z nich osiągnęło swój cel. Tym nieprzygotowanym Jezus mówi: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was.” (Ew. Mateusza 25,12). W ten sposób utraciły całą wieczność. Stało się, jak przepowiedział to kiedyś Heinrich Kemmer: „Można przespać życie i obudzić się w piekle”. Od Hermanna Bezzela pochodzi to wnikliwe ostrzeżenie: „Można wysiedzieć dziurę w kościelnej ławie i mimo tego nie uzyskać zbawienia.” „Wierzący”, którzy tylko przytakują faktom, ale nie odnoszą ich do swojego osobistego życia, ryzykują utratę życia wiecznego. Żłobek, Krzyż i Korona są nierozłączne Każdego roku, w Boże Narodzenie, chętnie świętujemy Boże Dzieciątko w Żłobku. Często – niestety – pozostajemy przy tym jednym. Jednak Żłobek, Krzyż i Korona są nierozłączne. Do Jezusa należy Żłobek Jego człowieczego narodzenia, Krzyż Jego cierpienia łącznie z Jego zmartwychwstaniem, ale również Korona Jego Królestwa, które obiecane jest każdemu po Jego ponownym przyjściu. Taki zamiar zbawienia planował Bóg od początku jako odpowiedź na prakatastrofę tego świata. Ostanią katastrofą, którą przeżyją ludzie bez Jezusa, jest piekło. Niestety pochłonie ono więcej istnień ludzkich niż wszystkie katastrofy ludzkiej historii, a ta śmierć będzie wieczna. Jednak w Boże Narodzenie, i nie tylko wtedy, Bóg pyta nas osobiście, czy chcemy przyjąć ten prezent „Żłobek, Krzyż i Koronę”. Odpowiedzcie „tak” i potwierdzcie to modlitwą! Wasza modlitwa może brzmieć podobnie jak ta: „Panie Jezu, dzisiaj zrozumiałem, że tylko dzięki Tobie mogę dostać się do nieba. Chcę kiedyś znaleźć się z Tobą w niebie. Wybaw mnie od piekła, na które zasłużyłem z powodu moich grzechów. Ponieważ tak bardzo mnie kochasz, także za mnie umarłeś na krzyżu i zapłaciłeś karę za moje grzechy. Ty znasz całą moją winę, każde popełnione od dzieciństwa zło. Ty znasz wszystkie moje grzechy, których teraz jestem świadomy, ale znasz także te, których sobie nie przypominam. Ty znasz moje serce. Przed Tobą jestem jak otwarta książka. Taki, jaki jestem, nie mogę przyjść do Ciebie, do nieba. Ale mogę prosić Cię: przebacz mi grzechy, z powodu których Ty umarłeś i których ja bardzo żałuję. Wejdź teraz w moje życie i uczyń je zupełnie nowym. Pomóż mi też zerwać ze wszystkim, co nie jest dobre, i daj mi nowe zwyczaje, które Ty będziesz mógł pobłogosławić. Udostępnij mi Twoje Słowo Panie, Biblię. Pomóż mi również zrozumieć, co chcesz mi przez nią powiedzieć i podaruj posłuszne serce, żebym robił to, co jest Twoją wolą. Chcę, żebyś od dzisiaj był moim Panem. Wskaż mi drogę, którą mam iść, we wszystkich dziedzinach mojego życia. Dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś, że mogę stać się dzieckiem Bożym i że kiedyś będę z Tobą, Panie Jezu, w niebie. Amen”. Dyrektor i Profesor Dr. inż. Werner Gitt
8 Seiten, Best.-Nr.: 122-20
An verschiedenen Beispielen wird die Genialität der Schöpfung dargestellt. Als Wissenschaftler erklärt Prof. Dr. Werner Gitt, dass die unglaubliche Information, die in der ganzen Schöpfung steckt, einer intelligenten Quelle bedarf. Diese Quelle ist Gott selbst. Die Wissenschaft kann nur das "Was" analysieren, nicht aber das "Woher". Das "Am Anfang schuf Gott Himmel und Erde" der Bibel gibt uns eine Antwort auf die Frage nach der Herkunft des Lebens. Der Gedanke, Gott hätte durch Evolution geschaffen (die so genannte "Theistische Evolution"), untergräbt die Autorität der Bibel und ist mit dem christlichen Glauben unvereinbar. Die Bibel zeigt deutlich, dass Jesus der Schöpfer ist. Jesus hat die Menschen geschaffen und liebt sie hingebungsvoll. Darum lädt Jesus dazu ein, diese Liebe anzunehmen. Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Kto jest tym Stwórcą? Świat, który obserwujemy Jedno spojrzenie w obszar materii ożywionej ukazuje nam koncepcje w najwyższym stopniu celowe: kaszalot, morski ssak, jest doskonale wyposażony, by nurkować na głębokość 3000 metrów i wynurzać się na powierzchnię oceanu, bez zagrożenia śmiercią z powodu choroby kesonowej, a dzięcioł bynajmniej nie naraża się na wstrząs mózgu, kiedy dziobem silnie uderza o pień drzewa. Od pełnej, funkcjonalnej sprawności organów (np. serca, wątroby, nerek) zależy w większości przypadków życie organizmu. Niepełnosprawne, dopiero rozwijające się, albo w połowie rozwinięte organy, są w zupełności nieprzydatne dla organizmu. Kto tu myśli w sensie darwinizmu, powinien wiedzieć: ewolucja nie zna perspektywy w kierunku organu, który kiedyś, później uzyska swoją funkcjonalność. Wiele ptaków wędrownych dysponuje autopilotem, który prowadzi je niezawodnie do celu, niezależnie od warunków pogody, pory dnia i nocy. Siewka złota np. przelatuje z Alaski na Hawaje dla przezimowania. Jej zapotrzebowanie energetyczne w ilości 70 gramów tłuszczu, skalkulowano bardzo precyzyjnie dla lotu na trasie około 4500 km, z rezerwą 6,8 grama na wypadek przeciwnych wiatrów. Nautilus (łodzik) żyje na najodleglejszym, zewnętrzym krańcu zwiniętej, wapiennej łupiny, której wnętrze przedzielone jest przegrodami. To wnętrze, w zależności od aktualnej głębokości, wypełnione jest gazem, tak, że zawsze zachowany jest stan swobodnego pływania. Współczesne łodzie podwodne wydają się być w porównianiu z nim prawdziwie prostackie i nieporadne. Te zwierzęta przebywają przeważnie na głębokośći 400 m, nocą wynurzają się jednak do głębokości 100 metrów. Niektóre mikroskopijnej wielkości bakterie mają wbudowane silniki elektryczne, napędzane protonami, które mogą wykorzystywać w ruchu do przodu i do tyłu. Na tak niewyobrażalnie małej przestrzeni, na wypisz wymaluj zaledwie sześciu miliardowych milimetra sześciennego, bakteria Escherichia coli dysponuje sześcioma takimi silnikami, własną elektrownią, systemem komputerowym i wcale niemałą liczbą chemicznych fabryk. Jedna żywa komórka jest tysiąckrotnie bardziej skomplikowana i genialniej wyposażona niż jakiekolwiek maszyny zbudowane przez człowieka. W niej przebiega jednocześnie tysiące regulowanych i czasowo dokładnie skoordynowanych procesów chemicznych. W cząsteczkach DNA żywych komórek znajdujemy największą znaną gęstość informacji. Ile kieszonkowych książek moglibyśmy zmieścić w tej technice zapisu informacji w jednej główce szpilki, gdyby ta zbudowana była tylko z cząsteczek DNA? Byłoby to 15 bilionów egzemplarzy! Ułożone jeden na drugim utworzyłyby słup o wysokości 200 milionów km, a to odpowiada 500-krotnej odległości Ziemi od Księżyca (= 384 000 km). W naszym wszechświecie istnieje około 1025 gwiazd (= jedynka z 25 zerami). By je zliczyć, nie starczy na to jednego ludzkiego życia. Gdyby do liczenia posłużyć się komputerem, który w sekundzie wykonuje 10 miliardów operacji, potrzebowałby na to 30 milionów lat. Już tych kilka przykładów rodzi u każdego myślącego człowieka pytanie o źródło wszystkich tych genialnych koncepcji. Przez wielu współczesnych akceptowana ewolucja nie daje zadowalającej odpowiedzi, gdyż ta sprowadza wszystko do materii – również tę poteżną ilość informacji zawartą w komórkach, duszę i świadomość. Prawa przyrody dotyczące informacji wskazują na to, że informacja jest czymś niematerialnym i dlatego zawsze potrzebuje inteligentnego źródła, czyli Stwórcę wyposażonego w wolę. Zawarta w dziełach stworzenia inteligencja i mądrość jest imponująca. Wnioski wynikające z dzieł stworzenia, wskazujące na stwórczego autora, są zatem obowiązkową koniecznością. Rodzi się pytanie: Gdzie znajdę wiążącą odpowiedź? W ramach nauk przyrodniczych jest jedynie możliwe, otaczającą rzeczywistość przestrzeni i czasu badać z zastosowaniem różnych metod mierzenia i ważenia. Tylko to “co?” Stworzenia może być badane, nie zaś to “skąd?”. Odpowiedź na to drugie pytanie leży poza wszelkim ludzkim trudem i dlatego może być dana jedynie przez samego Stwórcę. Słowo Boże – Biblia – daje nam tę odpowiedź już w pierwszym wersecie: “Na początku stworzył Bóg.” To pasuje doskonale do powyżej postawionego roszczenia poznania owego inteligentnego źródła. Kto jest tą osobą Stwórcy? Bóg był przed wszystkim. Był tym działającym, przed przestrzenią, czasem i materią. Rozpatrywany w izolacji pierwszy werset Biblii sprawia wrażenie, że Bóg Ojciec sam jest tym Stwórcą. Decydującą wskazówką, że nie On sam jest Stwórcą, jest treść opisu Stworzenia: “Uczyńmy człowieka...” (Ks. Rodzaju 1,26). Udział w Stworzeniu ma również Duch Święty; jego współdziałanie znajdujemy zaraz w drugim wersecie opisu Stworzenia: “…a Duch Boży unosił się nad wodami.” Biblia nie mówi o wszystkim naraz. Informuje nas często krok po kroku. W Nowym Testamencie, pytanie “kto?” zostaje dokładniej rozwinięte. W ten sposób wg 1 L. do Koryntian 8,6 Jezus Chrystus zostaje zdecydowanie włączony w dzieło Stworzenia: “dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy.” Hebrajskie słowo „Elohim” w Ks. Rodzaju 1,1 jest formą liczby mnogiej dla Boga Stwórcy. Wyjaśnić to możemy na przykładzie z naszej codzienności: jako rodzina jedziemy samochodem do przyjaciół. Zbliża się czas powrotu i jako ojciec rodziny mówię: „Chodźmy, wracamy do domu”. Nawet wówczas, gdy wyraziłem mój zamiar w liczbie mnogiej, znaczyło to: Tylko jeden siedzi za kierownicą i sam zrealizuje tę jazdę. Cała rodzina siedzi w samochodzie – również „jedzie” – ale tylko ja trzymam w ręku koło kierownicy i naciskam pedały gazu i hamulca. Ten uproszczony obraz może pomóc nam wyobrazić sobie to, co o procesie Stworzenia czytamy w Biblii. Bóg stworzył świat przez Jezusa Chrystusa. Jest to jasno sformułowane w L. do Hebrajczyków 1,2. Początek Ewangelii Jana również dokumentuje to, że wszystko, co istnieje, ma swoje źródło w Jezusie: „Wszystko przez Nie (= przez słowo = przez Jezusa) się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (Ew. Jana 1,3). Stwórcą jest Jezus Chrystus O stwórczej działalności Jezusa czytamy w dalszym ciągu w L. do Kolosan 1,16-17: „bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko dla Niego i przez Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.” W rzeczywistym, widzialnym świecie, nie istnieje nic, co nie zostało stworzone przez Jezusa. Ogromny kosmos, z wieloma milionami galaktyk, jest tu tak samo zaliczony, jak najbardziej delikatne szczegóły procesów zachodzących w żywej komórce lub strukturalna budowa atomu. Jezus jest nie tylko sprawcą wszelkiego mikro- i makrokosmosu; On ma także zwierzchnictwo nad wszystkim. Ponad to, co widoczne, również niewidzialny dla nas świat stworzony jest przez Jezusa. On ożywił niebo niezliczonymi stworzeniami, które Biblia nazywa aniołami. W Boskim Stworzeniu, w całym bogactwie swej różnorodności, wszystko jest jednocześnie uporządkowane. Dotyczy to także niewidzialnego świata. Wskazują na to takie wyrażenia jak Trony, Panowania, Władze. Jezus jest nie tylko Stwórcą tego świata, lecz także gwarancją jego istnienia. W Nim wszystko ma swoje oparcie. Po stworzeniu świat nie został pozostawiony samemu sobie. Mocą swojego Słowa Jezus utrzymuje świat i dba o jego egzystencję. Dlatego nie musimy obawiać się kosmicznych katastrof w rodzaju zderzenia gwiazd, albo wypalenia się czy wychłodzenia słońca. Jezus zadba o świat, aż do ponownego swego przyjścia. Człowiek nie wygrał swego istnienia na loterii, jak to mniemał noblista Jacques Monod. Zostaliśmy celowo stworzeni, z jasnym określeniem naszej drogi – do Jezusa! Bez tego celu nasze życie nie ma sensu. Stwórcza dzialalność Jezusa w Starym Testamencie W Ks. Przysłów 8,22-24 + 30 czytamy: „Jahwe mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał, ani źródła co wodą tryskają, ... Ja byłam przy nim mistrzynią.” Użyte w tłumaczeniu Lutra określenie „mistrzyni” świadczy również o wykonawczych możliwościach Jezusa w dziele Stworzenia. Werset 26 z Psalmu 102 powołany jest w Nowym Testamencie w L. do Hebrajczyków 1,10 w odniesieniu do Jezusa: „Tyś, Panie, na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są niebiosa.” Jak Stwórca stworzył swoje dzieła? Gdy pytamy, jak przebiegał akt stworzenia, Biblia ujawnia nam metody pracy Stwórcy: poprzez słowo Boże: Psalm 36,6; Ew. Jana 1,1-4 bez materiału wyjściowego: L. do Hebrajczyków 11,3 mocą Boga: Jeremiasz 10,12 mądrością Boga: Psalm 104,24; L. do Kolosan 2,3 wolą Boga: Ks. Rodzaju 1,26; Apokalipsa 4,11 poprzez Syna Bożego: Ew. Jana 1,1-4; Ew. Jana 1,10; L. do Kolosan 1,15-17 na podobieństwo cech istotnych Jezusa: Ew. Mateusza 11,29; Ew. Jana 10,11. Te czynniki stały się skuteczne w ciągu sześciu dni Stworzenia świata. Nie podlegają one prawom przyrody, dlatego można je pojąć jedynie przy pomocy wiary. Dzisiejsze prawa przyrody regulują przebieg wydarzeń naszego świata; one nie są jednak przyczyną lecz wynikiem Stworzenia. Co jest nam dane w Jezusie Chrystusie? Jezus jest fundamentem, na którym możemy budować nasze życie. Kasa oszczędnościowa, finansująca budownictwo mieszkaniowe, zachęca swoich klientów następującym sloganem: „Na tych cegiełkach możecie budować.” O Chrystusie możemy naprawdę powiedzieć: „Na tym fundamencie możecie oprzeć swoją egzystencję.” Wszystko ma swój początek w Chrystusie: Stworzenie, Biblia, wiara, zbawienie, pokój, nadzieja, droga do Ojca, cel życia. Chrystus jest niewzruszoną skałą (1 L. do Koryntian 10,4), o którą rozbite zostaną wszystkie systemy wymyślone przez ludzi. Kiedy Bóg mówi: „Wytrącę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę.” (1 L. do Koryntian 1,19), to stanie się to za sprawą skały – Jezusa. Ideologie, ateizmy i systemy ewolucyjne zostaną tu rozbite. Również ich przedstawiciele będą kiedyś musieli zgiąć kolana przed Panem (L. do Filipian 2,10), nawet jeżeli jeszcze teraz odrzucają tego „Planistę”, „Konstruktora”, „Stwórcę” i „Zbawiciela”. Dlaczego teoria ewolucji jest tak niebezpieczna? Nie tylko przekazuje nam fałszywy pogląd na świat, lecz także prowadzi nas do beznadziejności, którą niemiecki pisarz Jean Paul tak opisał: „Boga nie ma... zdrętwiałe, nieme nic! Zimna, wieczna konieczność! Szalony przypadek... Tak samotny jest każdy w olbrzymim grobowcu wszechświata!” Teoria ewolucji utrzymuje, że potrafi wyjaśnić świat bez Stwórcy. Zwodzi konsekwentnie ludzkość w stronę ateizmu, a z ateistycznym nastawieniem lądujemy, zgodnie z zapowiedzią Jezusa, w piekle: „... a kto nie uwierzy, będzie potępiony.” (Ew. Marka 16,16). Niektórzy próbują określić ewolucję jako metodę pracy Boga. Gdyby jednak Bóg stworzył ewolucję, wtedy: nie istniałaby pierwsza para ludzi nie byłoby też grzechu pierworodnego, gdyż „agresja jest kołem napędowym ewolucji” (Joachim Illies) wtedy Bóg ustanowiłby śmierć jako stwórczy środek wtedy zbawienie przez Jezusa, który, jako przeciwieństwo grzesznego Adama, nazwany został „ostatnim Adamem” (1 L. do Koryntian 15,45), straciłoby rację istnienia. Te wypowiedzi dowodzą, że tzw. „ewolucja teistyczna” podważa podstawowe zasady Biblii i tym samym ją neguje. Dlatego tę fałszywą ideę możemy jedynie całkowicie odrzucić. Myśl zapierająca oddech Poznaliśmy Jezusa jako Stwórcę wszelkich rzeczy. On jest tym, który istniał od wieczności i jest Królem Królestwa Niebieskiego. Jemu dana jest wszelka moc w niebie i na ziemi (Ew. Mateusza 28,18). Możemy zatem sformułować następującą myśl zapierającą oddech? Człowiek na krzyżu, na Golgocie i Stwórca tego Świata i wszelkiego życia, to ta sama Osoba! Z niezgłębionej miłości do nas, pozwolił się ukrzyżować – nie broniąc się – by dla nas mogła otworzyć się brama Nieba. Kto to odrzuci, traci wszystko: „jakże my unikniemy kary, jeśli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie?” (L. do Hebrajczyków 2,3). Kto Go przyjmie, wygra wszystko: „Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne... ze śmierci przeszedł do życia.” (Ew. Jana 5,24). Proście Pana Jezusa o przebaczenie wszystkich waszych grzechów, byście zwycięsko wyszli z Sądu Bożego, uznajcie Go swoim osobistym Stwórcą i Zbawicielem, i idźcie za nim. Dyrektor i ProfesorDr. inż. Werner Gitt
8 Seiten, Best.-Nr.: 123-20
Die grundlegende Frage, die suchende Menschen sich stellen, wird hier von Prof. Dr. Werner Gitt beantwortet. "Wie findet man den Himmel?" Auf jeden Fall nicht durch eigene Anstrengungen oder Konzepte. "Was aber bringt uns wirklich in den Himmel?" Gott hat die Einladungen für den Himmel schon verteilt wie im Gleichnis des Menschen, der zu einem großen Fest Einladungen verschickte. Doch viele Menschen redeten sich heraus. Prof. Dr. Gitt ruft dazu auf, nicht so "kurzsichtig" wie diese Leute zu sein. Jesus will uns vor der Hölle erretten und diese wird kein Vergleich zu der sogenannten "Hölle von Auschwitz" sein. Er hat am Kreuz für unsere Schuld bezahlt, wir müssen diese Einladung nur annehmen, dann ist ein Platz im Himmel "gebucht". Ein Entscheidungsgebet soll den Lesern dabei helfen. Dieses Traktat eignet sich besonders gut zur Weitergabe an suchende Menschen! Jak trafię do nieba? Wieczność jest tematem, który wielu ludzi wypiera ze swej świadomości. Można dostrzec to nawet wśród tych, którzy zastanawiają się nad końcem swego życia. Amerykańska aktorka Drew Barrymore zagrała główną rolę w filmie science fiction dla dzieci, zatytułowanym E.T. Przybysz z kosmosu. Mając dwadzieścia osiem lat (ur. 1975), wypowiedziała to zdanie: „Jeżeli umarłabym wcześniej niż mój kot, to życzę sobie, żeby dano mu do zjedzenia moje prochy. Wówczas przynajmniej będę żyła nadal w moim kocie.” Czy taka nieświadomość i krótkowzroczność nie jest zastraszająca? Kiedy Jezus żył na ziemi, przychodziło do Niego wielu ludzi. Ich prośby prawie zawsze miały związek z ziemskimi problemami. Dziesięciu trędowatych chciało być uzdrowionych (Łuk. 17,13). Niewidomi chcieli widzieć (Mat. 9,27). Pewien mężczyzna domagał się poparcia w sporze o spadek (Łuk. 12,13-14). Faryzeusze przyszli zapytać, czy powinni płacić podatki cesarzowi (Mat. 22,17). Tylko niewielu przychodziło do Jezusa, żeby dowiedzieć się, jak mogą dostać się do Nieba. Pewien bogaty młody mężczyzna zadał Jezusowi pytanie: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Łuk. 18,18). W odpowiedzi usłyszał, co powinien uczynić, a mianowicie: sprzedać wszystko, co posiada i pójść za Jezusem. Ponieważ jednak był bardzo bogaty i żal mu było pozbyć się tego co posiadał, nie posłuchał rady i w ten sposób zrezygnował z dostania się do Nieba. Byli też ludzie, którzy nie szukali Nieba, ale gdy spotkali Jezusa, Ten wskazał im drogę wiodącą tam. A oni bezzwłocznie nią podążyli. Zacheusz chciał jedynie zobaczyć Jezusa, a doświadczył o wiele więcej niż oczekiwał. W czasie odwiedzin Jezusa w jego domu – podczas wspólnego posiłku – znalazł drogę do Nieba. Jezus powiedział: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu” (Łuk. 19,9). Jak odnaleźć Niebo? Z powyższych uwag możemy wyciągnąć następujące wnioski: Królestwo Niebieskie możemy znaleźć każdego dnia. Dobrze jest o tym wiedzieć, bo wejście dzisiaj do Królestwa Niebieskiego jest możliwe także dla Ciebie. Dostąpienie Królestwa Niebieskiego nie ma związku z wykonaniem jakiegoś czynu. Do Królestwa Niebieskiego można wejść bez jakichkolwiek wcześniejszych przygotowań. Nasze osobiste koncepcje dotyczące tego, jak dostać się do Nieba, są zazwyczaj błędne, ponieważ nie znajdują poparcia w Słowie Bożym. Znana piosenkarka tak śpiewała o klaunie, który przez wiele lat pracował w cyrku: „On na pewno będzie w Niebie, bo rozweselił tak wielu ludzi”. Pewna bogata kobieta poleciła zbudować przytułek, w którym mogło przebywać dwadzieścia kobiet. Ale zanim mogły tam zamieszkać, musiały zobowiązać się, że codziennie poświęcą godzinę na modlitwę, aby fundatorka ich domu dostała się do Nieba. Ale jaka jest ta prawdziwa droga do Nieba? Jezus opowiedział przypowieść, w której jasno i jednoznacznie odpowiedział na to pytanie. W Ewangelii Łukasza 14,16 jest mowa o pewnym człowieku (w przypowieści oznacza Boga), który wyprawił wspaniałą ucztę (synonim Nieba). Na początku rozesłał zaproszenia tylko do wybranych osób. Odpowiedzi zaproszonych były niegrzeczne i wskazywały wręcz na lekceważenie gospodarza: „Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: kupiłem pole… drugi rzekł: kupiłem pięć par wołów… Jeszcze inny rzekł: poślubiłem żonę, dlatego nie mogę przyjść”. Jezus zakończył tę przypowieść decyzją gospodarza: „albowiem powiadam wam, żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej wieczerzy” (Łuk. 14,24). Z tej przypowieści wynika, że Królestwo Niebieskie można albo zyskać, albo stracić. Tym, co o tym rozstrzyga jest przyjęcie lub odrzucenie zaproszenia. Czy może być prostsza droga? Chyba nie! Jeżeli wielu ludzi nie będzie miało kiedyś wstępu do Nieba, to nie dlatego, że nie poznali drogi do Nieba, lecz dlatego, że nie przyjęli zaproszenia, by tam wejść. Ci trzej ludzie opisani w przypowieści Jezusa nie są dobrym wzorem, ponieważ żaden z nich nie przyjął zaproszenia i nie przyszedł na ucztę. Teraz gospodarz nie rozsyłał już eleganckich zaproszeń. W zamian rozległo się wołanie: „Przyjdźcie! Każdy, kto przyjmie to zaproszenie, otrzyma miejsce na wspaniałej uczcie”. Co wydarzyło się potem? Nadeszły tłumy gości. Po jakimś czasie gospodarz zauważył: „Są jeszcze wolne miejsca!”. Polecił więc swoim sługom: „Idźcie i jeszcze zapraszajcie”. Chciałbym odnieść tę przypowieść do nas, ponieważ dotyczy ona sytuacji znanej także dzisiaj. Są jeszcze wolne miejsca w Niebie, a Bóg mówi dzisiaj do Ciebie: „Chodź, zajmij twoje miejsce w Niebie! Bądź mądry i zarezerwuj je na całą wieczność! Zrób to jeszcze dzisiaj!”. Niebo jest niewyobrażalnie piękne i dlatego Pan Jezus porównał je do wspaniałego święta. W 1 Liście do Koryntian 2,9 czytamy: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” Niczego, ale to niczego na tym świecie nie da się choćby w przybliżeniu porównać z Niebem. Jest tam tak niewyobrażalnie pięknie! Z Nieba nie powinniśmy w żadnym razie rezygnować, gdyż jest ono tak bardzo cenne. Ktoś już otworzył dla nas bramę wiodącą do Nieba – Jezus, Boży Syn. Jemu zawdzięczamy to, że mamy tak prosty dostęp do Nieba. Reszta zależy tylko od naszej decyzji. Tylko ktoś, kto jest tak krótkowzroczny, jak ci trzej zaproszeni goście, nie przyjmie tej propozycji. Zbawienie dzięki Jezusowi Chrystusowi W Dziejach Apostolskich 2,21 zapisano bardzo ważne słowa: „Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.” Jest to kluczowe zdanie Nowego Testamentu. Gdy Paweł przebywał w więzieniu w Filippi, podczas rozmowy z nadzorcą więziennym wypowiedział takie zdanie: „Uwierz w Pana Jezusa, a zbawisz siebie i swój dom” (Dz. 16,31). To wezwanie jest krótkie, zwięzłe i jasne – ale może radykalnie zmienić twoje życie. Stróż więzienny nawrócił się nie zwlekając, jeszcze tamtej nocy. Od czego Jezus może nas ocalić? Koniecznie trzeba poznać odpowiedź na to pytanie: od wiecznego potępienia – czyli piekła. O Niebie i piekle Biblia mówi, że w obu tych miejscach ludzie będą przebywać wiecznie. Jedno miejsce jest cudowne, drugie – przerażające. Nie ma innego, trzeciego, miejsca. Już w chwilę po śmierci nikt nie powie, że wszystko się skończyło. O naszej wieczności rozstrzyga decyzja dotycząca Osoby Jezusa Chrystusa. Nasz wieczny byt zależy od jednej Osoby: Jezusa – i od naszego stosunku do Niego! Podczas podróży po Polsce, w trakcie której wygłaszałem prelekcje ewangelizacyjne, zwiedziłem obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. Podczas II wojny światowej doszło tam do najtragiczniejszych wydarzeń. W latach 1942–1944 zagazowano tam i spalono ponad 1,6 miliona ludzi, przede wszystkim Żydów. W książkach opisujących tamte dni mowa jest o „piekle w Oświęcimiu”. Rozmyślałem nad tym wyrażeniem, gdy byliśmy oprowadzani po komorze gazowej, w której jednorazowo zabijano 600 osób. To było niewyobrażalnie straszne. Ale czy to naprawdę było piekło? Mogliśmy obejrzeć tę komorę gazową dlatego, że w styczniu 1945 roku te okropności się skończyły. Obecnie teren obozu jest udostępniony dla zwiedzających, nikt się tam nad nikim nie znęca ani nikt nikogo nie morduje. Komory gazowe w Oświęcimiu to przeszłość. Natomiast piekło opisane w Biblii jest wieczne. W holu muzeum oświęcimskiego zwrócił moją uwagę obraz przedstawiający Chrystusa wiszącego na krzyżu. Pewien więzień wyrył gwoździem na ścianie ten wizerunek – wyraził swoją nadzieję pokładaną w Chrystusie. Ten artysta także umarł w komorze gazowej. On jednak znał swojego Wybawiciela – Jezusa. Wprawdzie więzień ów umarł w straszliwym miejscu, to Niebo stało przed nim otwarte. Natomiast z tego piekła, przed którym Jezus wyraźnie ostrzega w Nowym Testamencie (np. Mat. 7,13; Mat. 5,29-30; Mat. 18,8), nie ma ucieczki ani ocalenia, jeżeli człowiek już się tam dostanie. Dzieje się tak dlatego, że piekło, w przeciwieństwie do Oświęcimia, jest wieczne i nie można go tylko zwiedzić. Także Niebo jest wieczne. Ono jest miejscem, które Bóg przygotował z myślą o ludziach. Pozwól zaprosić się do Nieba. Wezwij Pana i „zarezerwuj” miejsce w Niebie. Po którymś wykładzie podeszła do mnie kobieta i spytała zdenerwowana: „Czy w ogóle można sobie zarezerwować miejsce w Niebie? To mi przypomina biuro podróży!”. Potwierdziłem jej sugestię: „Kto nie rezerwuje, ten nie dotrze do celu. Jeżeli chce pani lecieć na Hawaje, musi pani mieć ważny bilet”. Zapytała wtedy: „Ale czy za ten bilet musimy zapłacić?”. „Tak, bilet do Nieba również kosztuje! On jest jednak tak drogi, że nikt nie zdołałby go kupić. Nasze grzechy są tak wielkie, że nie jesteśmy w stanie za nie zapłacić. Bóg nie wpuści do Nieba żadnego grzechu. Kto pragnie spędzić wieczność z Bogiem, najpierw musi być oczyszczony ze swoich win. A tego – uwolnienia od grzechu – mógł dokonać tylko ktoś, kto nie popełnił żadnego grzechu. Tym kimś jest Jezus Chrystus. On i tylko On może zapłacić za twój grzech! I On zapłacił za niego swoją krwią, poprzez śmierć poniesioną na krzyżu”. Co więc muszę zrobić, żeby dostać się do Nieba? Bóg kieruje do każdego z ludzi zaproszenie do przyjęcia zbawienia. W wielu miejscach Biblii jest mowa o tym, żeby odpowiedzieć na wołanie Boga: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi” (Łuk. 13,24). „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie!” (Mat. 4,17). „Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mat. 7,13-14). „Zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany” (I Tym. 6,12). „Uwierz w Pana Jezusa, a zbawisz siebie i swój dom” (Dz. 16,31). Są to zaproszenia i jednocześnie wezwanie do podjęcia mądrej decyzji. W tych tekstach wyczuwa się powagę, stanowczość i nacisk, z jakimi Bóg wzywa każdego człowieka, by wszedł do Nieba. Odpowiedzią na to wezwanie Boga może być prosta modlitwa, jak choćby ta zapisana poniżej: „Panie Jezu, dzisiaj zrozumiałem, że tylko dzięki Tobie mogę dostać się do Nieba. Chcę kiedyś znaleźć się z Tobą w Niebie. Wybaw mnie od piekła, na które zasłużyłem z powodu moich grzechów. Ponieważ tak bardzo mnie kochasz, także za mnie umarłeś na krzyżu i zapłaciłeś tam karę za moje grzechy. Ty znasz całą moją winę, każde popełnione od dzieciństwa zło. Ty znasz wszystkie moje grzechy, których teraz jestem świadomy, ale znasz także te, których sobie nie przypominam. Ty znasz moje serce. Przed Tobą jestem jak otwarta książka. Taki, jaki jestem, nie mogę przyjść do Ciebie, do Nieba. Ale mogę Cię prosić: przebacz mi grzechy, z powodu których Ty umarłeś i których ja bardzo żałuję. Wejdź teraz w moje życie i uczyń je zupełnie nowym. Pomóż mi też zerwać ze wszystkim, co nie jest dobre, i daj mi nowe zwyczaje, które Ty będziesz mógł pobłogosławić. Udostępnij mi Twoje Słowo Panie, Biblię. Pomóż mi również zrozumieć, co chcesz mi przez nią powiedzieć i podaruj posłuszne serce, bym robił to, co jest Twoją wolą. Chcę, żebyś od dzisiaj był moim Panem. Wskaż mi drogę, którą mam iść, we wszystkich dziedzinach mojego życia. Dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś, że mogę stać się dzieckiem Bożym i że kiedyś będę z Tobą, Panie Jezu, w Niebie. Amen”. Dyrektor i ProfesorDr. inż. Werner Gitt
8 Seiten, Best.-Nr.: 120-20